/Kosciol_i_parafia.djvu

			1 


... 


" 


.- 


.. 


... 



. 



tl 
, 


t . 


ł1 


Ks. Mgr. FRANCISZEK MAZUREK 


, , 
KOSCIOŁ I PARAF JA 
, 
SW. WOJCIECHA 


W KIELCACH 


(Opis historyczno-prawny) 


" 


- 
Jagił 1935 
wacI ODBITO W DRUKARNI "JEDNOŚĆ" W KIELCACH 



; 


. -. 


, 
1 
I 
( 
! 


11I1I/
/I
lilllllll " 


\ 



\ 


PRZEDMOWA. 


Czytelnikowi pozdrowienie. 
Id4C w myśl t. zw. regjonalizmu, a jednocześni
 zacie- 
llawiony historj4 naszego miasta,.. Poc;Z4łem przegl4dać odpo- 
.. . . 
wiedni4 literaturę. W gronie ailtorów, pisz4cych o Kielcach, 
znalazłem A. Naruszewicza, Sobieszczańskiego F. M., ks. Siar- 
kowskiego W:, ks. Witkowskiego, Liljanę (Porębsk4), Hubick4 M., 
ks. Zdanowskiego J., Rybarskiego R. i innych. Pisarze ci 
uwzględnili tylko pewne fragmenty, wśród których brakło 
jednak kościólka św. Wojciecha. 
A brak to poważny, bo przecież kościól ten jest w Kiel- 
cach względnie najstarszy. a jako taki musiał być dawniej 
centrum nie/ylko życia religijnego, ale i spolecznego. l z tego 
punktu rzecz bior4c nie muszę dowodzić, że bez kościoła 
św. Wojciecha Iliemasz pełnej historji Kielc. 
Powodowany tym brakiem zabrałem się do pracy sta- 
wiaj4c temat: "Kościół i paraf ja św. Wojciecha w Kielcach". 
W ramach tych chcialbym: 
1) wydobyć na iwiatło dzienne najstarsze dzieje naszego 
miasta i pierwszej jego parani (rozdzial pierwszy i drugi). 
2) przypomnieć Kielcom i okolicy o dawnej cmentarnej 
kaplicy. której rolę przez długie wieki spełnia l kościólek św. Woj- 
ciecha. Tu bowiem od Xl wieku aż do 1817 r. grzebano zwłoki 
kieleckich parafian (rozdział trzeci). 
3) podać historję zmartwychwstania parafii i opisać życie 
jej mieszkańców (rozdział czwarty i pi4/Y)' 
By skreilić ten obraz, szukałem materJalu w archiwach 
krakowskich czy kieleckich. przegl4dałem i półkt Bibljoteki 
Jagiellońskiej. Resztę wiadomości dostarczyla mi wlasna obser- 
wacja z czasów wikarjuszowskich przy kokiele św. Wojciecha. 



Gromadząc materjał pamiętałem, że najmniejszy drobiazg. 
najmniejszy przyczynek odszukany w pyle archiwalnym ma 
wielką wartość dla historii naszego miasta. Kielce bowiem, z po- 
wodu kilkakrotnych pożarów, nie posiadajlł zbyt wiele materjału 
historycznego. 
Niech więc ta garstka zebranych dokumentów b
dzie jednlJ 
z małych cegiełek do -TJudowg kieleckiej monografji. 


AUTOR. 


Kielce, dnia 3 kwietnia 1935 roku. 


) 



,. 


ŹRÓDŁA I LITERATURA 
z których korzystałem do niniejszej pracy. 


I 

 


A. Źródła niedrukowane (manuskrypty). 
1. Acta Episcopalia Archidioecesis Cracoviensis [patrz: 
8rchiwum konsystorza krakowskiego. Vol. "Acta Collegiatae 
Kielcensis"]. 
2. Akta katedry kieleckiej [patrz: archiwum konsystorza 
kieleckiego]. 
3. Akta kościoła w Masłowie [patrz: archiwum konsysto- 
rza kieleckiego]. 
4. Akta kościoła św. Wojciecha w Kielcach [patrz: akta 
konsystorskie]. 
5. Akta księty Kulińskiego A., Kozerskiego .J., Klima- 
1>zewskiego A., Iwińskiego A., Raczkowskiego St., Marszałka J., 
Bogackiego, Kajdy, Jędrychowskiego [patrz: akta konsystorskie 
kieleckie. Dział "personalia"]. 
6. Akta magistratu miasta Kielc [Wydział gospodarczy 
rok 1931. Nr 23]. 
7. Akta Stanu cywilnego parafji św. Wojciecha w Kiel- 

ach [patrz: archiwum parafji św. Wojciecha]. 
8. Acta Venerabilis Capituli Reverendorum Dominorum 
Praelatorum et Canonicorum Eclesiae Collegiatae Kielcensis... 
anno Domini 1743 inchoata [patrz: archiwum konsystorza kie- 
leckiego]. 
9. Inventarium apparementorum... Ecclesiae Collegiatae 
Kielcensis... anno Domini 1650 [patrz: archiwum Seminarjum 
Duchownego w Kielcach]. 
10. Inwentarz własności Bractwa Kupieckiego przy ko- 
ściele św. Wojciecha w Kielcach. Rok 1862 [patrz: archiwum 
parafji św. Wojciecha w Kielcach]. 
11. Księgi ludności gminy Dąbrowa i Dyminy. Rok 1931 
[patrz: akta Urzędu Gminnego w Dąbrowie i w Dyminach, 
powiatu kieleckiego]. 



6 


12. Księga protokółów Kółka Rolniczego św. Wojciecha 
w Kielcach [patrz: archiwum parafji św. Wojciecha w KielcachJ 
13. Księga protokółów Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej 
przy parafji św. Wojciecha w Kielcach. 
B. Źródła drukowane. 
1. Długosz Jan, Dzieje Polski. Tom n. Przekład Karola 
Mecherzyńskiego. Krak6w 1868 r. 
2. Długosz J08nnes: Liber Beneficiorum dioecesis Craco- 
viensis tom I -III. Cracoviae 1863 -1864 [patrz: Joannis Dłu- 
gosz senioris canonici Cracoviensis Opera Omnia cura A. Przez- 
dziecki edita tom Vll- IX]. Cytowane: Długosz "Lib. Benef.". 
3. Kodeks dyplomatyczny katedry krakowskiej św. Wa- 
cława część I, wydał dr. Fr. Piekosiński. Kraków 1874 r. [patrz: 
Monumenta Medii Aevi Historica res gestas Poloniae ilłustrantia 
tom I]. Cytowane: "kod. dyplom. krak.". 
4. Kromer Marcin: Kronika Polska ksiąg XXX. Kraków 
1611 r. w tłumaczeniu Marcina Błażowskiego. 
5. Kronika. książąt Polskich, opracował Zygmunt Węclew- 
ski [patrz: Chronicon principum Poloniae - Monumenta Po- 
loniae Historica tom III. Lwów 1878 r. str. 423]. 
6. Łaski Joannis archiepiscopi Gnesnensis primatis le- 
gatique nati Liber Beneficiorum archidioecesis Gnesnensis. 
Edidit sac. Joannes Łukowski, commentariis vero... iIlustravit 
sac. Joannes Korytkowski. Tom I. Gnesnae 1880 a. 
7. Monumenta Poloniae Historica tom I-II, wydał A. Bie- 
lowski, tom III-IV nakład Akademji Umiejętności. Lwów. 
Tom I, Lwów 1864; tom II, Lwów 1872; tom III, Lwów 
1878; tom IV Lwów 1884. Cytowane: "Mon. Pol. Hist.". 
8. Rocznik małopolski [patrz: Monumenta Poloniae Hi- 
storica, tom III, Lwów 1878 r.]. 
9. Zbiór dyplomów klasztoru mogilskiego [patrz: Mono- 
graf ja opactwa Cystersów we wsi Mogile, opracowana i pamięci 
ubiegłych w roku 1864 pięćciuset lat istnienia Akademji Kra- 
kowskiej poświęcona przez Towarzystwo Naukowa Krakowskie. 
Dzieło w 2 częściach. Kraków 1867 r.]. 
e. Dzieła cytowane. 
1. Abraham Wł.: Organizacja Kościoła w Polsce do po- 
łowy XII wieku. Lwów 1893 r. 


} 



7 


2. Baliński i Lipiński Fr.: Starożytna Polska. Tom I i n. 
Warszawa 1885 r. 
3. Buliński Melchjor ks.: Historja Kościoła Polskiego. 
Tom I. Kraków 1873 r 
4. Diveky Adorjan: Święty Emeryk. Warszawa 1930 r. 
5. Encyklopedja powszechna. 
6. Encyklopedja kościelna Michała Nowodworskiego. Tom 
X i XI. Rok 1877. Warszawa 1878 r. 
7. Finkiel L.: Bibljografja Historji Polskiej. Tom II. Kra- 
ków 1895-1906 r. 
8. Gacki Jan ks.: Benedyktyński Klasztor św. Krzyża na 
Łysej Górze. Warszawa 1873 r. 
9. Gazeta Kielecka. Kielce 1880 r. 
10. Herbarz Polski, Kacpra Niesieckiego S. J.. powiększony 
dodatkami z późniejszych autorów, rękopismów, dowodów urzę- 
dowych, wydany przez Jana Nepomucena Bobrowicza. Tom 
III-V. Lipsk 1840 r. 
11. Hubicka Marta: Kielce - szkic dziejowy. Kielce 1930 r. 
12. Kłosy (czasopismo) tom XXI. Warszawa 1875 r. 
13. Kolberg Oskar: Lud. Tom XVIII. i XIX. Kraków 1885 r. 
14. Krynicki Wł. Bp.: Dzieje Kościoła Powszechnego. 
Włocławek 1925 r. 
15. Łętowski Ludwik Bp.: Katalog biskupów, prałatów 
i kanoników krakowskich. Tom I. Kraków 1852 r. 
16. Malarstwo w Polsce od XVI do XVIII wieku [patrz: 
prof. dr. Feliks Kopera : Dzieje malarstwa w Polsce. Część 
druga. Kraków 1926 r. 
17. Pamiętnik Kielecki rok 1871 i 1798-1898. 
18. Pamiętnik Sandomierski. 1829 r. 
19. Potkański K.: Geneza organizacji grodowej w Polsce. 
Sprawozdanie z posiedzeń Akademji Umiejętności. Kraków 1905 r. 
20. Przegląd diecezjalny kielecki. 1918 r. Zeszyt VIII. 
21. Przegląd katolicki. Warszawa 1889 i 1897 r. 
22. Simon Starovolscius: Vitae Antistitum Craco\-iensium. 
Cracoviae MDCL V. 
23. Sobieszczański F. M.: Wycieczka archeologiczna 
w strony gubernji radomskiej. (Bibljoteka Warszawska 1851 r.). 
24. Słownik geograficzny królestwa polskiego. Tom IV. 
Warszawa 1883 r. Redaktorzy: Sulimierski Filip, Walewski Wł. 
i Chlebowski Frap.ciszek. 



8 


25. Tomkowicz Stan.: Galerja portretów biskupów kra- 
kowskich. Kraków 1905 r. 
26. Tymieniecki Kaz. dr.: Ze studjów nad dziejami osad- 
nictwa i kultury w średniowiecznej Polsce. Kielce 1917 r. 
27. Zachorowski Stan.: Początki parafij polskich. Studja 
historyczne. Kraków 1908. 
28. Zbiór wiadomości antropologicznych. Wyd. Akademji 
Um. Kraków 1877-1882r. 
29. Zdanowski J. dr. ks.: Kościół katedralny Najświętszej 
Marji Panny w Kielcach. Kielce 1930 r. 



 



ROZDZIAŁ I. 


HISTORJA POWSTANIA KIELC. 


Rzut oka na miasto Kielce... Pierwsze wzmianki historyczne o Kielcach". Dzieje 
osadnictwa puszczy Łysogórskiej... Najstarsze puszczańskie targowiska._ Tar- 
czek i Kielce... Pierwsze wzmianki o kościele św. Wojciecha w Kielcach. 


Prastary gród kielecki, położony na pochyłości wzgórza 
świętokrzyskiego, a na tle pięknych lasów, przemiłą stwarza 
panoramę. I nietylko może miasto, ile raczej okolica, daje 
wrażenie malowniczości dzięki swym artystycznym fragmentom. 


r 


-... 



 


- 


Karczówka. 


Wszystko ma tu pełne zabarwienie. Piękna jest góra Kadzielnia 
z kryształkami kalcytu, piękna i stara topolowa 8leja, wiodąca 
na Karczówkę. A cóż mówić o sąsiednim klasztorze, który 
wtula się ufnie \V sosnowy bór i tylko SlCZytOWą ścianą bia- 



10 


lego kościółka patrzy w otwartą dal? W szystko to razem 
wzięte, dzięki swoistemu zabarwieniu ziemi staje się prze- 
dziwnem, nieledwie egzotycznem. 
Ale Kielce, obok pięknej natury, mają w sobie jeszcze miłe 
objekty rąk ludzkich, objekty, mówiące o kulturze i historji 


-. 


t 


'.J 


i ," 
, \/( ' 
 , ,.f ' ., 
. rt. 
'. .,' ,.., i, 'JI,

; f 
, ..

 
"1 
 j 
-t::..'. i, 
"'
 r '., ,-:" . ' -"
 
. ')., -:....
 
\
 - - 
-. 



. 


:.i. ) 


.
 
.J 

 - . 
.. 

 
, 


. \\:' 

. .
 -
. 
\ 


, 


'- 
" 



 ł 
...... . 


.:.,... t 
i 


...; 


.;. 


""" 


Kościół św. Wojciecha w Kielcacb. 


miasta. Powierzchowny turysta, patrzący na zewnętrzną szatę 
zabytków, w Kielcach nie widzi nic więcej poza katedrą 
i zamkiem biskupim. Tymczasem obok tych dwóch dumnych 
budowli mamy jeszcze cichy, na uboczu stojący, bezpretensjo- 
nalny kościół św. Wojciecha. 


, 



11 


Coprawda nowa to budowla i bez pretensji do artyzmu, 
ale zasługująca na uwagę z tego względu, że kryje w sobie 
historję początku naszego miasta. A pamiętać trzeba, że Kielce 
to gród niemłody, bo o starość jego można już pytać czasów 
św . Wojciecha. 
Już w Roczniku Świętokrzyskim l) czytamy: "...Et primo 
anno DomJni 965 dux Meszko baptisatur... Iste Meszko, filius 
Semislai, pagani fuit cecus septem annis ante baptismum, et 
secundo anno misi t Lampertum episcopum Cracoviensem pro 
corona sibi petenda ad curiam Romanam... Tandem eodem 
tempore Stefanus dux HlJngarorum misit Affricum episcopum 
ad predictum papam pro corona sibi petenda... Iste vero Ste- 
fanus 2 ), rex genuit filium Emrich. et post decem annos co n- 
traxit amicidas cum Meszkone rege Poloniae, ita quod Emricus 
duxit fillam Meszkonis, quasi compuJsus per patrem vi, et per 
nobiles terrae. Qui veniens Gnesnam et Posnaniam mansit cum 
virg-ine, virgo mansit usque ad mortem. Tandem eundo de 
Polonia Hungariam e converso cum rege Meszkone venerunt 
in Kelciam 3 ) causa venacionis cervornm. qui crastina dit>, instinctu 
spiritus sancti et visione angelica veniens persona liter ad Calvum 
Montem donavit sanctam crucem. quam in pectore deferebat, 
ipsam donavit ecclesiae et fratribus suncti Benedicti...". 
W innem miejscu 4) czytamy: "...Anno Domini 1006 Ste- 
phallus Hungariae amiciam contraxit cum Myeskone PoJoniae 


I) Monumenta Polonille Hi;otorica. Tom III, str. 60 (kodex I - VIII). 
Lw6w 1878 r. Nakł. Akademji Um. Lw. 
Rocznik ten, napisany okolo 1220 r. przez zakonnika Benedyktyna, 
doszedł do nas w rękopisach z 15 wieku. 
2) "Mon. Pol. Hist." tom III, str. 61. 
3) Słowo "Re/dam- ma kodeks VIII, nil któreKo margInesie widnieje 
objaśnienie: "Kelcia villll in qua eCl'lesill collegillta-. Kodeks VII ma wyra- 
żenie "Kelcze-. Kodeks V - "Kelir.iam". Kodeks I i II - "Ciliciam-. 
Prz}' takiej pisowni trudno jest ostalić włnściwe pochodzenie nllZwy 
Kielce. Tradycja ludowa wyprowadza od góry sterczącej w pośrodku mIasta. 
Górę zwano "Kiel-, IIlbo "Kielec". 
'v starych zaś aktach Kielce nazywane są "Kiece", co oznacza 
lepianłę. - Np. akta bpll Maciejowskiego podają: 
Bernardns MII- 
czieio\\,ski... eppu;J Crac... naznaczyliśmy na każdy tydzień po pół korca 
żyta dla ubogich szpitala mi3steczka Kiec. Dano w Kielcach 1 J. ]6O'l r. 
B. 
"aczieiowski". (patrz archiwum KoOP. Krak. - "akta Kol. Kiel."). 
I nr.jprawdopodobniej pierwsze lepilInki kieleckie (czyli Kiece) dając po_ 
cząt ek przyszlemu miastu dały mu i nazwę. 
ł) "MOD. Pol. Hist." tom III, str. bO (kodeks IX). 



12 


et Henricus filiam Myesconis in uxorem duxit. et ad Calvum 
montem donavit sanctam crucem, quam in pectore gerebat, 
ecclesiae et fratribus sancti Benedicti vel in Lisyecz, vel ante 
Kazymyriam..... . 
Długosz zaś pisze: "...Stephani Sancti Hungariae regis 
filius Emericus, ex Giłla Henrici Primi Romanorum impera- 
toris filia susceptus... 1 ) Hic cum ad patruum suum cognatum 
Boleslaum Poloniae regem,cognominatnm Chrobri, id est animo- 
sum tunc ducem et Poloniae monarcham ex Pannoniis in Po- 
loniam advenisset, et non parum temporis consortis devitans, 
absumpsisset et Boleslaus rex Polonia e singulari iłlum pro- 
sequeretur 8more et caritate... Cum itaque prope oppidum 
Kelcze in densibus saltibus venationi ambo operam navarent 
contigit ilIos in iugum montium qui Calvariae vocantur.. Rogat 
patruUln et affinem suum Boleslaum Poloniae regem... Bole- 
slaus itaque rex Poloniae... anno videlicet 1006 monasterium 
erigit..." - 
Wszystkie te notatki kronikarskie, wspominając o poby- 
cie królewicza węgierskiego w Polsce, wymieniają Kielce, jako 
teren łowów już w czasach Bolesława Chrobrego. Ta zaś oko- 
liczność upoważnia nas do przyjęcia twierdzenia, że Kielce 
występują już na widownię dziejową w zaraniu państwa pol- 
skiego. Niema w tem odrobiny niejasności, ale ponieważ nauka 
domaga się spra wdzenia, więc nie woino nam poprzestać na 
samym tylko Roczniku. Prawdy i pewności musimy szukać dalej. 


11 J. Długosz: "Ub. Benef.. tom III, str. 227-228. 
Porównaj: .Joanois Długossii, canonici Cracoviensis, Hisloriae Polo- 
nicae libri XII, cura et impeosis Al. Przezdziecki tom I, liber II, pag. 189. 
Cracoviae MDCCCLXXIII. 
Porównaj: .Benedyktyński klasztor św. Krzy ta na Łysej Górze". Ks. 
Gacki .Józef. Warszawa 18,3 r., str. 21. 
Autor ten wspomina o t. zw. "powieści czeskiej", gdzie jest wzmianka 
o św. Krzy tu i Kielcach. Powieś
 opowiada. te Stefan, król węgierski. po- 
darował cZIl,tkę krzy:ta sw. synowi Emerykowi, gdy ten jechał do ,Goiezna 
do grobu św. Wojciecha. W tym czasie podczas łowów na jelenie obj
wił się 
królewiczowi anioł i przykllzał złotyć drzewo św. oa Łysej Górze. POt.
uszoy 
Erneryk razem z Lampertem, biskupem krakowskim, zaniósł DrzerIo św. 

 Kielc na górę, gdzie zbudowano potem kaplicę Wszystkich Świętych... 
Notatka, przytoczona z ksi"tki ks. J. Gackiego podobno pochodzi z 15 w. 
Autorem jej ma być opat Jao Katarzyoka, który spisał po czesku 2 po- 
wieści o św. Krzytu. Tłumaczepie polskie ukazało się w 1538 r. Przedruko- 
wał TOluasz Ujazdowski w Pamiętoiku Sandomierskim. Tom II, str. 489 i 501. 



13 


I właśnie przy dalszem badanin znajdujemy całkiem od- 
mienną opinją M. Kromera, który mówi: "...Przed śmiercią l) 
Bolesława Kędzierzawego, Gedeon, herbu Świebody, po śmierci 
Mateusza żarłoka i tuczybrzllcha, któremn było po Robercie, 
człowieku dobrym i pobożnym, a sukcesorze Radosta, infułę 
dano, na biskupstwo krakowskie osiadł i od arcybiskupa 
Gnieznieńskiego według obyczaju lat tamtych za życzliwością 
Bolesława potwierdzony był. który Gedeon wystawił potym 
między głębiną leśną, miasteczko Kielce. I kościół w nim 


-4 


r- 


'" 


----'j,' -:: - 


t -.....----:-... 

.
 
,- ł 
i 


-:.... :::--=:_- 
.
 



 


I

. 


+ 


'- . 
'" i
 
.. ,. " t, 
-ł" 
I .....i\ 
L-L _ " 
. .'Ił!
O 
.... I 

-:
'" ..... _ł:'-. I 
 '1",,-=_', ł 
- 

._
/. _<- -
::---::, -L.... ' 

 .1 '-.- -
 

... ... 
 . & -.=_--L. ,

 .ł 

 -:Jtl--
;
':.A .




_ 
 
 >=t-_. ;..

 


 
-; iJl"""iit.41l- ' {_::::

ti;-' .
 
.-;
 .-8 
i
; 


Kolegjata kielecka (rys. z 18. w) 


z kamienia ciosowego wywiódł i kanonję tamże więc i wikarją 
założył i wsi z dziesięc
nami nadał... "2). 
Podobnie utrzymuje i Długosz w Liber Beneficiorum... 
"...Ecclesia Sanctae Mariae Kyelcensis, quam Gedeon alias 
Getko felicis memoria episcopus Cracoviensis, nobilis genere 
Griffonum sni pontificatu8 tempore ex quadris lapidibus mo- 
laribus fabricasse, et ex bonis mense episcopalis pro incre- 


1) Król Bolesław K
erzawy umarł w J 173 r. 
2) Marcin Kromer: Kronika Polska, Inńl\g xxx, str. 139. 



14 


mento bonorum Kyelcensium asseritur dotasse. Nulla su- 
per his extant fundationis aut dotationis privilegia, aut per 
negligentiam priscorum aut per rabiem barbarorum, Tharta- 
rorum etc..." l). 
W księdze zaś "Dzieje Polski" [i w t. zw. "Excerpta 
Joannis Długosii e fontibus incertis 2)'"] pod rokiem 1171 opo- 
wiada: "...Krakowski bislfitp Gedeon, chcąc cześć Boga praw- 
dziwego w diecezji swojej rozszerzyć, w rozległych podówczas 
i od ludzi niezamieszkałych lasach, zbudował miasto Kielce, 
a w niem kościół z kamienia ciosQwego wytworny i ozdobny 
wystawił i cztery dostojeństwa duchowne, jako to: probostwo, 
dekanat, kustodję i scholasterję, nadto sześć prebend i dzie- 
sięciu wikarjuszów przy tym kościele ustanowił, za porozu- 
miem się z kapitułą krakowską, stosowny posag w dziesięci- 
nach i innych dochodach z dóbr stołowych biskupich..." 3). 
Z ostatnich tych notatek odnosimy wrażenie, jakoby oko- 
lice łysogórkie były niezamieszkałe przed Gedeonem,4) a do- 
piero ten biskup wzniósł gródek kielecki i zorganizował życie 
religijne. Konfrontując wszystkie te dokumenty, zauważymy 
pewien chaos, niezgodność, a nawet sprzeczność co do daty 
powstania naszego miasta. Rocznik Świętokrzyski widzi Kielce 
już za Chrobrego, podczas gdy Kromer jest innego zdania. 
I cóż tu począć? Jaką przyjąć opinję? Pójść za Rocz- 
nikiem Świętokrzyskim t. zn. odrzucić Kromera; przyjąć datę 
1171 r. t. zn. przekreślić Rocznik. I tak źle i tak nie dobrze, 
a jednak różnice musimy uzgodnić, bo nauka domaga się 
sprawdzonych faktów. Trudno, trzeba drogą okólną zdaleka 
podchodzić, byle wydobyć prawdę i odpowiedzieć na pytanie: 
czy Kielce są miastem Gedeona. czy czasów Chrobrego? 
Pisząc to mimo woli przypomina się przysłowie "nie od- 
razu Kraków zbudowano". Złota myśl, .bo w tem naświetleniu 
rzecz biorąc nie będziemy w sprzeczności, ani nie popełnimy 


1) J. Długosz: 
Lłb. Benef."' tom I, str. 443. 
2) "Mon. Pol. HisŁ"' tom IV, str.l0. 
S, Jan Długosz: Dzieje Polski. Tom II, str. 76. Kraków 1868 r. 
ł) .Mon. PoL Hi.I!t." tom III. str. 131 (rocznik Krasińskich pisany 
w 16 w.) ....Anno Domini 1165 Mathlas episcopns obiit cni Gethko BUCCesait. 
qui in Kyelcia ecclesiam fundaviŁ.. "'. 



- 


" 


15 


nielogiczności, gdy powiemy, że zarówno Rocznik Świętokrzyski 
jak i Kronika Kromera mają słuszność. 
Ale czyż to możliwe? Owszem, zechciejmy tylko zasta- 
nowić się chwilkę nad historją osadnictwa w Kielecczyźnie, 
a dokumenty należycie się uzgodnią. 
W miejscu, gdzie dziś rozbudowują się Kielce, przed laty 
t. j. w początkach historycznego życia naszego kraju, rozcią- 
gała się olbrzymia puszcza. Żywemi świadkami tego są dziś 
liczne jeszcze lasy w dziale wodnym między Nidą i Kamienną. 
puszcza ta, jakby ją dziś trzeba było nazwać, kielecka, nie 
była niezamieszkałą, przeciwnie, człowiek przeniknął tu bar- 
dzo wcześnie 1). Przynętą były bobry, miód, zwierzyna i inne 
puszczańskie owoce, które nie wymagały tylu trudów, jak rol- 
nictwo. Zresztą, wobec ciągłych walk granicznych, spokojna 
praca osadnicza trudną tu była do pomyślenia. Łysogóry bo- 
wiem za pierwszych Piastów stanowiły obronne pogranicze 
monarchji. W takich warunkach pierwszymi osadnikami pusz- 
czy mogli być tylko bartnicy, myśliwi i bobrownicy 2). I choć 
puszcza nie mogła ich wyżywić, to jednak warunki bytowania 
były korzystne, ale dzięki wymianie produktów. Bez tego 
byłaby nędza. Za zwierzynę, skóry i miód otrzymywali pusz- 
czacy produkty rolne. Handel niekoniecznie był bezpośrednio 
wymienny, owszem używano tu surogatu pieniądza, a miano- 
wicie skór kunich i to w znacznych rozmiarach II). 


\
 
')
 
I. 
I: 


1) potkański K.: "Geneza organh.acji grodowej w Polsce". Sprawo- 
zdanie z posiedzeń Akademji Um. Kraków 1905 r. 
2) O barciach Łysogórskich wspomina J. Długosz. Patrz: J. Długosz 
"Lib. Ben." tom n, str. 481. 
O łowach myśliwskich.- patrz: "Mon. Pol. Hist." tam III, str. 61. 
O bobrach (Bobrza)... patrz: "Kod. dyplom. Małp." tom n, str. 498. 
3) "Kod. Dyplom. katedr. krak." tom I, str. 76-77". ....LX. 1259 an. 
n mensis Aprilis, Cracoviae. Boleslaas dictus Pudicu8, dux Cracoviae et 
Sandomiriae, viUas capituli Cracoviensis in districtu Tarcl.ensł sitas a con- 
tributione quadam vlgtnti marcarom in pelliculis marturinis solvenda, liberaa 
declarat... tandem Nobilis vir Petrus CaBtelanus Czechoviensis, eiusdem pri- 
vilegii non ignorans a praedlcto Domino E-PPo de civitate et districtu Tarseml 
nomine Castellaniae suae viginti marCaB cunarum minus iuste... exigebat._ ". 
Moneta bita rozeszła się u nas dopiero w la w. Wszelkie daniny 
dobi d składano w płodach natury. Poniewat gruby zwierz nalatał do przy- 
wilejów ksiątęcycb, dlatego zwykły śmiertelnik składał daniny w skórkach 
kunich lub wiewiórcaycb. Porównaj Kodex Dyplomatyczny Tyniecki. Lwów 
1873 r.. str. 3. 


I t 



L 
\ \ 


16 


Ta zaś przeciwstawność gospodarcza, puszczy i okolic 
rolniczych, była powodem do powstawania "targowisk" czyli 
miejsc wymiennego handlu 1). Ze względów praktycznych, dla 
wygody stron, targowiska musiały powstawać na pograniczu 
puszczy. Tu przychodzili ze swemi produktami zaintereso- 
wani i tu zbiegały się wszystkie ścieżki. Słowem targowisko 
było ośrodkiem życia puszczy. 
I takie to targowisko mają na myśli autorzy starych ko- 
deksów, gdy wymieniają Tarczek 2), jako osadę handlową 
w Łysogórach 3). Ale obok Tarczka historja najwcześniej wy- 
mienia Kielce. Kielce i Tarczek widnieją razem w starych do- 
kumentach, Tarczek i Kielce najwcześniej są kasztelanjami ł) 
i obie te miejscowości leżą u kresów puszczy. Wszystko to 
razem wzięte przemawia za tem, że i Kielce w początkach 
swych były najprawdopodobniej miejscem wymiennego handlu, 
były puszczańskiem targowiskiem. Innemi słowy Kielce za..; 
wdzięczają swe zaistnienie potrzebom pradawnego człowieka. 
A człowiek ten, zanim nad jego życiem zaciążyła władza 
książęca, musiał się cieszyć. wolnością. Piastowie, tworząc 
administrację państwa, opierali się na organizacji dawniejszej, 
organizacji plemiennej. Ośrodkami zaś życia plemiennego były 
grodziska 6), które podczas wojny stanowiły schron, a w czasie 


l) Dr. K. Tymieniecki: Ze studjów nad dziejami osadnic'twa i kul- 
tury w średniowiecznej Polsce. Kielce 1917 r. 
2) Tarczek wieś połotona u stóp g6r Świętokrzyskich, w odległości 
8 klm. od Bodzentyna. Nazwa Tarczek pochodzi prawdopodobnie od targ, 
targowisko. 
3) "Kod. dyplom. kat. Krak. - tom I, str. 74-75. "...L1X. 1258 a. die 
13 menais lunii ...quod tempore incursus subiti de Kgelcensi et Tarsiensi 
C IJstelllJnis... 
4) .Kod. dyplom. kat. krak. - tom I, str. 25. ....XVII. 1227 a. die 12 
mensis maii. Laterani. Gregorius IX P. M. prlvilegium locationis TeotoDi- 
eorum in territoriis Kielcensi et Tarczensi a Lescone Albo duce Poloniae 
Episcopo Cracoviensi impertitrim ratom esse iobet... Ea propter Venerabilis 
in Christo frater tuis iosUs postulationibns grata concurentes a8Seosu 11- 
bertates et immunitates, quas dilectus._ super Teutonicis in territoriis Kielciensi 
et TIJrsen3i cIJstelllJnilJrum locIJndis tibi et succesoribus... confirmam1lL.-. 
.Kod. dyplom. Kat. krak.- tom I, str. 137. .....CI. 1295. die 20 mensis 
jonii Pragae. Venceslaos rex Boemiae, dux Cracoviae._ Joanoi Eplscopo 
eracovieosi munieodi civitates Sławk6w... Tarczek Dec Don Kielce dat fa_o 
cu1tlłtem..- . 
li) Potkailski K.: Geneza organizacji grodowej w Polsce. 



17 


pokoju koncentrowały życie społeczno-religijne. Przy grodach 
powstawały handlowe podgrodzia, z których dopiero wyrastały 
zaczątki miast. 
Czy w Kielcach lub Tarczku były pierwsze grodziska, 
nie wiemy. Prawdopodobnie nie było, bo gród plemienny 
w Łysogórach nie wymagał obrony. Tarczą dlań była puszcza. 
Inaczej mówiąc, nasze puszczańskie targowiska, choć nie 
były w ścisłem znaczeniu grodami, jednak musiały mieć po- 
wagę grodu. Tu bowiem często zatrzymywali się królowie i bi- 
skupi, gdy w celach łowczych przybywali w Łysogóry!). 
A odwiedziny Chrobrych, Lambertów czy Emeryków nie 
były bez znaczenia; owszem dzięki nim osiedla nabierały 
specjalnej powagi i znaczenia 2). Nic też dziwnego, że wnet 
spotykamy tu kasztelanje, gdzie składano księciu daniny. Za- 
łożenie kasztelanji miało bowiem cel administracyjny i eksplo- 
atację gospodarczą kraju. 
Z chwilą jednak przeniesienia stolicy do Krakowa, wpływy 
księcia wzrastały coraz silniej w naszych łysogórskich gro- 
dach 3). Z wpływami politycznemi szły dość wcześnie i wpływy 
religijne. A trzeba zauważyć, że już samo zetknięcie się czło- 
wieka z puszczą sprzyjało rozwojowi uczuć religijnych, bez 
względu na postać, w jakiej się mogły objawiać. 
Głosy przyrody, szum lasu, szmer potoku pozwalały od- 
czuwać i zbliżać się do sił tajemnych, budząc nieodgadnione 
pragnienia. To też puszczańskie targowiska były nietylko 
ogniskami handlu, ale i życia religijnego. I sąsiedztwo kultu 
religijnego z targowiskiem nie było przypadkiem, ale wypły- 
wało z natury rzeczy. "Już u ludów pogańskich handel, jako 
rzecz szczęścia, pozostawał pod opieką bogów, a targowisko 
uważano za miejsce święte" ł). Przyszedł chrystjanizm, ustąpił 
kult bożków, ale patronami handlu zostali święci. By nie być 
gołosłownym, powołam się na Długosza, który, wspominając 


1) .Mon. Pol. Hist." tom III, str. 61, lł3; tom II, str. 794. 
, J. Długosz: Dzieje Polski tom l, str. 166. 
2) J. Długosz: .Lib. Benef." tom ll, str. 461. ....Tarzek... fuit autem 
in loco ilJo quondam oppidum episcopale nota bile, sed Bodl.8nta.. tran- 
stu lit... ". 
3) OsklIr Balcer: .Stolice Polski". Lwów 1916 r. 
ł) Dr. Tymieniecki K.: Ze studjów nad dziejami osadnictwa i kul- 
tury w średniowiecznej Polsce. Kielce 1917 r. 

\\.I'l
 2 

 



18 


o Starym-Tarczku, wymienia nazwę Świętomarzal). Świętomarz 
(Świętomarza), to ludowa nazwa Maki Boskiej. Lud bowiem 
zgodnie z wymaganiami języka polskiego słowa "Święta Marjo" 
wymawiał "Święta Marza" . 
"...Szwyanthamarza... villa habens ecclesiam parochialem... 
Gloriosae Virgini Mariae dicatam. A titulo autem ecclesiae 
praefatae, villa Szwyanthamarza denominationem accepit 
a vulgo, quod rwliter in primordio fidei, Gloriosam Virginem 
Szwyanthamarza appelabant..." 2). 
Że dość wcześnie rozwijało się tu życie religijne, świad- 
czy niezbicie i starość tarczkowej świątyni. Powstała ona około 
1086 roku 3). Czytamy bowiem u Długosza: "...Annus Domini 
1086... Hinc et in Cracoviensi urbe aedes illi, cerłum canoni- 
corum habens dotatum numeru m, a Duce Poloniae Vladislao, 
novam editionem gratificante filii primum condita est; deinde 
per universum Poloniae Regnum in oppidis, vicis et villagiis 
in Tarszek videlicet, Pkanow... et per Ducem Wladislaum et 
milites suos templa, quae et hactenus extant, funda ta... "-ł). 
Ale wycieczka nasza w strony świętomarskie jest tylko drobną 
ilustracją twierdzeń historji, która w grodach upatruje pierwsze 
zawiązki życia religijnego w Polsce. Grodowe kościółki to 
pierwsze polskie paraf je 5). 
Skoro tak, więc dla całości obrazu zapytajmy, co się 
dzieje w Kielcach, gdy Tarczek słyszy już "Dominus Vobiscum"? 
Czy miejsce łowów królewskich jest religijnie opuszczone? 
Idąc ślepo za Kromerem 6), a nawet Długoszem, należałoby 
odpowiedzieć "tak". Według nich bowiem o zorganizowanem 
życiu religijnem w Kielcach może być mowa dopiero około 


1) Swięłomuz, wioska przylegaj"ca do wsi Tarczek, gmina Bodzenłyn, 
pow. kielecki. 
2) J. Długosz: .Lib. Beoef." łom I, str. 437-438. Tom II, str. 462. { 
3) J. Długosii: Historiae Polonicae, instruxit Ign. Zegota cura A. 
Przezdziecki. Tom I, str. 391. Cracoviae. MDCCCLXXlII. 
ł) Inną dato. bo rok 1067, przechowuje Aciana tarCl;kowego kościoła. 
Czytamy tam: "...Hoc templum salutls 1067 erectum, per łot aaecula nimis 
desolutum AugnstiBBimus Romanorum Imperotor Franciscus II Nobis feli- 
citer reJDana ad porectall humillimas preces MichaelIs Oszczedlowicz parochi 
locia clementissime reparari maodavit. Anno D. 1803..... (Porównaj: Gazeta 
Kielecka. 1871 r. Nr 36). 
6) Zachorowskl St.: .Pocqłki parafij polskich". Kraków 1908 r. 
8) Patrz wytej str. 13. 



19 


1171 r., t. j. po założeniu kolegjaty. Przypuszczenie to jednak 
nie wytrzymuje krytyki w obliczu wyżej przytoczonych wywo- 
dów. Zresztą sam Długosz, opisując uposażenie kolegjaty kie- 
leckiej, prostuje naszą kwestję. 
Czytamy bowiem: .....Tertia ecclesiae Kelcziensis dignitas 
;sive personatua acholastria, quae pro aliqua sui parte ex bonis 

t introitibus eccleslae parochialls quondam Sandl Adalberti 
In Kelcze... fundata atque dotata esL... 1). 
"...Quarta ecclesiae Kelciensis dignitas...custodia, ipsa quoque 
in sui notabili parte ex decimis et proventibus plebanlae ollm Kel- 
<:złensłs Sancto Adalberto dicatae, fundata atque dotata est.... 2 ). 
Wzmianki te bezapelacyjnie stwierdzają, że zanim po- 
wstała Gedeonowa kolegjata, już wcześniej (oHm, quondam) 
zaistniał w Kielcach parafjalny kościółek św. Wojciecha. Po- 
nieważ dawniej ogniskami życia religijnego były kościółki gro- 
dowe, więc i Kielce, budując świątynię św. Wojciecha musiały 
być poważnem osiedlem, musiały być grodem. 
A zatem powstanie w Kielcach grodu i parafji św. Woj- 
ciecha ściśle się łączą ze sobą. To też obydwa te fakty należy 
()dnieść do jednego chronologicznego momentu, ale wcześniej- 
szego niż rok 1171. 
Czyli ma racje rocznikarz świętokrzyski, gdy wymie- 
nia Kielce, jako teren łowów króla Chrobrego. OświRdczenie 
to bynajmniej nie przekreśla notatek Długosza czy Kromera 
() Gedeonowem mieście. Owszem, obydwaj mają swoje racje, 
zwłaszcza gdy się uwzględni "Chronicon Pol ono-Silesiacum" 3), 
gdzie pod r. 1151 jest wzmianka o zniszczeniu Kielc. Są to 
czasy przedgedeonowe. Zniszczone miasto musiało powstać 
z ruiń. Odbudowa mogła nastąpić tylko później czyli w cza- 
sach Gedeonowych (r. 1165-1185). 


1) J. Długosz: .Lib. Renef." tom I, str. 449. 
2) J. Długosz: ,.Lib. Benef." tom I, str. 452. 
3) "MOD. Pol. Hist." tom III, str. 631. ....Boleslao autem CDrvO de- 
fu neto, VladislauA primogenitns eiDs monarcbiam tenuit. qui cum qnaedam 
tempore hiemaU deditus esset, quidam maioroatu et principi pro:dmior 
Petrus Vloscides Hecum pereIerat. Iste Petrus tempore Boleslai Curvi Regem 
Russie iD dolo adierat et cum ilJo conmessanB ceperat enm et vlnctum 
Boleslao adduxit, et cum Ille se pecunla Iiberasset, slmU dolo per quendam 
Pannoniorum Clidam urbem delevlt cum magna strage Polonorum ac 
eaptlvitate._" . 
OdDoAnik kodeksu wyjaAnia, te słowo "CIJclam" = Kielce. 



 



20 


]i 


Ale gdyby nawet powyższa wzmianka nie zasługiwała na 
zaufanie, to jednak sprawa nasza nie zmienia postaci. Opowia- 
danie Długosza o powstaniu Kielc około 1171 r. należy rozu- 
mieć jako piękną antytezę puszczy i miasta, a to w celu uwy- 
puklenia zasług Biskupa-fundatora. Obraz wcale trafny, skoro- 
Kielce były wysepką wśród ciemnej puszczy. I aczkolwiek nie- 
Gedeon tylko potrzeby puszczy zbudowały Kielce, to jednak 
jego założenie kolegjaty było dużym krokiem naprzód w kie- 
runku stworzenia miasta. 
u leży wielka jego zasługa. 
Reasumując powyższe wywody, oparte na starych do- 
kumentach, możemy z całą sumiennością oświadczyć, że Kielce 
pojawiły się na widownię dziejową już w czasach Chrobrego. 
Z początku osiedle to było puszczańskie m targowiskiem. 
Tu puszczak wymieniał swe towary, tu w parafjalnym 
kościółku św. Wojciecha oddawał P. Bogu cześt. Osiedle,. 
koncentrując w sobie zawiązki życia religijno - społecznego,. 
z biegiem czasu, dzięki odwiedzinom królewskim czy biskupim.. 
nabierało powagi i znaczenia. W czasach Gedeonowych 1) za- 
istniał tu drugi kościół, kolegjata. Kielce wtedy stały się peł- 
nem miastem. 
Ale są to sprawy dalsze; nas tymczasem interesuje ko- 
ściół św. Wojciecha i do niego wracamy. 


.. 


) 


1) "Mon. Pol. Hist." tom III, str. 350. "...Gedeon alias Gedko de domo 
Griffonum anno Domini MCLXVI mortno Matheo, Rome ordinatnr in eppis- 
copum Cracoviensem... lste Gedeon fundavit ecclesiam colIegiatam Kelcen- 
sem de mensa episcopali... quatnorqne prelatos... constitnit...... 



/ 


ROZDZIAŁ II. 


HISTORJA POWSTANIA PIERWSZEJ PARAFJI 
W KIELCACH. 


Kielce a św. Wojciech Bp... Kiedy założono kościółek św. Wojciecha w Kiel- 
-each... (Dokumenty: kolegjata... stary obraz... tabliczka zakrystyjna...) Kto mógł 
być fundatorem.. Pierwsza kielecka puafja, jej uposażenie i przeniesieaie... 


Sumienna analiza dziejów naszego miasta naprowadza 
-czytelnika na fakt ścisłej łączności, a właściwie współczesności 
tworzenia się historji Kielc i kościółka św. Wojciecha. 
Kielce i św. Wojciech. Zestawienie tych pojęć mimowoli 
lIlasuwa pytania: czy św. Wojciech pracował w Kielcach?, czy 
tędy przechodził?, co wogóle łączy św. Męczennika z tym gro- 
dem biskupim? 
Na pytania te fantazja ludzka stworzyła bogatą tradycję: 
'Są różne podania 1 ), legendy, niema natomiast sprawdzonych 
faktów bistorycznych i ta okoliczność każe nam szukać przy- 
-czyny tego związku gdzieindziej. 


1) "Kłosy" (czasopismo) tom XXI, Nr 529, str. 125. Warszawa 1875 r. 
-vel "Pamiętnik Kielecki". Rok 1798-1893. Str. 47. 
"Kościół św. Wojciecha... W miejscu gdzie wznosi 6ię ten dom Boty, 
przed laty, kiedy miasta Kielc nie było. szumiała wielka i gęsta puszcza, 
a tu była zapadła knieja. Mieczysław, syn Bolesława Śmiałego, w drodze 
:z Krakowa do Płocka, oddzieliwszy się od swego orszaku, w tym ostępie 
dziewiczym legł strudzony pod wieńcem starych modrzewi. I śniło mu się, 
!e go napadł zastęp licznych zbrojnych rycerzy. Odpiera ich walecznie 
i "!:ronsza do ucieczki. Jeden z nich wszakże pozostawszy, na znak zgody 
! przyjaźni daje mu czarkę słodkiego napoju. 
Młody książe chętnie wypił. ale poczuł zarazem, że to jad trucizny. który 
-mu wnętrze ogniem pali. Kiedy już pewnym był rychłej śmierci, nagle w wiel- 
kiej światłości pojawia się postać w biskupim stroju, w którym poznał odrazu 
-św. Wojciecha. Ten zaczerpnąwszy wody z pobliskiego strumyka, przywraca 
mu siły, zdrowie i życie. 
Kiedy óbudził się ksiąte i po męczącym śnie poczuł niezwykłe orzeź- 
wienie i krzepkoM w tiobie, ślubował, że wystawi kościół na cześć św. Woj- 



! 
\ 


22 


Św. Wojciech, Biskup-wygnaniec z Czech, zaproszony do 
Polski przez Bolesława Chrobrego, z całem zaparciem oddaje- 
się pracy misjonarskiej w okolicach Gniezna, a potem wśród!. 
Prusaków. Nawraca i chrzci wielu, a wreszcie w 997 roku gi- 
nie śmiercią męczeńską l). 
Męczeństwo św. Wojciecha, jego praca, świętość życi8! 
i cuda przywiązały doń serca Polaków. To też pierwsze świą- 
tynie w Polsce wznoszone- przeważnie pod wezwaniem św
 
Wojciecha 2), bo aktualność kultu była tego powodem. 
Ale dla Kielc jest jeszcze inna racja wyboru Patrona.. 
W 10 w., po upadku państwa wielko-morawskiego, okolice Kra- 
kowa, Wiślicy i Gór Świętokrzyskich przez pewien czas stano
 
wiły odrębne państewko zwane Białą Chrobacją. Państewko to- 


ciecha. Jakoż zaraz z tych samych modrzewi, pod' któremi spał, zbudowaŁ 
ten kościółek, a później, gdy przybył, jak idzie robota, kiedy w pobliżn- 
ujrzał kilka domostw wystawionych, osadę tę nazwał Kielcami, na pamiątkę- 
tego, że na drodze znalazł duże kły dzika, strumykowi zaś, z którego wody 
ożywiły go i siły przywróciły nadał nazwę Si/nicy. 
Drugie podanie mówi, że gdy św. Wojciech przybył księcin na po- 
moc, a wody nigdzie nie było, pastorałem biskupim uderzył w ziemię i te., 
strumień wytrysnął... lo . 
1) "Mon. Pol. Hist." tom II, str: 793. "..982. Sanctns Adalbertus iD> 
episcopum Pragensem consecratur". 
"Mon. Pol. Hist." tom II, str. 793. (Rocznik krakowski) .....997. Sanctus, 
Adalbertus martirisatus est in Prussia". 
(Rocznik kapitulny) "...997. Passio S. Adalberti...". 
" Mon. Pol. Hist." tom nr, str. 142. (Rocznik małopolski II - kodex 
Inbif1ski). "...997. Hunc S. Adalbertnm Episcopum Pragensem fugientem de- 
Bohemia Boleslaus suscepit et in Gnesnam collocavit-_ ...Passio S. Woycze- 
chonis sive Adalberti Martyris. 
"Annales Posnanienses" (in: "Mon. Pol. Hist." t. V, str. b78). "...S. Adal- 
bertus venit Poloniam vocatus per pium Boleslaum". 
" Mon. Pol. Hist." tom III, str. 61. "...Anno Domini 998 Sanctus Adal- 
bertus Cracoviam veniens Mesconem in fide confortavit et tandem Gnesnam,. 
fidem catholicam in Polonia roboravit et plures Polonos et Prutenos ad fi- 
dem catholicam convertit. Tandem in Prussia per Prutenos occisus marthił 
coronam adeptus esL..". 
Porównaj: Abraham Wł. "Organizacja Kościoła w Polsce do połowy 
w. XII" str. 46-47. Lwów 1893. Długosz Joannes: "Historiae Polonicae" l, 
libri XII, tom I, str. 151-154. (liber secundus). Cracoviae MDCCCLXXIIL I 
lnstruxit Ign. Zegota. 
2) Dr. Tymieniecki Kaz.: .Ze studjów nad dziejami osadnictwa i kul- 
tury w średniowiecznej Polsce". Kielce 1917 r. 



,. 


23 


wkrótce uległo podbojowi Czechów. A trzeba zauwazyc, że 
w tym czasie, dzięki staraniom cesarza Ottona I, powstaje 
w Pradze biskupstwo. I przeglądając w tej sprawie doku- 
menty, nie bez zdziwienia czytamy, że w obrębie nowej die- 
cezji znalazł się Kraków z ziemiami aż po Bug i Styr 1). 
Jeżeli więc ziemia krakowska należała do jurysdykcji 
praskiej, to siłą faktu pierwszymi ordynarjuszami Kielecczyzny 
byli B-pi Dythmar i św. Wojciech. Nic więc dziwnego, że Kielce 
wybrały św. Męczennika na patrona dla swego kościółka. Miały 
do tego podwójny tytuł. Ten zaś wybór rzuca do pewnego 
stopnia światło na starość świątyni, bo daty jej powstania 
można już szukać po 998 r. 
By jednak poszukiwanie nie przeciągnęło się w nieskoń- 
czoność należy ustalić i drugą granicę możliwości. 


1) Bielawski A. (in: "MOD. PoJ. Hist.
 tom I, str. 145). "...dnia 23-go 
marca 975 r. był zjazd w Kwedlinburgu, gdzie Otto l, Bolesław II czeski 
i Mieczysław I omawiali sprawy polsko-czeskie...
. Polska choć miała Bi- 
skupa Jordana, jednak diecezja jego nieobejmowała Krakowa. Czecby pod- 
legały biskupowi regensburskiemu. Cesarz, chcąc utworzyć biskupstwo 
w Pradze zwraca się do Regensburga. 

yczeniu Ottona staje się zadość. Praga otrzymuje biskupstwo, 8 pierw- 
szym dostojnikiem zostr;je Dethmar, mnich saski (patrz: Pertz. Tom III, 
str. 538). W obrębie tej nowej diecezji, oprócz Czech, miały się znajdować 
niektóre ziemie polskie, a mianowicie dzielnica krakowska aż po Bug i Styr. 
Roczniki polskie nadmieniają, że przydział ten akceptował Mieszko, przy- 
naglany przez żonę Dąbrówkę... (zobacz: Trzaska rękop. pod r.974; J. Dłu- 
gosz: Historja, tom II, str. 101-102). 
Dekret tego przydziału zaginął, ale odgłos pozostał w nadaniu Hen- 
ryka III z roku 1086. Nadanie to przytacza Kosmas praski w swej Kronice. 
Tom II, str. 37. Zbiór Pertza, wyd. Koepkego. To samo czytamy w 
Mon. 
Pol. Hist." tom I, str. 145. .....Anno Domini Incarnationis 1086 iubente et 
peragente Romanorum jmperatore tertio. Henrico Augusto celebrata est 
sinodos magna in urbe Mognntia... Omnibus assentientibus... ducem Boemo 
rum Vratislaum, tam Boemiae quam Polonlae... in nomine Sanctae et Indi- 
viduae Trinitatis HenricUB tertius... imperator... universis... notum esse vo- 
lumus... quod pragensis episcopatus, qui ab initio per tołum Boemiae ac 
Moraviae ducatnm unus... confirmatus est... Qui cum Mogunciae coram le- 
gaUs Apostolicae Sedis... primitiva iIIa parochia... Pragensi Sedi est adiudi- 
cata. Termini autem eius occidentem versos hii Bunt... Inde ad orientem 
hos fluvios habet terminas;. Bug BCilicet et Ztir cum Cracovia civitate, cum 
omnibus regionibus ad praedictam urbem pertinentibu8, quae Cracovia est... 
Signum Henrici tertii Augusti_." 


j, 


, 
J 



24 


Wszystkie stare Roczniki jednozgodnie wymiemają B-pa 
Gedeona, jako założyciela kolegiaty i kapituły kieleckiej. 
I tak np. "Katalog IV Biskupów krakowskich" pisze: 
"...Gedeon alias Gethco, de domo Griffonum anno Domini 1166 
mortuo Matheo Rome ordinatur in eppiscopum Cracoviensem... 
Iste Gedeon fundavlt ecclesiam collegiatam Kelcensem de 
mensa episcopali proventus largo s in villis, in decimis largiens, 
quatorque praelatos vide}jget praepositum, decanum, custodem 
et scholasticum et sex canonicos et decem vicarios in ea con- 
stituit, ipsam a primis fundamentis inicias pulcherimo ope 
quadratorum lapidum consumavit..." l). 
"Excerpta Joannis Długosii e fontibus incertis" mają: 
"...1171 ano Kelczlensis ecclesia fabricatur et fundetur per 
Gedeonem Cracoviensem episcopum..." 2). 
Notatki te dla naszej sprawy byłyby bez znaczenia, 
gdyby nie Długosz, który w Liber Beneficiorum tak stwierdza: 
"...Ecciesia Sanctae Mariae Kyelcensis, quam Gedeon alias 
Getko felici memoria episcopus Cracoviensis, nobillis genere 
Griffonum sui pontificatus tempore... fabricasse, et ex bonis 
mensae episcopalis pro incremento bonorum Kyelcensium 
3sseritur dotasse..." 3). 
W inne m zaś miejscu czytamy: "...Tertia ecclesiae Kel- 
cziensis dignitas sive personatus scholastria, quae pro aliqua 
sui parte ex bonis e[ introitibus ecclesiae parochlalis quondam 
Sanctl Adalberti In Kelcze, cuius adhuc extant ligneae vide- 
licet ecclesiae extra Kelcziense oppidum reliquiae, fundata 
atque dotata est..." 4). 
"...Quarta ecclesiae Kelciensis dignitas sive personatus 
custodla, ipsa quoque in sui notabili parte ex decimis et pro- 
ventibus plebaniae elim Kelcziensis Sancto Adalberto dicatae, 
fundata atque dotata esL "5). 
"...Tertia ecclesiae Kyelcziensis praebenda, quae vocatur 
S
hydlowyeczska... quae qui dem praebenda ex decimis et in- 
troltlbus ecclesiae tunc parochialis Kyelcziensls... dotata est..." 6). 


l} "Mon. Pol. Hist.. tom III, str. 350. 
2) "Mon. Pol. Hist." tom IV, str.10. 
3) Długosz: "Ub. Benef.. tom I, str. 436. 
ł) "" tom I, str. 449. 
5)" " " tom I, str. 452. 
6). " " tom ł. str. 464. 



25 


"...Quinta praebenda Kyelcziensis appellatur Pyrsznyczska... 
Haec quoque praebenda ex proventibus et decimis ecclesiae 
()lim parochialls in Kyelcze fundata atque dotata' esL." 1). 
Innemi słowy dwie prelatury, oraz dwie prebendy kano- 
nickie kolegjaty kieleckiej otrzymały uposażenie na majątku 
byłego kościoła parafjalnego ŚW. Wojciecha w Kielcach. 
Dokumenty Długoszowe, mówiąc o uposażeniu godności 
prałackich na majątkach kościoła św. Wojciecha, tem samem 
stwierdzają ogólnie, że świątynia ta istniała już daleko wcześniej 
(oHm, quondam) niż kolegjata. Ta zaś powstała w 1171 r. 
Dysponnjąc temi szczupłemi wiadomościami, ciężko jest 
przedrzeć dziejowe mroki i podać bezsporną wieść o czasie 
powstania naszego kościółka. W każdym razie luźne te notatki 
uprawniają nas do szukania daty między rokiem _998 a 1171. 
I na tej przestrzeni czasu musimy szukać dokumentów, 
aby odnależć rok bliżej nas obchodzący. 
A może w Kielcach są jakieś pamiątki po starym ko- 
ściółku? Owszem, jest stary obraz Zaśnięcia Najśw. Marji 
Paony2) i protokół sesji kapitulnej z dnia 16 sierpnia 1765 r. S ). 
W protokóle tym czytamy, że w Kielcach pierwotnie oddawano 
kult Bogn w kościele, zbudowanym z tarcic, pod wezwlIniem 
św. Wojciecha Biskupa i Męczennika. Koś('iół położony wśród 
pól, posiadał obraz Zaśnięcia Najśw. Marji Panny. 
Obraz ten, malowany na drzewie, przedstawia Matkę 
Boską, Apostołów i Biskupa, ubranego pontyfikalnie, z herbem 
Abdank. Z herbu można wnioskować, że to Biskup Lambert III, 
który, jak twierdzą Starowolski i Rzepnicki Pruszcz, używał 
tego znaku, a rządził diecezją krakowską od 1082-1101 r. 4 ). 
Oprócz pamiątkowego obrazu świadectwem starości 5) ko- 
ściółka była w zakrystji tabliczka z cyfrą 1181. 


1) Dłogosz: "Ub. Benef." tom I, str. 470. 
2) Obraz ten mieści się dziś w diecezlalnem muzeum przy Seminarjum 
Duchownem w. Kielcach. (Patrz: fotograf ja obrazu). 
3) Akta kapituły kieleckiej: "...Anno Domini lj65 die Iti augusti. De 
cuIŁu Divino". (Archiwhm konsystorza kieleckiego). 
4) Porównaj: Łętowski L. ks.: "I(atalog biskupów krakowskich" tom I, 
str. 46. J. Długosz: "Lib. Benef." tom IV, str. 302. 
_ 6) Protokół sesji z 1765 r. tak pisze: ".. na tabliczkę te patrzyliśmy 
40 lat". 


, 
I 



26 


Data. przepisana prawdopodobnie z oryginału, wyrażała pa- 
mięć założenia świątyni. 
Nie analizując treści sesyjnej notatki, możnaby przYJąc 
twierdzenie kapituły za wystarczające, gdybyśmy nie znali 
innego tłumaczenia, osłabiającego powyższe wywody. 


- 

 .. 
, 


-,. :"-:;.-. . 


__'ł1i 


-: -. ---- 


.- 


,. - 
, 


''''-. 
,. 


- ! 


......., 



J. 
 


 


.. 


-.,.2 
.---. 



 


:.- 


..ł.,- 


',\/ 


c. 
"- 


.t 

j- 
_ł:::.".ł,., .._ 


\. \ 
- 


Obraz Zaśnięcia Najśw. M P. 


Na obrazie Zaśnięcia NajświęŁszej Marji Panny klęczy 
Biskup, a obok widnieje herb "Abdank" 1). Herbu tego uży- 


1) Pop'ocki, .In '!em..oUbnB" 101.193, 0....;0 b",b Abdanl< I" A I I 
jako: .białe traktury w polu czerwonem...". Według Kromera y y 
herb Abdank to "...litera ,. W'" w polu czerwonem, nad hełmem 
korona. w koronie takai droga litera.. "'. Patrz: Herbarz Polski. 
Kacpra Niesieckiego tom l, str. 1. 



 



27 


wali!) Biskupi krakowscy: Lambert III (wiek XI), Jan Konar- 
ski (wiek XVI) i Jan Chojeński (wiek XVI). Trudno przypuścić, 
aby był Biskup Chojeński, bo ten w historji Kielc nie występuje. 
Bp. Konarski natomiast wiele czyni dla Kielc, a znany 
jest nietylko ze swej pobożności, ale i nauki. N a jego dworze 
znajdowali schronipnie różni uczeni, artyści, a między innemi 
prawdopodobnie i Michał Lentz z Kitzingen, malarz, który zo- 
stawił po sobie w Polsce wiele obrazów kredowych 2). 
Jest to wiek XVI. Obraz Zaśnięcia Najśw. Marji Panny 
według opinji specjalistów 3), malowany w stylu staro-niemieckim 
na drzewie, z podkładem kredowym, nosi cechy wczesnego 
renesansu. A więc pochodzenie obrazu, jego charakter oraz 
herb Abdank naprowadzają nasze myśli na czasy Biskupa Ko- 
narskiego i monogramisty Michała Lentza. I najprawdopodobniei 
nadworny ten artysta, malując nu żądanie Biskupa obraz Za- 
śnięcia Najśw. M. P., umieścił tam swego pana z herbem 4). 
Przy tej hipotezie twierdzenie sesji kapitulnej co do osoby 
B-pa Lamberta maleje, a dla nas nie może być wystarczają- 
cym dowodem. . 
Bliższą natomiast prawdy jest tabliczka-dokument z datą 
założenia kościoła. Ale i tu musimy zrobić pewne zastrzeżenie. 
Przedewszystkiem rok 1181 jest datą późniejszą od 1171 roku, 
t. j. od daty założenia kolegjaty. Ta zaś powstała później niż 
kościół św. Wojciecha. A więc błąd, który można usprawie- 
dliwić tylko pomyłką pisarza. Być może, że przepisywacz, 
pisząc 1181 miał na myśli rok 1081, albo 1101. Łatwość po- 


1) Herbu Abdank używali: 
B-p Lambert III. Patrz: Herbarz Polski, K. Niesieckiego. Tom II, str.5. 
B-p Konarski Jan." .... " t. V. str. 176. 
B-p Chojef1ski Jan." "" " t. III, str. 69. 
2) Dr. Feliks Kopera. Malarstwo w Polsce od XVI do XVIH wieku. 
str. 99-103. Szyszko-Bohusz i Sokołowski: Sprawozdanie Kom. Hist. Szt. 
tom IX, str. 61. 
3) Tomkowicz Stanisław: Galerja portretów biskupów krakowskich. 
Kraków 1905 r., str. 6. 
Orzeczenie Województwa Kieleckiego, oddział kultury i sztuki, dyr. 
Jerzy Remer. Dokument z dnia 25/1 1922 r. (Patrz: akta kościoła św. Woj- 
decha w Kielcach). 
Łuszczkiewicz: Sprawozdanie Komisji hist. szt. tom IV, str. 12. 
4) Dr. Kopera Felix: Malarstwo w Polsce od XVI do XVllI w., dr. 
99-100. 


I 



28 


myłki wielka, bo cyfry O, 1 czy 8 wielce się upodobniają przy 
ręcznem pisaniu. A zatem, supponując możliwość pomyłki, należy 
przyjąć jako datę założenia kościółka rok 1081 względnie 1101. 
Jest jeszcze i trzecia pośrednia data, - rok 1084. Cyfrę 
tę wymieniają niektórzy, powołując się na akta konsystorza 
krakowskiego, gdzie "ma być" wzmianka o założeniu w Kiel- 
cach kościoła św. Wojciecha 1). 
Brak wyrazistych argarnentów, przemawiających za pierw- 
szą, drugą czy trzecią datą, powstrzymuje nas od konkretnego 
stwierdzenia cza
u fundacji. Musimy poprzestać na ogólnem 
podkreśleniu, że l. pierwotny kościół św. Wojciecha powstał 
w końcu XI w. w czasie między r. 1081 a 1101.1 Daty te 
przypadają na rządy B-pa Lamberta III, następcy św. Stanisława 
Szczepanowskiego 2). 
Kto jednak mógł być fundatorem świątyni? Są to czasy, 
kiedy nad Polską zawisły kary kościelne (interdykt 3 ) z powodu 
zbrodni króla Bolesława Śmiałego. Król uchodzi na Węgry. 
Z ojcem ucieka i syn Mieszko. Ten jednak po kilku latach 
wraca do Polski i tu ginie 4 ), prawdopodobnie otruty w kieleckim 
pałacyku. 


1) Zaznaczam, że w starych aktAch krakowskiego konsystorza "ma 
być" wzmianka o roku 1084, jako dacie fundacji kościoła św. Wojciecha. 
Dokumentu takiego nie widzialem i mimo uługiego poswki w3nia nie zna- 
lazłem. Wiadomość tę powtarzam jedynie za "Słownikiem Geograficznym 
Królestwa Polskiego". Tom IV, str. 24 i Encyklopodją Kościelną t. X, str. 324. 
2) "Mon. PoJ. Hist.. tom II, sIr. 793. "...Anno 1079 Beatus Stanislaus 
martirisatus est, cui successit in episcopatum Lambertus, nOllnisi quarto anno. 
Anno 1082. Lambertus in episcopatnm Cracoviensem ordinatur. 
Anno 1086. Mesco, dnx de Hungaria rediit et Holeslaus tertius natus 
est, et Judith mater sua. obiit. 
Anno 1089. Mesco regis Boleslai obiit. 
Anno 1101. Lambertus episcopus obiit 25/Xl. 
3) Patrz kodeks prawa kanon. c.2368, C. 2291. Prawo Dekretałów c.2-I. 
ł) "...Excerpta Joannis Długosii e fontibus incertis (wydał W. 
Kętrzyński) vide "Mon. Pol. Hist." tom IV, str. 10. "...Anno 1084 Myesco 
filius Boleslai regis et Horżivoy filius Mste pluresque alii familiares 
revocantur de exilio...". 
"Mon. Pol. Hist." tom II, str. 7g6. ". .1089 Mesco regis Boleslai filius 
obiit...". Długosz. Historia, tom I, str. 899. 
"Mon. PoJ. Hist." tom V, str. 67 (kodeks "X") ...(otruty). 
"Mon. Pol. Hisl. ", Kronika Galla, księga I, str. 424. "...Mortuo autem 
puero Meschone to ta Polonia sic lugebat, sicut mater unici mortem filii... 
vixque post exequias ab episcopis ventilabris et aqua frigida suscitabatur...". 



 


ł 



29 


Umiera królewicz. Biskup krakowski uczestniczy w po- 
grzebie i ogólnej żałobie. Udział biskupa w pogrzebie potomka 
mordercy zmusza nas do stwierdzenia faktu wycofania kar 
kościelnych. 
Przypuszczenia nasze nie są bez podstaw, owszem tego 
samego dowodzą i stare dokumenty. Czytamy bowiem: "..Mesco 
vero filius eius in primo pnbertatis fłore veneno interit et sic 
tota domus Boleslai, corruit et beato martiri Stanislao penas 
exsolvit" 1). "...1079... Meszko dux Polonia e, filius dicti Boleslai, 
de Hungaria Poloniam revenit licet etiam fugam dederat etc... 
...Anno Domini ut supra interdictum ecclesiasticum servatum 
łuit per totam provinciam Gnesnensem, et per totum reRnum 
Poloniae. Postmodum cum magna difficultate apud Summum 
Pontificem in Romana curia nobiles terrae et nuntii ipsorum 
relaxationem interdicti impetraverunt conditione interiecta 
quadam, quod omnes coUationes regis in dioecesi Cracoviensi. 
vacarent curie Romane, quas extune possidebat in Cracovia 
in Vislicia in Sandomiria, in W oynicz, in Sandecz in Byecz 
et alias. Iste vero duo clenodia ut superius nominata fuerunt 
ignobilitata, et ob hanc causam extunc coUationes praedictae 
spectant et spectare debent futuris temporibns ad episcopatum 
Cracoviensem. Item eodem anno post relaxationem interdicti 
Lampertus ordinatur in episcopatum Cracoviensem... "2). 
O wycofaniu interdyktu wspomina jedynie stary Rocznik 
Świętokrzyski 3 ), który czerpał wiadomości z krótkiego Rocznika 
Krakowskiego. Ten znów omawiany fakt podaje pod rokiem 
1087. Długosz natomiast przenosi na rok t(82 4 ). 


1) "Mon. Pol. Hist." tom IV, str. 281. "Vita S. Stanislai". 
:.!) "Mon: Pol. Hist." tom III, str. 67-68 (kodeks I--VIll). 
3) Jedyny Rocznik Świętokrzyski wspomina o wycofaniu interdyktu. 
Porównaj: "Mon. Pol. Hist." tom III, str. 303. 
Najstarszy, jaki dziś znamy rocznik polski, (wykryty przez dr. Arndta 
w petersburskiej bibljotece, a opisany w "Mon. Pol. Hist." tom II, str. 772) 
powstał na górze Liszec około 1122 r. W sto lat później ukazał się Nowy 
Rocznik Świętokrzyski. Rocznik ten doszedł do nas w rękopisach z XV w. 
Patrz: "Mon. Pol. Hist." tom III, str. 531 i następne. 
O nałożeniu interdyktu na Polskę pisze obszernie Długosz. Patrz: 
J. Długossi... Historiae Polonica e, tom I, (liber IV) str. 376 -377. Cracoviae. 
MDCCCLXXIlI. 
4) J. Długossii, Hist. Pol. tom I, str. 383 i 384. 


. . 



30 


Konfrontując niniejsze sprzeczne daty, nie pozostaje nam 
nic innego, jak podkreślić, że interdykt, jaki zawisł nad Polską 
w 1079 r., został wycofany w ciągu najbliższego dziesięcioleci8. 
Przed wycofaniem kar musiała nastąpić ekspjacja Piasto- 
wiczów. Na taką myśl naprowadzają i stare kodeksy: 
"...Sic expulso Boleslao ut in Cronica Vincentiana libro II, 
epistola XXII habetur, pater Boleslai Tertii, dicti Krzywousty, 
non minus strenuitat
ilitiae illustris, quam religione et de- 
votione insignis post eum in Polonia in regem coronatus regna- 
vit... " l). I ten to Władysław Herman, zmartwiony brakiem 
następcy-potmnka, a za radą krakowskiego Biskupa, zanosi 
modły do św. Idziego. Używa pośrednictwa zakonników fran- 
cuskich, którym przesyła piękny złoty obraz i wiele innych 
darów. Wytrwałe modły nie zawodzą. Pan Bóg zsyła Her- 
manowi pociechę w postaci syna Bolesława 2 ) (rok 1086). Ura- 
dowany ojciec, na znak wdzięczności, buduje w Krakowie ko- 
ściół św. Idziego, wznosi katedrę, a 24 kanoników obdarza 3 ) 
"praebendis magnificentia regali" . Ale hojność Hermana nie 
kończy się na tern. Kroniki bowiem notują dalej: "...Boleslao 
igitnr cum filio et fratribus mortuis, Vladislaus, minor frater 
Boleslai, successit in regno. Hic non minus militiae strenuus 
quam devotione insignis ob amorem Sancti Stanisial dedit 
omnibus ecclesiis Poloniae libertatem..." 4). 
Trudno przypuścić, by zdania te były pisane bezmyślnie 
i bez związku z faktami. A więc prawdopodobnie musiały być 
jakieś dalsze donacje królewskie. I tu bierze nas ochota zaryzy- 
kować hipotezę o darowaniu Kielecczyzny krakowskim Biskupom. 
Na sprawę tę rzuca JUż światło Długosz, gdy pod r. 1171 opowiada 
o Gedeonie, budującym kielecką kolegjatę "z dóbr stołowych 
biskupich" (ex bonis mensae eplscopalls). Jeszcze silniej do- 
kumentuje Starowolski Sz., gdy pod datą 1141 notuje śmierć 
B-pa Gaudentego (Radosta) w kieleckim pałacyku. Śmierć 
Biskupa krakowskiego w pałacu kieleckim może być tylko 


1) "Mon. Pol. Hist." tom IV, str. 284; J. Długosii, Hist. PoJ. t. I, str. 388. 
2) "Mon. Pol. Hist." tom III, str. 303. 150 (kodeks lubif1ski). 
3) "Mon. Pol. Hist." tom IV, str. 2811 i nn.; J. Długossii, Hist. PoL 
tom I, str. 391-392. 
4) "Mon. Pol. Hist." tom III, 451. 
Chronica Polonorum - pod rokiem 1089 wyjaśnia: "ecclesiia Po- 
loniae ob mortem Sancti Stanislai omnem libertatem dedit... ". 



31 


znakiem zamieszkania, względnie posiadania zamku. To zaś 
konsekwentnie prowadzi do wniosku-hipotezy o przejęciu Kie- 
lecczyzny przez Biskupów już przed 1141 rokiem. A więc 
kiedy się to mogło stać? Najsposobniejszą ku temu chwilą 
były czasy po ucieczce Bolesława Śmiałego. Zniesienie inter- 
dyktu, radość królewska z narodzin syna i wdzięczność Her- 
mana względem Biskupa krakowskiego przemawiają za tem, 
że nie kto inny, tylko brat mordercy uczynił z Kielc "bona 
mensae episcopalis". Mógł to być akt ekspjacyjny Piastów 
za zabójstwo B-pa Stanisława. 
Ponieważ są to czasy B-pa Lamberta III, więc naj prawdo- 
podobniej on był pierwszym posiadaczem Kielc i "królewskiego 
pałacyku" nad rzeką Silnicą. 
I odtąd też coraz częściej spotykamy w Kielcach kra- 
kowskich purpuratów. Zjeżdżają tu oni do leśnego dworca 
na letnie wywczasy i łowy 1). 
Pobyt Biskupa siłą faktu domagał się kościółka, a przy- 
najmniej kaplicy. Pierwotnym kościołem parafjalnym była ka- 
tedra 2) biskupia. Tu głoszono Słowo Boże, tu udzielano Sa- 
kramentów św. Ale liczba wiernych stale wzrastała, przeto 
z biegiem czasu zachodziła potrzeba nowych świątyń. Budo- 
wali je przeważnie Biskupi, a nawet możni panowie. Kościółki 
tych ostatnich miały prywatne znaczenie, były to przeważnie 
kapelanje. Kościołami zaś publicznemi, w znaczeniu parafij, 
były pierwotnie obok katedry tylko kościoły biskupie. 
Nasz kościółek św. Wojciecha nazywany jest przez Dłu- 
gosza parafjalnym 3 ), znać, że najprawdopodobniej wyszedł 
z fundancji biskupiej. 
I tu, po szczegółowej analizie wszystkich tych okoliczności 
nasuwa się twierdzenie, że pierwszy, modrzewiowy4),/kościół 
św. Wojciecha w Kielcach zaistniał dzięki inicjatywie i ofiar- 
ności ówczesnego Biskupa Lamberta III.! 
I 
A fundator ten, budując kościół, nie omieszkał go nale- 
życie uposażyć. Powiadam należycie, bo, aczkolwiek nie mamy 


1) Vitae Antistitum Cracoviensium, S. Starovolscius. 
2) Abraham W.: Organizacja kościoła w Polsce do połowy XII w., 
str. 166 i nn. 
3) J. Długosz: "Lib. Benef." tom. I, str. 449, 464. 
4) J. Długosz: "Ub. Benef." tom I, str. 453. 


I 
\- 



32 


bezpośrednich dowodów, to jednak, sam fakt wyposażenia do- 
stojników kolegjackich majątkiem św. Wojciecha ma swoją 
wymowę. W liczbie wyposażonych byli prałat scholastyk, ku- 
stosz, kanonik pierzchnicki i szydłówkowski 1). Scholastykowi 
przypadła w udziale wieś Zagórze, stanowiąca kiedyś główne 
nposażenie plebana 2). Knstosz i kanonik pierzchnicki czerpali 
dochody z kieleckich pól i ogrodów. Kanonik szydłówkowski ko- 
rzystał z dziesięcin miasta-Gbęcin i okolicznych wiosek, 'nale- 
żących nawet do diecezji Gnieźnieńskiej 3). 
Łącząć to wszystko razem, w snmie otrzymnjemy obraz 
pierwotnego uposażenia kościoła św . Wojciecha 4). A było ono 
wcale bogate, bo obejmowało Kielce, sąsiednie pola, ogrody, 
wieś Zagórze, Szydłówek oraz część miasta Chęcin z pobliskiemi 
wioskami. Fakt istnienia tego beneficium nie jest dla nas bez 
znaczenia. Owszem wskazuje, że kościół św. Wojciecha był 
podmiotem praw majątkowych. To znów każe się domyślać 
istnienia pewnej samodzielności. Innemi słowy, rodzi się py- 
tanie, czy przy naszym kościółku była paraf ja ? 
Opierając się na Dłngoszu, moglibyśmy odpowiedzieć twier- 
dząco, jednak dla dokładności należy nwzględnić ówczesne 
polskie stosunki prawne. 
W dawnych wiekach kościołem parafjalnym w diecezji 
była katedra, a jedynym dnszpasterzem Biskup. Z biegiem 
czasn, gdy liczba wiernych wzrastała, budowano świątynie 
i po wsiach lnb pałacach możnych. W niektórych nawet za- 
częto udzielać chrztn (ecclesiae baptismales). Kościoły te, po- 
siadające pewnego rodzajn stanowiska samodzielne, zwano pa- 
rafjami (parochia). Ale wyraz ten do XII w. oznaczał raczej5) 
diecezję. ".Jako pewnik - powiada historyk Abraham - przy- 
jąć należy, że za Krzywoustego nie było jeszcze w Polsce po- 
działu na paraf je i okręgi plebanalne" 6). 


1) J. Długosz: "Lib. Beoef.. tom I, str. 449, 452, 464, 465, 470. 
2) J. Długosz: "Lib. Benef." tom J, str. 449. 
3) J. Długosz: "Lib. Benef." tom [, str. 465. 
4) Szczegółowy opis beneficium znajduje się przy końcu ksi/tżki w Do- 
datku I. 
ii) Bouix: "De parocho" pars I, sect. 1, c. 1, 
 2. 
6) Abraham Wł.: "Organizacja Kościoła w Polsce do połowy Xli w. u . 
Lwów 189a. Str. 166-167. 



33 


A więc owe kościoły wiejskie do XII wieku nie były pa- 
rafjami w ścisłe m tego słowa znaczeniu. W tern oświetleniu 
kościołek św. Wojciecha, nazywany przez Długosza parafjal- 
nym, najprawdopodobniej początkowo był pewnego rodzaju 
placówką duszpasterską (ecclesia baptismalis), a dopiero w XII 
wieku stał się właściwą paraf ją. 
Była to pierwsza kielecka paraf ja. 
Fakt ten dla historji Kielc miał olbrzymie znaczenie. 
Odtąd bowiem miejscowy pleban, spełniając rolę pierwszego 
misjonarza, nauczyciela i przewodnika, prowadził pół- 
dzikie masy ludzkie do uświadomienia religijnego i społecz- 
nego. Pod wpływem jego nauki ustępowały z puszczy pogań- 
skie praktyki, ginęły bałwochwalcze przesądy i guślarstwo. 
Oczy nawróconych kierowały się w stronę ołtarza św. Woj- 
ciecha. 
1 Kościół ten, jako centrum życia religijno-społecznego, 
w dużej mierze przyczynił się do rozwoju naszego miasta. 
O rozwoju Kielc świadczy i budowa nowej świątyni-kolegjaty. 
Przy niej powstały kanonje, a wśród nich piękna szkoła, którą 
kierował prałat scholastyk 1)
 
Z biegiem czasu wyłoniła się potrzeba większej ilości 
księży. Dawniejszy pleban już nie wystarczał. Na widownię 
wystąpiła kolegjata, powodując przeniesienie parafji św. Woj- 
ciecha. 
I tu nasuwa się pytanie, jakiemi etapami do tego doszło 
i kiedy się to stało? 
Długosz, mówiąc o powstaniu kieleckiej kolegjaty, wspo- 
mina mimochodem o plebanie św. Wojciecha, jako kustoszu. 
"...Custos etiam Kelcziensis pro tempore ecclesiam Kelcziensem 
collegiatam In cera et vino, quemadmodum tempore pleba- 
natus facere consveverat, admlnistrat..." 2). 
Ale na jakiej zasadzie kustosz był obowiązany "jak za 
czasów plebaństwa" dostarczać wosk i wino do kolegjaty? 
Stać się to mogło, na skutek zarządzenia biskupa, z dwo- 
jakiej racji: 
Albo podczas budowy kolegjaty nowo-erygowana kapituła 
mieściła się u św. Wojciecha, a wtedy proboszcz miejscowy, 
... 


1) J. Długosz: "Lib. Benef." tom l, str. 449. 
2) J. Długosz: "Ub. Benef." tom I, str. 452. 


3 



34 


przed nominacją na kustosza, dostarczał kapitule wino i wosk. 
Z chwilą, gdy kolegjatę przeniesiono, obowiązek ten pozostał 
przy kustoszu, jako plebanie św. Wojciecha. 
Albo też Biskup Gedeon naznaczył proboszcza od św. 
Wojciecha na kustosza kolegjaty, obarczając go obowiązkiem 
dostarczania wina i wosku z tej racji, że w jego majątku były 
pasieki pszczelne. 
Czy tą czy inną 
ogą do tego doszło, fakt był doko- 
nany, a obowiązek przy kustoszu pozostał do 1819 roku 1). 
Dostarczanie wina i wosku przez plebana św. Wojciecha 
nie jest dla nas bez znaczenia. Owszem wskazuje, że paraf ja 
nie przestała istnieć mimo założenia kolegjaty. A jednak zmiana 
nastąpiła. Kiedy? 
Przeglądając "Liber Beneficiorum" 2) znajdujemy tam cie- 
kawą, ale niedwuznaczną notatkę o powstaniu pierwszej ka- 
nonji kieleckiej. Prebendę tę, zwaną "Żydowską" 3), przenie- 
siono z Kij do Kielc' w 1213 r. 
Ale obok pierwszej, prebendy musiały powstawać i dal- 
sze. I prawdopodobnie stało się to w latach następnych, bo 
pierwsze podpisy kanoników kieleckich spotykamy już w 1214 
roku 4), a z całą pewnością w 1219 roku 5). 
Są to czasy Biskupa Wincentego Kadłubka (1208-1219 r.). 


1) Acta Venerabilis CapituU... Collegiatae Kielcensis (archiwum kon- 
systorza kieleckiego). 
2) J. Długosz: "Lib. Benef." tom I, str. 457. "...Prima praebenda 
Keleziensis ecclesiae appelatur Żydowska; eam nunc obtinet Mathias de 
2arnowyecz presbiter vicarius Cracoviensis. Bane praebendam VincentiulI 
Kadlubkonis episcopu8 Craeoviensis, nobilis de domo et Jamilia Rosae anno 
Domini 1213, pontificatus sui anno quinto, existens illius unicu8 patroDns 
et eollator ex ecclesia paroehiaU in Kygye, in qua erat primaria fundatio,. 
in Keleze transtulit, de qua translaiione vidi ego prefati domini Vineenti;-,T 
episeopi privilegium originale per Joannem Groth episcopum Cracoviensem 
renoratum et exemplatum_.". 
3) Nazwa pochodzi od wsi 2ydówek, która była głównem uposaze- 
niem tej kanonji. 
ł) Vitae Antistitum Crac. per Simonem Starovolscium. Cncovlae 
MDCLI, str. 47. · 
li) MODografja Opactwa Cystersów, ezęJ:jć II, Zbiór dyplomów mogil- 
skich, str. 8, dokument Nr IX. Kraków 1867 r. 



35 


A więc nie kto inny tylko Bł. Kadłubek uzupełnił kapi- 
tułę 1) kielecką, wyposażając ją resztą majątku kościoła św. 
Wojciecha. Unja ta, siłą rzeczy, musiała sprowadzić likwidację, 
.a właściwie przeniesienie parafji 2). . 
I Reasumując wszystkie te wiadomośc-i, zebrane w dziełach 
historyków, możemy ustalić z pewnemi zastrzeżeniami, że ko- 
-ściół św. Wojciecha zaistniał za rządów B-pa Lamberta ID, 
w latach między rokiem 1084 a 1101. Niewielka ta, modrze- 
wiowa świątynia służyła wiernym przeszło 100 lat, jako kościółek 
parafjalny. A choć powstaje w 1171 roku nowa świątynia-ko- 
legjata, nasz kościół nie przestaje być paraf ją. Dopiero B-p kra- 
kowski Kadłubek, tworząc na dochodach tego probostwa nowe 
godności kapitulne, tem samem około 1213 r. przenosi parafję 
św. Wojciecha do kolegjaty. I 
Tu kończy się pierwszy etap modrzewiowej świątyni. 
Ustępując pierwszeństwa kolegjacie, odtąd przez długie lata 
służyć będzie Kielcom, jako cmentarna kaplica. 


1) Protokół sesji kapitulnej kieleckiej z do. 16NlIl. 1765 r. 
2) Protokół sesji zaznacza, fe przy przeniesieniu parafji do kolegjaty 
przeniesiono "totum ius parochiaJitatis". 


3- 



ROZDZIAŁ III. 
PO PRZENIESIENIU PARAFJI ŚW. WOJCIECHA. 
- 


Upadek kościółka... Kieleckie cmentarzysko... Fondacja ks. Rogalli... Dzieje 
cmentarnej kaplicy w 18 i 19 w.. Bractwo kupców... Nowy kościół 
św. Wojciecha, jego opis, fundator... 


Mijają lata. Na tle ponurego średniowiecza przewIjają 
się krwawe tych lat wspominki. Domowe walki Piastowiczów,. 
napady Litwy i Tatarów l) niosą Kielcom tylko zniszczenie. 
Wśród takich opresyj srogim musiał być los modrzewiowej 
świątyni św. Wojciecha. Nie mogło się obejść bez pożarów 
i popiołu 2). To też historyk Długosz, w czasie swego pobytu 
w Kielcach, ogląda tylko stare rozwalone zręby naszej świą- 
tyni. "...ecclesiae parochialis quondam Sancti Adalberti in 
Kelcze, cujus adhuc extant ligneae videlicet ecclesiae extra 
Kelcziense oppidum reliquiae..." 3). 
Leżały szczątki, ale widok ich nie pozwalał "kieleckim"- 
Biskupom obojętnie długo na to patrzeć. To też na miejscu 
spaleniska wnet wyrosła nowa świątynia, a jej fundatorem 
był prawdopodobnie Bp Konarski. Powiadam prawdopodobnie, 
bo jedynym dokumentem, na którym opieramy przypuszczenie,. 
jest obraz Zaśnięcia Najśw. M. P.4). - Przechowuje on bo- 
wiem cechy wczesnego renesansu i herb B-pa Konarskiego. 


1) Encyklopedja kościelna ks. M. Nowodworskiego. Tom X, str. 324. 
Warszawa 1877 r. 
2) Naruszewicz A. Historja Narodu Polskiego, tom IV, str. 338. 
3) J. Dłngosz: "Lib. Benel." tom I, str. 449. 
J. Długosz: "Lib. Benef." tom I, str. 436. "...Tertium inter coIJegiatas... 
obtinet locum ecclesia... Kyelciensis, quam Gedeon... dotasse, nulla enim 
super his extant fundationis aut dotationis privilegia, aut per negligentiam 
priscorum, aut rabiem barbarorum, Thartarorum videlicet et Lithvanorum, 
usque ad locum illum penetrantium, aut per jrequentia incendia supressB 
et devorata...". 
4) Protokół sesji kapitulnej kieleckiej z dn. 16'VIII. 17b5 r. zltznacza. 
że obraz ten zdobił kiedyś Wielki Ołtarz. 



....... 



37 


Ale jaki był cel odbudowy świątyni za miastem, skoro 
już była wspaniała kolegjata? Odpowiedź nie trudna, gdy się 
uwzględni średniowieczny zwyczaj grzebania zmarłych w po- 
bliżu murów kościelnych 1). Najstarszą i pierwszą świątynią 


w Kielcach był kościół św. Wojciecha, nic dziwnego, że 
początku powstało cmentarzysko i tu chowano zmarłych. 
tej praktyki sama się na- 
rzuca.. Ludzie, chcąc wejść 
-do kościoła, musieli prze- 
chodzić koło grobów. Widok 
mogił mimowoli przypomi- 
nał krewnych zmarłych i po- 
budzał do modlitwy. Mo- 
-dlono się na grobach nie- 
tylko w dzień Zaduszny, 
.ale częściej, bo jak mówi 
protokół sesji kapitulnej 2), 
-odprawiano tu żałobne na- 
bożeństwa, urządzano po- 
kutne procesje i wygłaszano 
-odpowiednie nauki. I nie 
ustały te nabożeństwa po 
przeniesieniu parafji. Prak- 
tyka późniejsza wykazała, 
że/kościółek św. Wojciecha 
służył do nabożeństw po- 
grzebowycJ;. czyli spełniał 
zadanie cmentarnej kaplicy., 
Gdyby było inaczej nie by- 
łoby racji budowy nowej 
;świątyni za miastem. - Ten zaś fakt świadczy niezbicie 
-o istnieniu cmentarza przy kościele św. Wojciecha 3 ). 


tu od 
Racja 




ll ol 

l1t1Jił ; 
- , T 
l" -', 


. J ' V
 ' , 
)1 _ 
l' 
. I 
I ' I ,. 
-:.! I q', 
:r I 


.i 


Pomnik cmentarny z 1732 r. 


1) I dziś jeszcze spotykamy para f je, które cmentarz grzebalny mają 
-obok kościoła. Np. paraf ja Zebrzydowice, Ste. Ludan, Limersheim (koło 
.Strasburga). 
2) Protokół sesji kapitulnej z dn. 16/VIlI. 1765 r. 
3) Akta katedry kieleckiej mówią, te główny cmentarz kielecki był 
przy św. Wojciechu do roku 1817 t. j. do chwili otwarcia nowego cmen- 
tarza pod wezwaniem św. Józefa. Od r. 1674, ale przez krótki tylko okres 

zasu. grzebano zmarłych i przy kościółku św. Leonarda. 



I dziś jeszcze można tu oglądać liczne nagrobki i star
 
figury. Wśród nich, jako dokument czasu i dawnej tradycji,. 
zachowała się charakterystyczna figuralna rzeźba Chrystusa
 
siedzącego na słupie w cierniowej koronie 1). Pod tą figurą- 
odprawiano pokutne procesje i wygłaszano kazania. A przy- 
chodzili ludzie do naszego kościółka nietylko dla odwiedzin.. 
mogił, ale i do obrazu Matki Najśw., by u Niej szukać pociechy 2). 
Upływały lata,.Da cmentarnym kościółku starość -robiła 
poważne rysy. Wreszcie kaplica przestała istnieć w 1762 r. 
Niedługo potem, bo już 
w 1763 roku wyrastają 
w tern samem miejscu 
nowe ściany świątyni 
tym razem murowanej. 
I wtedy w historji Kielc 
zapisuje się jasnemi 
głoskami ks. Józef Ro- 
galii. 
Wykształcony teolog- 
i medyk, z pochodzenia. 
"Prutheno- Varmiensis" 
 
ks. J. Rogalli w 1727 r. 
zostaje kanonikiem kra- 
kowskim, potem pro- 
boszczem w Iłży, a wre-- 
szcie kustoszem kielec- 
kim. Biskup Łętowski L.,. 
dość skąpy w udzielaniu 
pochwał tym o których 
pisał, nazywa go ..kapła- 
nem cićhym i zgodę lubiącym". Chwali go Biskup4) za jego, 
wczesne wstawanie, codzienne odprawianie Mszy św., umiło- 


38 


- -
. :.
 


. r;
 "-,.";,; _-o 



 -. - - 
.
; ", 
: --l - - 

;
- 
. 
:- -- 


:
:-- .



:- .... -:-' 


-
.. 


. _ 
.,.;i..J.'':.i 
.... _ 

.
.
. -i 
1;- 


...-;-_ r
 


.,. 



. 


. 


." . "" 


 
.
. 


_-J> 
", 


". -::- 


,... . 


",' 

....,:,.... 



 :.- J'o 


i:' ,; 
....-=- 
.. .:...:.. 
..:. 


--,- 


Ks. Kan. Józef Rogalli. 


"",,--' 


." 




 


1) Patrz fotograf ja na str. 37. 
2) Protokół sesji kapituły kieleckiej z dn. 16/VIlI. 1765 r. 
3) Na odwrocie portretu ks. Rogalli czytamy: "...Fundator Ecc1. R. p_ 
Josephus Rogalli Prutheno-VaJmieflsis Can. Cath. Cracoviensis Custos Kiel- 
ceosis obiit A. 1765...... Portret ten wisi w zakrystji ko
cioła św. Wojciecha 
w Kieleacb. 
4) Ks. L. Łętowski: "Katalog biskupów, prałatów i kanoników kra- 
kowskich" tom IV, str. 6. Kraków 1858 r. 



39 


wanie ubóstwa i samotności, która mu ułatwiała zachowanie 
cnoty _ czystości kapłańskiej. Pobożny, a miłosierny ten kapłan 
zasługiwał się ludziom w Kielcach i w Krakowie. Wszak on 
to zbudował w Kielcach kolegjacki Ogrójec. 
I on też, na miejscu modrzewiowego kościółka, wzniósł 
murowaną świątynię w 1763 r. A zbudował z własnych fun. 
duszów, dając dwadzieścia tysięcy złotych polskich. 
Dziś jeszcze oglądamy ślady tego dzieła na zachodnim 
frontonie kościoła św. Wojciecha. Są tam kamienne odrzwia 1 ) 
i marmurowy dokument erekcyjny z napisem: 
Hortus Gethsemani 
Myrha electa Dormitionis Virginis 
Matris Dei dans suavitatem odoris 
Sacer 
in custodiam sponso virgineo sancto 
Josepho Patrono morienUum 
Datus 
sub invocatione Divi Adalberti 
Almj Presulis et Martyris inc1yti 
Dedicatus 
nec non in refrigerium animarum 
hic in Christo quiescentium 
Conclusns 
anno a nałivitate Christi 
in mensura etatis Mariae 
1763 a. 


Kościółek ten miał służyć do nabożeństw żałobnych 2 ). Były 
w nim 3 ołtarze: wielki z obrazem Zaśnięcia Najśw. Marji 
Panny, oraz boczne św. Józefa i św. Wojciecha 3 ). 
Przyozdabiając obrazami kościółek nie zapomniał ks. Ro- 
galli o podziemiach świątyni. Miejsce to przeznaczył na groby 
dla wybitniejszych osób. Dla grzebania zaś pozostałych pa- 
rafjan rozszerzył cmentarz, dając na to staje gruntu ze swego 
ogrodu, a drugie staje z kanonji Pierzchnickiej 4). 


1) Patrz fotograf ja na str. 56. 
2) Akta kolegjll.ty kieleckiej (patrz protokół sesji kapitulnej z dnia 
l6/VIII. 1765 r.). 
3) Obrazy św. Józefa, św. Wojciecha są podobno dziełem Pawła Go- 
łębiowskiego, znanego malarza z okolic Krakowa (ok. 1763 r.). Patrz: Prze- 
gląd Katolicki. Warszawa 1889 r., str. .29. 
4) Protokół sesji Kapitulnej z dnia 16, V m. 1765 r. "...Custos Collegiatll.e 
Kielcensi;s PeriJIustńs Reverendissimu8 J. Rogalli... novenam ecclesiam in 



40 


Nadchodzi rok 1765. W Krakowie umiera ks. Rogalli. Przy 
kościółku św. Wojciecha pragną osiąść zakonnicy. Biskup 
krakowski godzi się na to. Kapituła jednak robi trudności, 
żądając zwrotu pieniędzy, włożonych na budowę kościoła przez 
ks. Rogallę. Sprawa nie doszła do skutku. To też kapituła, wkrótce 
po zajściu, uzasadnia swe prawa do cmentarnej kaplicy pod- 
kreślając ścisłą łączność kościółka z kolegjatą. A dla zamani- 
festowania swej "czułri opieki", postanawia odtąd przeznaczać 
na remont kościółka 1/3 część dochodów pogrzebowych, a 2/3 
na kolegjatę. Nadto uczyniono zastrzeżenie, że wikarjusze ko- 
legjalni mogą odprawiać w dnie powszednie nabożeństwa u św. 
W ojciecha, ale tylko za wyr8Źnem zezwoleniem kapituły 1). 
Zainteresowanie się ks. Rogalli sprawą omawianego ko- 
ściółka jak i warunki podane Biskupowi przez kanoników, wy- 
raźnie mówią o opiece kapituły nad kaplicą św. Wojciecha. 
Posługi spełniali tu ks. ks. wikarjusze kolegjaty. Oni odpra- 
wiali nabożeństwa pogrzebowe, odbywali procesje w dni krzy- 
żowe i urządzali uroczyście odpust w dniu św. Wojciecha 2 ). 
Remont zaś i utrzymanie świątyni oparte było na ma- 
jątkach Pierzchnicy 3), Głęboczki oraz na 1/3 części dochodów 
pogrzebowych. 
Ale zmieniają się czasy. Dla kościoła św. Wojciecha na- 
staje okres kryzysowy. Rząd austrjacki (1795 -1809 r.) kon- 
fiskując dobra kustosza i kanonji pierzchnickiej 4), temsamem 
odbiera świątyni fundusze, przeznaczone na jej utrzymanie. 
Gorzej jeszcze, bo w 1817 r. tworzy się nowy cmentarz pod 


eodem loco ubi prius Jignea Adalberti M. constiterat, de lapide a funda- 
mentis... propriis impensis extruxit cum sepulchro subteraneo pro sepultura 
distinctiorum hominum, idem pro simili inhumatione de proprio suo custo- 
diali horto coemeterio adiacente UDum stadium agri, alterum vero praebendae 
Pierzchnicka... atribuerunt, ut UDa indivisa Ecclesia Parochialis... agnosca- 
tur, dicatur..... 
1) Sesja kapitulna ,dnia 16/V1lI. 1',65 T. 
2) Akta ko
cioła św. Wojciecha w Kielcach. Rok 1828 (archiwum 
konsystorza kieleckiego. 
3) Prebenda Pierzchnicka nazywała się inaczej Bardzską (patrz Dłu- 
gosz "Lib. Benef." tom I. str. 454), 
4) Majątki Pierzchnica i Głęboczka, po konfiskacie przez rząd, prze- 
chodzą na własność prywatną obywateli kieleckich. Dawniej z tych J1)a- 
jątków utrzymywał się ksiądz, który mieszkał przy kościele św. W ojcie- 



41 


ImIeniem ŚW. Józefa. Budowa cmentarza i nowej kaplicy wy- 
maga ofiar parafjalnych. To zaś dzieje się kosztem (krzywdą) 
kościółka św. Wojciecha. 
W śród takich okoliczności kościółek, pozostawiony 1) sa- 
memu sobie chylił się ku upadkowi. Z ratunkiem pospieszył 
ks. Paweł Gnutkiewicz i Kacper Wielogłowski. ZaapelowBIi 
oni do ofiarności paraf jan. Obywatele kieleccy stanęli 
do apelu. Dostarczono potrzebm'go materjału budowla- 
nego, znalazły się pieniądze, a wieśniacy bezintereso- 
wnie ofiarowali swą robociznę. Żwawo szła robota. Zbiórkę 



 - 


i' 


t 
i 1 ł} 
t \41 '. .
, 
,.; 
 "... . 
 ",-\


; 
j! {, I --c _
 
 ,',. ,
__ 
: .t' . '\
rr:"\ \-- ':,. 
-
, --,-'- 
1'\r- .
... ", 
,j"t_li: r. \;; 
 :
 -, ł
;"i
.
. 

I
 ...;5-':"7 ' , - _ ( . ( 
- 
" 
ł. . Y.:t_ _.,"-,-",l..' 
 ;.. -

 .,
j" 
.. ......,... '"''' Il. 
 ... 
J... .. :J!" : .,). ,. ,\ .. 
- -i '!' I 
 . . - 0>1 f - '- -- . 


 
. J I '..:.'--- -- 
, 114.
',;"". ',', - - . 
u': 
-"--- - 
 '- 
'ł__: __ __ . 


, 
i 1 


\ 
."
 --
... ..
 '" 
_ J :.7.-; 



 


i j , . 


.Ig, 


pieniężną rozpoczęto w 1827 r., a już w rok później kościółek 
był odrestaurowany częściowo, bo składki nie wystarczyły 
na pokrycie wszystkich wydatków. Dalszą zaś zbiórkę pie- 
niężną przerwały zaburzenia krajowe, oraz choroba ks. 
Gnutkiewicza 2). 


cha. Patrz: Akta kościoła św. Wojciecha, rok 1836 :!8/XII. (Archi\l\ um KOD- 
systorza kieleckiego). 
Encyklopedja Kościelna tom X. str. 324. .....W 1789 r zamek kielecki 
przechodzi na rzecz skarbu. (Patrz uchwała SeJmu czteroletniego z dnia 
17/VII. 171:19. ..Sejm czteroletni" - Kalinka, tom l, str. 594). 
1) Funduszów stałych nie było, za wyjątkiem 50 zł. procentu od 
1000 zł. z nieruchomości miejskiej Nr 224. Dłużnicy jednak od kilku lat 
zalegają z czynszem. (Akta św. Wojciecha. 1828 r.). 
2) Ks. P. Gnutkiewicz, wikarjusz, wice-kustosz kolel!"jaty kieleckiej 
(od 1827-1834 r.). Od r. 1834 proboszcz w Piekoszowie. 
Kacper Wielogłowski - prezes Komisji Wojewódzkiej w Kielcach. 



42 


Ale, kiedy ofiarna dłoń katolików kieleckich dawała gro- 
sze na utrzymanie starożytnego kościółka, wtedy z drugiej 
strony, Dyrekcja Górnicza, żąda oddania tej świątyni kieleckim 
protestantom 1). Żądania te spotkały się ze stanowczą odmową
 
oraz przypomnieniem, że w Kielcach na budowę nie brak 
piasku, kamienia i wapna. 
Zaledwie ucichły głosy żądań protestantów, a już po nowo- 
konsekrowany 2) i rekoncyljowany3) kościółek wyciąga zabor- 
czą dłoń schizma. Dowódcfl wojsk rosyjskich, generał Kuprja- 
now 4), gwałtownie zapragnął uczynić z naszego kościółka cer- 
kiew dla wojska rosyjskiego. 
Kapituła, licząc na zwłokę, na żądania rosyjskie nie od- 
powiada. Kiedy się zwiększa liczba przynagleń ministerial- 
nych, konsystorz krakowski, powołując się na Statut Organiczny
 
w odpowiedzi tak pisze: "u.prawa religji katolickiej, pod suro- 
wemi karami zabraniają, aby w kościele, dla nabożeństw ka- 
tolickich poświęconym, sprawowały się obrzędy obcego wy- 
. 015 ) 
znama. .. . 
Biskup krakowski 6), pochwalając stanowczość ks. Oficjała 
Wysockiego, jednocześnie ostrzega: "...żeby nikt z księży kie- 
leckich nie ważył się należeć do oddania kościółka schizmie..." 7). 
Ocalał kościółek, ale zato Moskale zabrali w 1825 r. dom 
Leonardem zwany 8). 


1) Akta kościółka św. Wojciecha. 1818 r 
2) Do dr>ia z8/V. 1828 r.. niema śladu konsekracji ko,;ciółka; nie ob- 
chodzono też święta dedykacji. Obecnie zaproszono ks. Biskup" krakow- 
skiego na 2/V1. 1828 r. 
3) Rekoncy-łjacja nastąpiła na skutek profanacji dokonanej przez 3.cb 
żołnierzy, odbywających. tam więzienie. Dnia 26 maja 1810 r. ks. B-p Gór- 
ski upowatnił do rekoncyljacji ks. vice-kustosza Wojciecha Budzif1skiego. 
4) Generał Kuprjanow był dowódcą 9-ej kieleckiej pieszej dywizji. 
6) Akta kościoła św. Wojciecha z dnia 23/VI. 1832 r. 
6) By uniknąć nieporozumienia zaznaczam, że w 1805 roku powstała 
diececja Kielecka, a pierwszym jej B-pem był Jan de Boża Wola Górski. Po 
jego śmierci t. j. w 1818 r. przenoszą diecezję do Sandomierza, a Kielce wm- 
ciły do biskupstwa krakowskiego. W r. 1849 na obszarze diecezji krakow- 
skiej, położonej w Królestwie, utworzono Wikarjat Apostolski. WłaściwlL 
diecetja kielecka powstała znowu dopiero w 1882 r. 
7) Akta kościoła św. Wojciecha z dnia 23/\'1. 1832 r. 
8) W miejscu gdzie dziś mieści się szpital wojskowy wzniesiono w r. 
1674 kośeiółek św. Leonarda, jako kaplicę dla Sióstr Miłosierdzia. Po kHku- 
nastu latach kościółek uległ ruinie. Na jego miejscu zbudowano dom zwany 



.43 


Tymczasem prezydent miasta prosi obywateli o obmuro- 
wanie starego cmentarza i o kontynuację ko1ekty na remont 
kościółka św. Wojciecha. Potrzeby były duże, bo kościółek 
oprócz ołtarzy i nieobmalowanych ławek nic więcej nie posia- 
dał 1). Nie było żadnego majątku, ani też aparatów kościelnych 2). 
Te ostatnie wypożyczała kapituła, bo już w rozporządzeniu 
ks. Biskupa Gębickiego P. czytamy:' "wikarjusze kolegjalni,. 
udający się na nabożeństwa do św. Wojciecha, winni zabierać 
z katedry stare ornaty". 
Prezydent, apelując do ofiarności kielczan, jednocześnie- 
żąda od konsystorza zapewnienia stałości nabożeństw w wyre- 
montowanym kościółku. Konsystorz, na skutek takiej prośby,. 
urzędowym aktem z dnia 13/XI. 1836 roku w sumieniu i pod 
grozą kar kościelnych nakłada na księży wikarjuszów nastę- 
pujące obowiązki 3): 
1. Regularnie odprawiać nabożeństwa o godz. 71/2 ran(} 
z wyjątkiem niedziel i świąt. 
2. Starać się o "decorum domus". 
3. Zaprowadzić książkę mszalną. 
4. Pobierać od Mszy św. 4 grosze na światło i świece. 
5. Zbierać składki (oferty) podczas nabożeństw. 
6. Starać się zaopatrzyć kościół we własne sprzęty 
i aparaty. 
Co się zaś tyczy rzeczy potrzebnych do nabożeństw 
jak hostje, bielizna, aparaty (po jednej sztuce każdego ko- 
loru), wino, światło, to te obowiązana była dostarczać ka- 
pituła. 


"Leonardem". Nadszedł rok 1809. W czasie wojny z Anstrją legjony Dą- 
browskiego zajęły Kielce, a w Leonardzie utworzono szpital wojskowy. Już:. 
dnia 27-go listopada 1809 roku wielki pożar zniszczył Kielce i szpital 
wojskowy. Ale na miejscu spaleniska wnet wyrósł nowy dom urzędowy,. 
gdzie początkowo umieszczono Szkołę Górniczą, potem Trybunał Sądowy, 
Komisję Wojewódzką, a od 1835 r. Szpital Wojskowy (patrz: Gazeta Ko- 
respondenta Warszawskiego Nr 85, 95, 180 - r. 1809). 
l) Pismo Prezydenta miasta Kielc. Patrz: akta kościoła św. Wojcie- 
cha tS/Xl. 1836 r. 
2) Spis rzeczy kościoła św. Wojciecha (dokonany przez Ks. Ks. Go- 
niewicza i P. Gnutkiewicza) z roku 1837. Akta kościoła św. Wojciecha. 
w Kielcach z dnia 13/1. 1837 roku. 
3) Akta kościoła ŚW. Wojciecha z dnia 13/XI. 18'16 r. 



By sprawę należycie przeprowadzić, kapitnła na sesji 
generalnej wyznacza stałego opiekuna kościoła. Pierw- 
szym rektorem zostaje ks. Fr. Damrot, który, przyjmu- 
jąc obowiązki podkustoszego, jednocześnie wchodzi w skład 
Komitetn Zbiórki na remont 
kościółka 2). Jak daleko po- 

- sunęły się prace remontu ko- 
ściółka nie wiemy. Brak spra- 
wozdania nasuwa myśli po- 
sądzenia Komitetu o bezczyn- 
ność. 
Ożywienie Komitetu na- 
stąpiło wtedy, gdy "fabryką 
kościoła" zajął się ks. kan. 
Józef Ćwikliński 3 ). 
Ten przy pomocy lllZ. 
Ant. Bogdańskiego rozpoczął 
zbiórkę pieniężną. Dzięki do- 
browolnym składkom oraz po- 
kładnemu 4) przystąpiono do 
remontu. Najpierw pokryto 
dach gontem modrzewiowym, 
przybudowano przedsionek 
(kruchtę5), ulano dzwon, wznie- 
siono domek dla kościelnych 
oraz szopę na karawany. 
Wtedy to również zaopiekowano się starym cmentarzem, 
który po zawierusze powstaniowej, robił wrażenie pastwiska 


44. 


.. 
- ---=

- 
.. -,,"
Y' ./p . 
("", . :-<:r
 .' 
. ,,\\', '//>'>0-"", 


I 
.... 


,'L 
ł 


.- ,. 


'\ 


-: 


Stara przybudówka (przedsionek). 


i , 


l) Sesja kapitulna z dnia 2/1 1837 r. i 2/11. 1837 r. - Opieka nad ko- 

ciołem św. Wojciecha była poruczona XX. Wikarjuszom kolegjalnym już 
-dn.20!VI. 1831 r. Urzędowym przedstawicielem XX. Wikarjuszów był ks. podku- 
stoszy. Pośrednia opieka należała do kapituły (akta św. Wojciecha 12/11. 1837). 
2) Biorąc pod uwagę opiekę kanoników nad kościółkiem zauważamy, 
:Ze nasza cmentarna kaplica jest jednocześnie filją kolegjaty. 
3) Ks. Józef Ćwikliński, kanonik Katedry kieleckiej. 
Inż. Ant. Bogdafiski, członek dozoru kościelnego. 
4) Akta kościoła św. Wojciecha: Pokładne z r. 1848 i 1849 osiągnęło 
:822 rb. 60 kop. 
5) W kruchcie, wzdłuż jednego z narożników, znajduje się charaktery- 

tyczna szpara, która, gdy przepuszcza promienie słoneczne do wewnątrz, 



45 


dla trzody. Cmentarzysko to splantowano, obsadzono drze- 
wami, obmurowano i zaopatrzono w odpowiednie furtki. Wie- 
śniacy w pracy tej okazali wielką ofiarność, zwożąc bezintere- 
sownie kamienie. Mimo to jednak koszta zupełnej restauracji 
wyniosły 988 rb. 1 ). Wszystko było w porządku. W odnowio- 
nym kościółku brakowało tylko nabożeństw, bo księża ka- 
tedralni, obarczeni innemi obowiązkami, rzadko tu je odprawiali. 
Zresztą przynoszenie aparatów, wina i wynajmowanie katedral- 
nej posługi sprawiało pewne trudności. By i temu zaradzić 
ksiądz Ćwikliński szuka pomocy gdzieindziej. Zawiązuje w Kiel- 
cach "Bractwo Kupców". Nowa ta organizacja, czując się pod 
względem materjalnym dobrze, godzi się opiekować kościołem 
św. Wojciecha. W sprawie tej wysłano prośbę do ks. M. Majer- 
czaka administratora diecezji. 
Ten, w odpowiedzi na prośbę, wnet eryguje bractwo 
kupieckie, wyznaczając mu za cel: 
1. Załatwianie materjalnych potrzeb kościoła św. Wojciecha. 
2. Niesienie duchowej pomocy zmarłym. 
3. Staranie się, aby w ciągu roku były odprawione 2 Msze 
św. za żywych i 2 za umarłych członków Bractwa 2). 
Organizacja ta pozostawała pod zarządem Władzy diecezjal- 
nej, której bezpośrednim przedstawicielem miał być ks. ka- 
pelan. Funkcję tę powierzono księdzu podkustoszemu 3). 
Od tej chwili nastały dla kościoła św. Wojciecha lepsze 
czasy. Na początku wszyscy członkowie Bractwa złożyli na ko- 
ściół jednorazową składkę po 10 rb., nadto zobowiązali się płacić 
3 rb. rocznie. Niewiasty-członkinie złożyły połowę tych ofiar 4 ). 
Grosze wpływały do kasy i dzięki temu wkrótce wy- 
stawiono tu wieżę, urządzono czwarty ołtarz Serca Pana 
Jezusa 5 ), zbudowano nowy organ 6), kupiono przybory do 


I 


tem samem wskazuje południe t. j. 12 godz. Szczyt kruchty, zakończony 
blaszaną chorągiewką, nosi datę r. 1852 (zobacz wyżej fotograf ja). 
1) Gazeta Kielecka Nr 101. Rok 1880 z dn. 2JIV. (patrz: list podpi- 
sany inicjałami N. B.). 
2) Msze te winny być odprawiane w pierwszy poniedziałek po Su- 
chych dniach. 
3) Dekret erekcyjny Bractwa Kupców z dnia 241IV. 1858 r. (akta ko- 
ścioła św. Wojciecha r. 1858). 
4) Przegląd katolicki. Warszawa 1889 r., str. 729. 
5) Obraz Serca P. Jezusa malował malarz Dąbrowski. 
6) Zapłacono za organ 610 rb. 



46 


urządzenia grobu Chrystusowego, feretrony, żyrandole, gipsowe 
figury, chorągwie, piękne ornaty, kielichy, monstrancję, prze- 
lano stary dzwon i jednocześnie sprowadzono nowy 1). 
Niewiasty zajęły się szyciem bielizny kościelnej i dekoracją 
ołtarza Serca P. Jezusa. Ofiarność kupców była wielka. Do- 
wodem tego 2) 4 tys. rb., które w ciągu 18 lat wydano na 
potrzeby kościoła. Bractwu w tej zbożnej pracy pomagał 
p. Ksawery Kowalski, ł:1tTdowniczy gubernjalny. On to z kupcami 
wystarał się o pozwolenie odprawiania Mszy św. o godz. lO-ej 
w kościele św. Wojciecha. Odprawianie tego nabożeństwa miało 
jednak tymczasowy charakter. 
Sprawa wstąpiła na lepsze tory dopiero z chwilą, gdy 
ks. Biskup poruczył ten obowiązek swemu kapel
nowi. 
Z czasem zwiększyła się liczba nabożeństw. Od 1862 r. 
odprawiało się tu stale nabożeństwo do Serca P. Jezusa. Potem 
nabożeństwa wielko-tygodniowe, rezurekcyjne i majowe. Sta- 
łość i regularność nabożeństw ściąga tłumy. W niedziele 
i święta pełno było ludzi w kościele i na cmentarzu. Podczas 
letnich miesięcy w niedziele i czwartki przychodziły tu dzieci 
wiejskie na naukę do pierwszej spowiedzi i Komunji św. 
Publiczny ten objaw nabożeństwa oraz przywiązanie do no- 
wej świątyni był pobudką do wniesienia prośby o nową 
parafję 3). 
198 paraf jan miejskich i wiejskich podpisało prośbę, 
uzasadniając ją stałym przyrostem ludności parafji kate- 
dralnej. Istotnie katedra, obejmując Kielce i 19 okolicznych 
wiosek, według ostatnich wykazów gminnych z roku 1875, 
liczyła 20038 osób, podczas gdy w r. 1866 było tylko 15198 
paraf jan 4). 


1) Dzwony dawniejsze zabrano podczas powstania w 1831 r. 
W roku 1852 dnia 19!Xl. sprowadzono do św. Wojciecha stary dzwon 
z Hebdow8. Dzwon ten przedtem służył kościołowi w Starym Brzesku (akta 
kościoła św. Wojciecha 1852 r.). 
2) Akta kościoła św. Wojciecha 1860 r. 
Akta osobiste (personalia) ks. ĆRikJińskiego Józefa (archiwum kon- 
systorza kieleckiego). 
3) Akta kościoła św. Wojciecha z 1873 r. 
4) Wykazy gminne (patrz akta kościoła św. Wojciecha' w Kielcach) 
z roku 186ti podają liczbę katolików w Kielcach... 15.198. 
W roku 1875 liczba ta równa się 20.038. 



47 


W takich okolicznościach 6 księży katedralnych (dawniej 
było 9), przy wzroście potrzeb duchowych, nie mogło wypeł- 
nić swych obowiązków parafjalnych i jednocześnie obsłużyć 
kościółek św. Wojciecha. 
Zresztą i sama katedra, mieszcząc zaledwie 5 tysięcy 1) 
ludzi, przy 20 tysiącach paraf jan nie mogła spełnić należycie 
swego zadania, jako kościół parafjalny. Dużo bowiem ludzi, 
zwłaszcza w zimie, nie słuchało Mszy św. z braku miejsca 
w kościele. 
Temi samemi motywami i ks. Ćwikliński stwierdzał ko- 
nieczność zorganizowania nowej parafji. Uposażenie upatrywał 
w majątku likwidującej się parafji Książnice stopnickie 2). 
Prośba paraf jan nie pozostała bez echa. Ks. Biskup 3), 
biorąc do serca dobro dusz, prosi Stolicę Apostolską o ze- 
zwolenie na: 
1. Podział parafji katedralnej. 
2. Erekcję nowej parafji przy kościele św. Wojciecha. 
3. Na przeniesienie uposażenia z parafji Książnice do Kielc. 
Papiery poszły do Rzymu, ale jednocześnie rozpoczęto 
pertraktacje z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych w Peters- 
burgu ł). 
Z chwilą uzyskania pozwoleń 5) ks. Biskup przystąpił do 
dzieła. Na wstępie zasięgnął informacji co do ilości dusz, te- 


W skład parafji katedralnej wchodziło miasto Kielce i 19 wiosek. 
1'e są: Cedzyna, Czarnów, Białogon, Brzezinki, Dąbrowa, Domaszowice, Dy- 
miny, Kostomłoty, Kopcowa Wola, Masłów, Miedziana Góra, Mójcza, Nie- 
wach16w, Nowy Folwark, Pot!łowice, Sieje, Suków, Szydłówek, Zagorze. 
1) Ks. J. Zdanowski: Kościół Najśw. Marji Panny w Kielcach str. 20. 
2) W Książnicach, podczas pożaru, uległ ruinie kościół. Paraf ja, licząc 
230 dusz, nie była w stanie wybudować nowej świątyni. W takich okolicz- 
nościach musiało nastąpić zniesienie parafji. Ludność przydzielono do pa- 
rafji Zborówek. 
3) Dnia 15/1II. 1878 r. (akta kościoła św. Wojciecha). 
4) Dnia 20/1. 1874 r., 2iI. 1875 r., 29/IV. 1878 r., 28/IV. 1875 r. (akta 
kościoła św. Wojciecha). 
6) Ministerstwo zgodziło się na zniesienie parafji Książnice i na prze- 
niesienie etatu do Kielc. Dn. 8/VI. 1878 r. Nr 1042. 
Zezwolenie to było konieczne, gdyż na mocy dekretu cesarza Ale- 
ksandra z dnia 17 marca 1817 r. Die wolno było Biskupom polskim ogła- 
szać buli papieskich, Rni tworzyć parafji. (Porównaj: Ks. Krynicki Wł. "Dzieje 
Kościoła Powszechnego" - r. 1925, str. 604). 



48 


. 


renu i granic nowej parafji. Kapituła, zapytana o zdanie 1)
 
oświadczyła, że nowa paraf ja winna objąć okoliczne wioski 
i miejską dzielnicę w pobliżu św. Wojciech::!. 
W tych granicach wytyczona paraf ja objęłaby: wschodnią 
stronę ulicy Nowo-Warszawskiej, ul. Borzęcką (Bodzentyńską), 
Leonarda, Tadeusza, Przedmieście Domaszowskie, oraz wioski: 
Brzezinki, Cedzynę, Dąbrowę, Domaszowice, Masłów, Nowy 
Folwark, Kopcową Wołę i Szydłówek. Ilość paraf jan wynosi- 
łaby 5.198 osób 2). 


. 

 


.
/ 
\ ,,\. 
, -_.,\ 
t '-. ' 
,... 
- 
, I 


. -> 
..- 



 


t 
'IJ 
l 



 
t! ti st 
j - -
 '.. 


I; 



 


- " 


-- 


Dom plebaf1ski przy kościele św. Wojciecha w Kielcach 


Ale ludzie i terytorjum to jeszcze nie wszystko, bo do 
całkowitego zorganizowania parafji potrzeba było jeszcze wielu 
rzeczy. Przedewszystkiem występowała kwest ja mieszkania ple- 
bańskiego. oraz sprawa uposażenia duszpasterzy. I tu, zdaniem 
kapituły, roczne wynagrodzenie proboszcza winno wynosić 
400 rb.. ks. wikarego 300 rb., organisty 75 rb., kościelnego 45 rb. 
Mając ten plan organizacyjny, Władza Duchowna za wie- 
dzą Ministerstwa 3 ), zarządza zbiórkę pieniężną. Upoważnieni 


1) Akta kościoła św. Wojciecha z dnia 12/X. 1878 r. List kanoników 
kieleckich z dnia 6tH. 1879 r. 
2) Wykazy gminne z 1878 r. podały następujące statystyki: Wieś 
Dąbrowa liczy = 608, Brzezinki = 496, Cedzyna = 150, Kopcowa Wola = 
281, Masł6w = 1283, Domaszowice = 585, Szydłówek = 291. Nowy Fol- 
wark i część miasta koło kościoła św. Wojciecha = 1500. Razem 5198 
08(\b (akta konsystorza kieleckiego vide akta kościoła św. Wojciecha). 
3) MiBister Spraw Wewn. zezwala na 
biórkę dn. 7/IV. 1879 r. za Nr 527. 



49 


do tego księża Brudzyński i Ćwikliński, powołali do. życia 
t. zw. "Komitet Budowy Domu Parafjalnego". Rozdano upo- 
ważnienia-książeczki l). Popłynęły pierwsze ofiary. Wśród 
ofiarodawców na naczelne miejsce wysunęła się pChłopecka, 
zapisując plac 600 łokci kw. pod budowę domu parafjalnego. 
Kamienie własnym kosztem dostarczył ks. Ćwikliński. 
Rozpoczęto budowę dnia 23/VI. 1880 r. Ceremonji po- 
święcenia dokonał ks. Biskup, kładąc jednocześnie pod kamień 
węgielny pergamin z napisem: "...Ad perpetuam rei memoriam 
domus haec pro clero parochiali ecclesiae S. Adalberti quae 
primitus circa annum 1080 extructa de ligno Prima Kielciis 
parochialis fuit inde ab anno 1180 per translationem parochiae 
ad ecclesiam collegiatam, filialis mansit, nupervero zelo ExceUen- 
tissimi et Reverendissimi Eppi Satalensis, Vicarii Apostolici 
Kielcensis Thomae Kuliński iterum in parochialem erigenda, 
liberalitate et opere parochianorum Kielcensium cura Illmi 
Josephi Ćwikliński, canonici coUegialis Kielcensis anno 1880 
mense junio die 23 a fundamentis erecta est et lapis angularis 
in ea positus et benedictus..." 2). 
Minął rok, a na miejscu starej szopy na karawany 
stał już nowy, piętrowy, dom plebański3). 
Ks. Ćwikliński nie spoczął, ale z wytrwałą zabiegliwością 
gromadził dalej fundusze na rozszerzenie kościółka św. Woj- 
ciecha. Potrzeba nowej świątyni była aż nadto widoczna. 
Dotychczasowy kościółek mógł pomieścić tylko 850 osób, 
podczas gdy wytyczona paraf ja miała liczyć przeszło 5 ty- 
sięcy ludzi. To też poczęto przygotowywać plany przebu- 
dowy świątyni. Prowizoryczny kosztorys wymagał 40 tysięcy 
rubli 4). 


1) Akta kościoła św. Wojciecha z 1879 r. 
Dnia 21VL 1879 r. zawiązano Komitet w skład którego weszli: PP. Za- 
choro wsk i, Honigman, Szwartz, Sołtykowski, Degelman, Marro, Krenn, Krzyź- 
kiewicz, Platkiewicz, Justowski, Sikorski, Jaroński i Krupski. 
2) Akta kościoła św. Wojciecha. Kielce, konsystorz. 
3) Według sprawozdania budowniczego gubernjalnego stan kasowy 
przy bndowie plebanji przedątawiał się następująco: Dochód (składki na 
książeczki) = 4936 rb. 98 kop. Wydatki = 4978 rb. 86 kop. Niedobór pokrył 
ks. Ćwikliński J. (patrz personalia ks. Ćwiklińskiego. Kielce, konsystorz). 
4) Plany budowy kościoła wykonał Kowalski Fr., architekt. 



 , 


4 



50 


Ksiądz Biskup zdecydował przebudowę. W net wysłano 
do Ministerstwa prośbę o zatwierdzenie planów oraz o poz- 
wolenie na zbiórkę pieniężną 1). 
Po odpowiedzi Władz zabrano się do formalnego zbiera- 
nia składek. Sprawa nie była łatwa, bo w niebogatej parafji 
trzeba było zebrać dość pokaźną sumę 40 tysięcy rubli. To 
też kilku kapłanom rozdano książeczki do zbierania ofiar. Nie- 
zależnie od tego ks...Qraczewski kwestował w dni świąteczne 
podczas nabożeństw. Najczynniejszym jednak był sam ks. Ćwi- 
kliński, który umiał wykorzystać każdą okazję byle tylko przy- 
sporzyć funduszów na budowę. Zawiązano i Komitet Bu- 
dowlany, do którego weszli: ks. Ćwikliński, p. Franciszek Ksa- 
wery Kowalski, Możdżeński, Kalinowski i Jeziorowski. Wszyscy 
zaoferowali swą pracę bezinteresownie 2 ). 
Składki wpływały. Ks. Ćwikliński własnym kosztem do- 
starczył przeszło 600 stosów kamienia 3), Ks. Biskup ofiarował 
2 tysiące rubli, podarowano 120.000 cegieł, a paraf janie wiejscy 
bezinteresownie łamali i zwozili kamień. I kiedy przygoto- 
wawcze roboty posunęły się naprzód, przystąpiono do założe- 
nia kamienia węgielnego. Czynności tej dokonał Ordynarjusz 
diecezji, składając jednocześnie pamiątkowy dokument: 
"...Dnia 28 czerwca 1885 r. za panowania Jego Święto- 
bliwości Papieża Leona XIII, za rządów cesarza Wszechrosji 
i Polski Aleksandra III, Generał Gubernatora Warszawskiego 
Józefa Włodzimierza Burko, Gubernatora kieleckiego Mikołaja, 
syna Teodora Iwaninki, poświęcony i położony został przez 
Jego EksceHencję Ks. Biskupa diecezji kieleckiej, Ks. Tomasza 
Teofila Kulińskiego kamień węgielny pod budowę naw kościoła 
św. Wojciecha z kaplicą i wieżą. Zamiast pierwotnego modrze- 
wiowego kościoła wzniesiony murowany w roku 1763 przez 
kanonika krakowskiego, prałata i kustosza kolegjaty kieleckiej 
Józefa Rogalle, z którego to kościoła nawa została przerobiona 
na prezbiterjum, poprzednie zaś szczupłe prezbiterium roze- 
brano. Budowa powstała głównie staraniem kanonika kapituły 
kieleckiej i proboszcza Chęcińskiego ks. Józefa Ćwiklińskiego. 


1) Ministerstwo zezwala na zbiórkę dnia 27/IV.I885 r. Nr 2'86 (patrz 
akta kościoła św. Wojciecha). .. 
2) Ksawery Kowalski pracował jako architekt, Możdżeilski - jako 
kasjer, Kalinowski i Jeziorowski - jako nadzorcy budowlani. 
3) Personalia ks. kan. Ćwikliilskiego. Kielce, konsyston. 



Kościół ten wzmeslOny podług projektu i pod kierunkiem bu- 

owniczego gubernjalnego kieleckiego Franciszka Ksawerego 
Kowalskiego przy współudziale Komitetu i z ofiar dobrowol- 
nych paraf jan kieleckich..." 1). 
Przyjęty plan budowy kościoła wymagał pewnej prze- 
.róbki. Murów dawnego kościoła nie rozbierano, za wyjątkiem 
-wschodniej ściany, przy której był wielki ołtarz. Obecnie ołtarz 
ten przesunięto na zachód i z tej to racji, aby stworzyć nowe 
'prezbiterjum, przedłużono starą nawę. Oprócz tego przybudo- 
wano nawy boczne, a od- 
powiednie ustawienie fila- r" 
.rów wytworzyło nawę po- 
przeczną. 
Z przecięcia naw (głów- 
nej z poprzeczną) powstał 
krzyż łaciński. Północne 
ramię krzyża, zakończone 
półkolisto, przeznaczono na 
kaplicę św. Wojciecha. Przy 
ramieniu dłuższe m, zachod- 
niem, umieszczono wielki 
ołtarz. W ramieniu zaś po- 
łudniowem, od ul. Bodzen- 
tyńskiej, utworzono boczne 
wejście i nad niem wznie- 
;siono smukłą wieżę. Na- 
rożniki między ramionami 
krzyża, oraz części ramion 
poprzecznych utworzyły na- 
wy boczne. 
Po zbudowaniu wieży, 
kaplicy św. Wojciecha, oraz 
po pokryciu kościoła dość niskim dachem, okazała się potrzeba 
podwyższenia murów dzisiejszego prezbiterjum, a dawniejszej 
nawy. Stąd też dach, sklepienie i okna są w tej części ko- 
:ścioła nowe. Nową jest również zakrystja, przystawiona do pół- 
nocnej ściany prezbiterjum. Nienaruszonym pozostał tylko dawny 
przysionek, służący dziś za wejście do prezbiterjum od południa. 


51 


"' 


r 
1 


- ; 
, 


-. 


.. : 



.. ;.. . 


- 
1 


.ot} 


\ \- , 
\- '- 
. \. 


Wejście boczne (wie!owe). 


1) Akta kościoła św. Wojciecha. Kielce, konsystorz. Rok 1885. 


4- 


II 
J 



Dzięki tej częściowej przeróbce stary kościółek św. Woj- 
ciecha przybrał ostateczną formę, w jakiej go: dziś oglądamy. 
Długość jego wynosi 37 mtr., szerokość w nawie 20 mtr. 
i w prezbiterjum 10 mtr. ; wysokość w nawie 15 mtr.;. 
a w prezbiterjum 14 mtr. Słowem powierzchnia kościoła 
objęła 570 mtr. kwadratowych, mogąc pomieścićlokoło 2000 ludzi. 
Wysokość świątyni do- 
stateczna, oświetlenie do- 
bre. Przymioty te nadają 
kościołowi św . Wojciecha 
charakter okazałości, lecz. 
zarazem są to jedyne zalety. 
Ale obejrzyjmy świąty- 
nie vv szczegółach. 
Idąc od miasta, t. j. od 
ulicy Bodzentyńskiej, za- 
uważamy smukłą (39 mtr. 
wysoką) wieżę, nad bocznem 
wejściem do kościoła. 
Wieża pozbawiona jest 
prawie wszelkich ozdób. 
Wyjątkiem są tylko 2 ko- 
, . lumienki z kapitelami w 
stylu jońskim. Są wpraw- 
dzie pilastry, ale i te 
zamiast głowic (kapiteli} 
mają gzymsy zwyczajne, 
jak przy niektórych do- 
mach mieszkalnych. Wie- 
wejściem, Jej wysokość, cienkość i za- 
dla oka czemś miłem, owszem nawet 


52 


-;,
 .' ., ':- . \. 
. - - . 
.
 
 .. >, - ' 
-"'.;-. ""' . . t 

 - - 
- . 
--........ . - 0,- " 
<' ............. -,.....0 
" '-...-. 
' ..:- - 
.' . " «......_
'\, - . : 
--' 
'- '--' 
"' l
 "'\ ... J
 
___,_ \ ' .' . o 

.o . 
.....
ł\'.;:
. 
::

 
- 
 . 

-. 

 



, 


_-.oj " 


.. 

 "; -. . 



 


_,.t....... 


Główna fasada kościoła. 


ża nad bocznem 
kończenie nie są 
szpetnem. 
Niesmaczną i za niską jest również stara przybudówka 
(przysionek), umieszczona przy wejściu do prezbiterjum. 
I tu należałoby skończyć z krytyką architektury kościoła, 
ale niestety nie możemy tego jeszcze uczynić. Zbyt silnie bo- 
wiem prowokuje nas główne wejście, schowane we wschodniej 
ścianie świątyni. Są tu wprawdzie bardzo skromne orna- 
mentacje, ale samo ukrycie frontowej fasady jest grubym błę- 
dem arcbitektonicznym, który odbiera jej piękno. Straty tej 



53 


nie uzupełni fronton zachodni, którego urozmaiceniem są: 
.nisza z figurą Matki Boskiej, stara erekcyjna tablica, krzyż 
i kamienne odrzwia. Te ostatnie, to pamiątka po starym 
kościółku. Pamiątka i jednocześnie świadectwo błędu architekta, 
który ośmielił się przenieść główną fasadę na wschód w miejsce 
.uniedostępnione od miasta i ulicy. 
A teraz wejdźmy do kościoła przez drzwi wieżowe. Pod 
nogami mamy dwukolorową posadzkę z tumlińskiego kamienia. 
W pierwszym momencie doznajemy wrażenia, jakbyśmy 
mieli przed sobą w głębi wielki ołtarz. Ale zaraz się 

rjentujemy, że jesteśmy w kościele krzyżowym. I przed nami 


ł 


--=. ---....... 


, 


-, 
" 


Ołtarz św. Wojciecha. 


jest nie prezbiterjum, ale kaplica św. Wojciecha. W kaplicy po- 
-sadzka z marmuru, o jeden stopień podwyższona od reszty kościoła. 
Marmurowy jest i ołtarz, przedstawiający. męczeństwo św. Woj- 
ciecha Biskupa. Górną kondygnację ozdabia mały obraz Matki 
Boskiej z napisem: "Boga Rodzica Dziewica. Bogiem sławiona 
Marja". Całość ołtarza zdala robi miłe wrażenie, dochodząc 
doń bliżej żałujemy, że kaplica nie jest głębszą 1). 
Patrząc wstecz od ołtarza zauważamy ponad drzwiami wy- 
osoko zawieszoną galerję, to chórek ze starym organem dla ka- 
;plicy św. Wojciecha. 


1) Ołtarz do kaplicy św. Wojt"it:cha wykonała kielecka szlifiernia na 
.zamówienie kieleckich Kupców. 
Obraz "Męczeństwo św. Wojciecha" (pozostałość dawnego wielkiego 
.ołtarza) jest podobno dziełem art. Pawła Gołębiowskiego. 



64 


Na środku kościoła oglądamy sklepienie i tu czujemy 
dosyć powietrza i światła. Pomalowanie górnpj części kościoła 
na biało, a dolnej na słabo różowy kolor dobre sprawia wra- 
tenie. Krzyżowy środek kościoła wspiera się na czterech oka- 
załych filarach. Pilastry wewnętrzne nie mają zupełnie gło- 
wic, a architraw bezpośrednio na nich się opiera. Gzymsy 
ubl'ane są w zwyczajne zęby i oczka. 


""':- ..- 


'ł ,,'" 



 .i.. -- -:- 


\ 


.. --- 

:- 


o 




- 

 


-...."\ 


II '. 


:. 


\ 


i 
I 
'I! 


, .. 
 I 

 I :., 
- J 
J 
ł . I 
I 


fu. 
-
 
. 

 , 

-
- 
- 


'..
 


C_-'" ' ' 
'{ 


. 
1\ 
 i 
, \ , 
I ,I . I 
I li 
-- ł- 


 


_jC' 


c
i7;
" 



 -- 

 


r 
1- 


Obraz "Rozmnożenie chleba na puszczy" (rob. J. StYki, 1'. 1885). 


Wzrok kierujemy na zachód. Przy wielkiej płaskiej ścia- 
nie podziwiamy piękny stjukowy wielki ołtarz z artystycznym 
obrazem malarza Jana Styki 1). 
Artysta przedstawił na płótnie Chrystusa, rozmnażają- 
cego chleby. To symbol tajemnicy Najświętszego Sakramentu 


1) Obraz wielkiego ołtaua ma podpis: "Jan Styka 1885 r.". 



55 


i dlatego w górnej części obrazu widzimy Hostję św. z kie- 
lichem. 
Dawniejsza rama obrazu nosiła napis: "Panem nostrum 
quotidianum da nobis hodie". Dziś jest tylko gładka zło- 
cona rama. Dalszą dekoracją obrazu są dwie stjukowe ko- 
lumny ze złoconami kapitelami, a z boku, w niszach, figury 
św. Piotra i Pawła. Górna kondygnacja posiada w środku, 
na tle żółtych stjuków, obraz Boga Ojca, po bokach postacie 
św. Wojciecha i św. Stanisława, a u góry figurę Zmartwych- 
wstania. 



 
':iJ 
L ' T r-;=- 
';... .J 
 
-- 
, 
"'- - .. 
" 


/ "'el 


. 
" 


,- 
'.- 


. , 
-. 


- J'
 


Wielki Ołtarz w kościele św. Wojciecha w Kielcach. 


Na dole, na 3 kamiennych stopniach, wznosi się prosto- 
kątna czarno-biała stjukowa mensa z pięknem. złoconem, taber- 
nakulum. Masywne cyborjum, piękny koloryt obrazI), stjukowe 
kolumny nadają ołtarzowi powagi i uroku. To też wielki ołtarz 
z obrazem J. Styki stanowi niezaprzeczoną ozuobę kościoła 
św. Wojciecha 1). 
Odwróciwszy się od wielkiego ołtarza ku głównym drzwiom 
odraz u spostrzegamy, że istotnie nawa kościelna jest za krótka. 
Przyczyną był brak odpowiedniego terenu na przedłużenie 


1) Ołtarz Wielki wykonano w 1897 r. Stary ołtarz sprzedano parafii 
Piasek Wielki. Podczas budowy nowego ołtArza zmieniono ramę obrazu 
Styki, usuwając jednocześnie stary napis "Panem nostrum quotidiauum da 
Dobis hodie". 
Szczegółowy opis ołtarzH znajdziesz przy kolJcu ksiątki. Patrz: Dodatek ITI 



świątyni. Nad głównem weJsclem mlesCl się chór, wsparty 
w przedniej części na 4 kolumnach stylu jońskiego. Na chó- 
rze poważny organ firmy Blomberga z Warszawy, dar ks. 
Biskupa Kulińskiego 1). 
Stojąc pod chórem, obserwujemy w6wnętrzną strukturę 
kościoła. Po obu stronach biegną nawy boczne o wiele węższe, 
krótsze i niższe od głównej. 
Na wy zakończone ołtarzami 
fundacji Fr. i Róży Czechow- 
skich 2 ). Ołtarz w prawej 
nawie posiada 3 obrazy: 
dawniejszy SercaP. J., drugi 
na zasuwie św. Rozalji 
i trzeci mniejszy św. Fran- 
ciszka Serafickiego. Dwa 
ostatnie, to robota J. Styki. 
Nie mniejszej wartości 
jest ołtarz nawy lewej. Po- 
siada on również 3 obrazy, 
św. Józefa, św. Izydora i św. 
Jana Nepomucena. Z tych 
pierwszy i trzeci są dzie- 
łem, a jednocześnie ofiarą 
J. Styki 3). 
Jest jeszcze i 4-y ołtarz 
M.B.Częstochowskiej, umie- 
szczony w kaplicy, zbudo- 
wanej w północno-wschod- 
nim narożniku kościoła. 


56 


-"'-CC-=-'." 
 - _t,; _ 1 - 
-
 -
- -"
-
c" 
--- 
 
- - 

 

_.,."'" ----- --- 
 . 

 
 


'ł...I!
 



'
 . 
-:.' t-l -. d l 
ił: - 
:--=: :.:/ 


ł - Co 
" ,. 
L 


. -- 


--;
 


 
 
- 
 - ---; .. - -- ...." 
 


,... 


:
 ...... -- -...- 


- '#' ---...- . 
C r - 


Stare odrzwia z 1763 r. 


ł:
: 

c 



1 


Resztę dekoracji świątyni stanowią piękne mozaikowe 
Stacje Męki Pańskiej 4), feretrony, chorągwie, dwa kon- 
fesjonały, dwa. żyrandole, duży obraz Madonny 5) (kopja 


. 


1) Organ ten kupiono w 1890 r. Patrz: Dodatek III. 
2) Akta kościoła św. Wojciecha. Kielce, konsystorz. Rok 1890. 
3) Patrz Dodatek III. 
4) Akta kośdoła św. Wojciecha w Kielcach. Konsystorz. 1901 r. 
Stacje Męki Pańskiej pochodzą z ofiary mał
_ F. R. Czechowskich. 
5) Obr;.z ten wisi dziś na ścianie obok kaplicy Matki Boskiej Często- 
chowskiej. 



Murill'a, zacheuszki, ambon}!, marmurowa ehrzcie1nica 1) i pare 
obrazów. 
Na doprowadzenie świątyni do tego stanu zamożności 
trzeba było 4-ch lat pracy i zabiegów. Przeróbka trwałaby 
dłużej, gdyby nie subwencja rządu w sumie 7800 rb. Pie- 
niądze przyśpieszyły wykończenie głównych prac do tego 
stopnia, że już na 
20-go października 
1889 roku t. j. na 
uroczystość Transla- 
tionis Reliquiarum 
Sancti Adalberti, wy- 
znaczono konsekrację 
kościoła. 
W wigilię dnia 
konsekracyjnego, po 
uroczystych nieszpo- 
rach, wyruszyła z ka- 
tedry procesja, której 
przewodniczył Pasterz 
diecezji. Czterech ka- 
płanów niosło na 
feretronie relikwje 
św. Wincentego i św. 
Wojciecha 2). 
Po przyjściu do ko- 
ścioła św. Wojciecha, 
złożono relikwje w na- 
miocie na cmentarzu. 
Tu odśpiewano Jutrz- 
nię, Te Deum, Różaniec i Anioł Pański. Puczem lud, śpiewa- 
jąc pieśni, całą noc czu wał przy relikwjach. Bramy kośdelne 
przybrano w girlandy żywych kwiatów, a wieżę ilIulllinowclllo. 


57 


ł . i'
, 
i 


,.. 
t 

 1 
-kl 
.11 
. 1 ł 

4 
i--'I.,
 
- - , 
I _ I ' l ,r 
I I ł"ł 
 
, 
I. : '. .1.._ 


"'1 
,t!! 


t_I 
- ."
, 


p,:..:. 



 


I. 


..
- 



 


- ----- 


.J .= 


'L 


Widok kościoła św. Wojciecha w dniu kon- 
sekracji 
O/X. lh89 r. 


1) Marmurowa chrzcielnica je"t darem p. Koltońskiego, żyrandole - 
pp. Hermanowicza z Warszawy i Cybulskiego z Kielc. 
2) Relikwie św. Wojciecha sprowadzono z Gniezna, dokąd zwrócił się 
-z prośbą Ks. B-p Kuliński. Arcybiskup gl1ieznieński Juljusz Dinder dnia 
16/IX. 1889 roku, wręczając relikwje kieleckim posłańcom (Teofil OJewiński 
i Maciej Marro), opatrzył je autentykiem. Dokument ten brzmi: "...Juljus 
Dinder Archiepiscopus Gnesnensis et Posnaniensis, reliquiae hae desumptae 


\ 



58 


Na drugi dzień odbyła się właściwa uroczystość konsekra- 
cyjna. Sumę celebrował ks. prałat Fr. Brudzyński (koncelebro- 
wał Ks. Biskup), a bogate co do treści kazanie wygłosił ks. 
Feliks Tomaiski, wikarjusz katedralny. 
Po nabożeństwie Ordynarjusz diecezji, udzielając odpustu 
wszystkim zebranym, ogłosił dzień 20 października jako De- 
dykację kościoła św. jYojciecha 1). 
Konsekrując kościół, wykonano ostatnią czynność przed 
otwarciem nowej parafji. Przygotowano wielkie dzieło. To też 
przy ocenie kościoła św. Wojciecha należy zwrócić uwagę nie tyle 
na smak, ile na dobre chęci, zmierzające do zaspokojenia 
naglącej potrzeby, którą było zorganizowanie nowej parafJi. 
Zapewne, że niejeden szczegół wyszedłby może lepiej, gdyby 
nie ciężka choroba, jaka od lutego 1885 r. dotknęła trzeciego 
zkolei fundatora kościoła św. Wojdecha 2 ). 
A fundatorem bezsprzecznie był ks. Ćwikliński, bo tylko 
dzięki jego zabiegom powstała ta nowa świątynia św. Wojciecba. 
Wszak on to w nieszczęściu (1862 r.) uczynił ślub 3 ), że 
dopóki żyć będzie, nie przeshmie czynić starań o powiększe- 
nie naszego kościóła. On w 1874 r. zwołał wójtów, sołtysów 
i obywateli na zebranie w sprawie budowy kościoła. On był 
główną sprężyną wysłania prośby do Biskupa w sprawie no- 
wej parafJi. Wiele trudów poniósł ten kapłan. Wystarczy wspom- 
nieć, że 41 dni był mieszkańcem góry Bukówka, gdzie kiero- 
wał robotami przy łamaniu i zwożeniu kamieni na kościół. 


Bunt de os
ibus S. Adalberti Eppi Martyris, in aetu visitationis pastora lis- 
Eccle
iae Themnesensis die I-ma mensis junii a. D. 1887 praesentibus prae- 
sentibus lLluslrissimo Casimiro Dorszewski Praelato lnfolato ecclesiae Cathe- 
dralis Posnaniensis, IlIustrisslmo Napoleone Tomaszewski canonico honorario 
Posnaniensi praeposito Tremesnensi et Reverendo Victore Moyczykiewic:z. 
secretario nostro. In quorum fide m praesentes liUeras manu nostra snb- 
scripsimus sigiloque muniri jussimus... Julius..." (patrz akta kościoła św. 
Wojciecha. Kielce). 
1) W święto Dedykacji motna zyskać w parafji św. Wojciecha 40 dni 
odpustu (patrz: akta kościoła św. Wojciecha). 
2) Ks. prałat J. Ćwikliński (patrz nitej fotograf ja. Oryginał znajdnj& 
się w kancelarii parafji św. Wojciecha). 
3J Akta osobiste (personalia) ks. Ćwiklińskiego (patrz: konsyston 
kielecki). 



 



59 


I jego to również zasłudze należy przypisać wybudowa- 
nie 13 kaplic w okolicznych wioskach 1). Budując kaplice miał 
na widoku dobro duchowe mieszkailców, zbierających się tu na 
katechizm lub na nabożeństwa. 


..... 


r......,. . 
.i 


"" 




 .- 
'''4I'l'''. . . sii\lłsę 
BJrs,/ell iitM q taże fit\ Be1y-ł tIleSt 



 i_.",.__I«i4dap,.w_
_.___ 
t_.....,...__- .. 
"'_ __ Ko&::IOŁA &to WOJCIECHA w 
CB, lII>p __ ł-__ 
Da

 


/ -.____;., 
l 
....
:.!ł 
;.
. 

,r;-if _:.: 
="'
 
. '- 
 -'-'::'
I-.-£
 
/!' 
 ----:::ł'-- -- .u:..sJ.....4.'.fI. 
,', n.\.-Ż L'., ,.... 
(. ,¥:r'. '" -:: 
'" ,.#O._
\ 
-:...
:

-'
.
£::-
 
.I?..J. 
..:!'
" ,...


 
i}:

 .

.::.: 4r.. 
. .' 0"- 
"'-: ..,1 
 .._;.t.
 _.. 
 _ L_ 
;f-, 
 -_ 
. t ...,0, t- . "--'----., - -- 
ł'...c... ......,__ 

";_-ł t
....t. ;{,j.J.
 ....:::
-:r
 
I ,.
-f- ...

 *-

--'..Yr 
u. 

.J'.
 :r
 S"'.-£ / 
-
 :

;...
 . --z{C.


-/'£.. 


.Qf'" 
--.-...........) 
;.., 
A,,-__ '4J-_r..l
 
 -A
 
.,..t 4,,lM r'I.to y.{
- j::;:
r.
";::' .. o
 ,w
_"? 
 
 , 
I
. 
 
.J .r./.
l..
?:(:... L
_"_ I-..-
.s. ....
 J
-L .....
_
 

 ,
_....,-I<'.' 
---ł;1.. "-:..=- I_
 4--.
_..-. 

..L..-< "'.r.;;. A.- "'.J.(I,-,L__-4 - :7"....L.,
 "",".
 .
 
... 
 
 -':";-.,'--;::..-"L-J. 
..
 --"--
 
 
 4-.;. ..-....:..__1.6-. 1 . 
i...."i) Q-ł.....
 .
. /-.-.,.-' 
 """'-'
 ..1_-. ,r-/.{ 
-r:' 4. ..... 
 
',-, y. .. _'f :'-"
'i-"
 
-c;,c
...::p...:lot -..wt'"__ 
_
..;;.;;...::... di
\......,(,-, -f

" -:-....... ''-'£''''''--' 
'! 
'- _" F'- - ;..'},.&....... . 


, -'o.- 1"_ 
'-.(.t 
-#.
" 
I 



-- 


Portret ks. prałata J. Ćwiklińskiego (rob. J. Styki). 


a 


Słowem, dobrze się zasłużył 
w szczególności dla parafji 


ks. Ćwikliński dla Kielc
 
św. Wojciecha. Należy 


1) Kaplice zbudowano w Brzezinkach, Dąbrowie. Domaszowicacb, Dy- 
minach Kopcowej Woli, Kostomłotach, Masłowie, Miedzianej Górze, Mójczy,. 
Niewachlowie, Posłowic8ch, Sukowie i Zagonu. 



60 


mu się od nas pełna wdzięczność. I paraf janie św. Wojciecha, 
w dowód pamięci o fundatorze, po jego śmierci, umieścili w ko- 
ściele marmurową tablicę l) z napisem: 
s. t P. 
Ks Józef Ćwikliński 
prałat scholastyk katedry 
kieleckiej, 
-tn'oboszcz chęciński 
Dziekan Dekanatu Kieleckiego 
zmarł dnia 16 września 1894 r. 
Żył lat 78. 
Prosi o Zdrowaś Marja. 
Święty Wojciechu pnycz) il 
się za nim do Boga. 


Oprócz tej skromnej "notatki" imię ks. Ćwiklińskiego wi- 
dnieje jeszcze na erekcyjnej tablicy. Czytamy tam: 
D. O. M. 
Sub auspiciis Excelłentissimi ac Reverendissimi Domini Thomae Kuliński, 
E-ppi Kielcensis, Ecclesia haec in honorem S-ti Adalberti E-ppi Martyris 
reaedificata seu potius remanente tantum una antiqua pariete spatiosior 
oblationibus fidelium et aliquo 8ubsidio Gubernii 1889 ano aedificata est 
cura consilioque Reverendissimi Josephi Cwikliński, praelati Catedrae Kiel- 
censis arte et opera Francisci Xaverii Kowalski, Architecti nec non adjuto- 
rio virorum de dero et parochia bonae voluntatis cooperantium. Ecclesia 
haec a supradicto Pontifice die 20 octobris 1889 anno sub titulo S-ti Adal- 
berti consecrata est. Sursum corda.." 2). 


" 


Marmurowy ten kamień ocenia zasługi wszystkich za- 
interesowanych budową naszej świątyni. Do oceny tej musimy 
dodać, że zasługi ks. Ćwiklińskiego są jednak najwit:ksze, bo 
on nietylko przebudował 3 ) kościół, ale stworzył I zorgani- 
zował dzisiejszą parafjt: św. Wojciecha. 


1) Tablicę tę wmurowano w kaplicy św. Wojciecha (ściana zachodnia). 
2) Tablica ta przechowuje się w południowej ścianie na lewo od wie- 
żowego wejścia. 
3) Koszta budowy kościoła św. Wojciecha wyniosły = 16187 rb. 
Dobrowolne składki = 17878 rb." (patrz: Sprawozdanie ks. Ćwiklir 3kiego 
z dnia 23/X. 1899 r. Akta kościoła św. Wojciecha). 



ROZDZIAŁ IV. 
POWTÓRNE ORGANIZOWANIE PARAFJI 
ŚW. WOJCIECHA W KIELCACH. 


Dokument erekcyjny parafji św. Wojciecha... Kwest ja uposażenia probosz- 
cza... Porządek nabożeństw parafjalnych... Indulty, odpusty i obligi mszalne... 
Sprawa etatu księdza wikarego... 


Konsekrowany kościół wyczekiwał zatwierdzenia parRfji. 
Bez tego nie można było wyznaczać stałego duszpasterza. Kon- 
systorz, chcąc przyzwyczaić ludzi do nowej parafji, poleca ks. 
prefektowi Hołocińskiemu Ki. odprawiać codziennie o stałej 
godzinie Mszę św., a w niedziele o godz. 10 rano. 


.. 


. . 
-.... 


-
 


,,!. 



I U 
 I .' · · I.J ; 


Kościół św. Wojciecha na tłe m. Kielc. 


Upływały tygodnie. Nareszcie dn. 25/XI. rząd rosyjski udziela 
zezwolenia na otwarcie parafji. Teraz Ordynarjusz może sprawę 
doprowadzić do końca. Wnet też, bo 13/Xll.1889 r. z biura bisku- 
piego wychodzi urzędowy dokument następującej treści: 1). 


1) Akta kościoła św. Wojciecha w Kielcach. Konsystorz. 1889 r. 



62 


"...Thomas Teophilus KuIiński... 
Documentum erectionis Ecclesiae ParochiaIis Kielciis sub 
titulo S. Adalberti Episcopi. 
Cum numerus Christifidelium penes Ecclesiam Cathedra- 
lem simulque parochialem Kielcensem ita auctus sit, ut ecclesia 
haec omnino sit insuficiens ad illos capiendos, praesertim magnis 
festivitatibus ecclesiasticis propterea gregis Nobis Commisi sa- 
luti consulere cupientes attento simul parochianorum dicti loci 
humili instantia et suplicatione pro erectione alteri parochiae 
Kielciis obtentoque hac iure consensu ex parte Gubernii ci- 
vilis. Nos ecclesiam Kielciis noviter praecipue oblationibus fi- 
delium et subsidio ex aerario publico extructam seu potius 
reaedificatam sub titulo S. Adalberti E-ppi Martyris Auctoritate 
Nostra Ordinaria et a Sacrosancto Com'ilio Tridentino sess. 
XXI cap. 4 delegata tenore praesentium in parochialem erigi- 
mus et erectam volumus et declaramus in. eaque Sanctissimum 
Eucharistiae Sacramentum ad aUare majus, fontem baptisma- 
lem, olea sacra et alia quae ad ecclesiam parochialem perli- 
nent retinere et custodiri mandamus Ecclesiae praedictae sic 
in parochialem erectae jura omnia et privilegia quae parochia- 
libus de jure competunt concedimus et illis gaudere decen- 
suimus. Dotem vero seu sustentationem Rectoris noviter erectae 
parochiae numero 300 rubell a Gubernio Ecclesiis parochialibus 
asignatam ex ecclesia parochiali in Książnice, Decanatus Stopni- 
ciensis, a Nobis supressa transtulimus. Ambitus seu limites 
noviter erectae parochiae Kielciis sub titulo S. AdalberU E-ppi 
Martyris per dismembrationem factam ex ecclesia cathedrali 
simulque parochiali Kielcensi statuimus sequentes. 
In ipsa civitate Kielcensi pertinebit ad novam paro- 
chiam : 
a) pars civitaUs, q uae a via publica Varsaviam ducente 
extenditur ad orientem adjacet, quae vicina ecclesia 
S. Adalberti. 
b) In urbe ipsa tota aedificiorum series continua, quae statua 
S. Theclae vergens ad orientem perUngit usque ad pla- 
team, quae Wesoła appelatur consUtuitque fori partem 
orientalem usque ad domum mercatoris Hónigman inclusive. 
c) A domo mercatoris Hónigman tota ea pars plateae S. Leo- 
nardi, quae extenditur orientem versus et septentrionem 



63 


usque ad nosocomium militare S. Leonardi, quod tamen 
excluditur. 
d) Utraque pars dextera et sinistra plateae Wesoła a platea 
S. Leonardi usque ad eam, quae Borzęc
a appelatur 
insuper platea S. Thadei cum suburbio cui est nomen 
Borzęckie et sequentes pagi: Szydłówek, Domaszowice, 
Dąbrowa, Kopcowa Wola, Cedzyna, Brzezinki, Masłów , 
Nowy Folwark. 
Coemeterium autem pro sepeliendis defunctis parochia 
noviter erecta sub titulo S. Adalberti E-ppi Martyris habebit 
comune cum coemeterio Ecclesiae cathedra lis simulque paro- 
chiali Kielcensis. Ut autem praefata ecclesia parochialis de 
novo erecta de idoneo Rectore provideatur, qui populo in 
Divinis et animarum cura gerenda praesit et missas diebus 
festivis pro ovibus suis celebrare, Sacramenta Poenitentiae et 
EucharisUae ministrare nec non in eadem ecclesia Matrimonio 
parochianos coniungere et rudimenta fidei edocere debeat et 
teneatur, Dilectum Nobis in Christo Illustrem Adm. Reverendum 
Adamum Kuliński. canonicum Cathedralem Kielcensem simulque 
vicarium dictae ecclesiae Cathedralis et parochialis praeficimus, 
Illique curam, regime n et administrationem Sacramentorum 
commitimus ac eidem de praefata ecclesia parochiali Kielciis 
noviter erecta collationem facimus et provideamus. 
In quorum fide m etc... Dabamus Kielciis die 13/XIl. 1889 a. 
(-) t Thomas. 


Powyższy dekret musiał dotrzeć do wiadomości zaintere- 
sowanych. Ogłoszono go z ambon kieleckich dnia 1/1. 1890 r. 
Mimo to jednak paraf ja formalnie rozpoczęła swe życie dopiero 
13/1. 1890 r. Zaistnienie tej placówki nie było pierwsze, bo 
już w XII wieku, zanim wyrosła kolegjata, kościół św. Wojciecha 
był centrum życia parafjalnego. Życie to zamarło z chwilą 
przeniesienia beneficjum do kolegjaty. To też moment otwarcia 
tu placówki duszpasterskiej jest dniem zmartwychwstania 
parafji. 
Zmartwychwstała paraf ja św. Wojciecha, ale tylko cząstka 
dawnego terenu wróciła do pierwotnego kościoła. Przepadło 
dawne uposażenie plebana. Mimo to jednak odradzającej się 
parafji szczęśliwe towarzyszyły okoliczności. W tym to bowiem 
czasie we wsi Książnice (stopnickie) kościół uległ ruinie. Biedni 



 ' 



mieszkl:lńcy, nie czując się w możności wybudowania nowej 
świątyni, oświadczyli gotowość naleLenia do sąsiednich pa- 
rafij l). Sprawa opada się o Rzym i Petersburg. Dnia 8/VI. 
1878 roku paraf ja Książnice została zniesiona 2). Po supresji 
pozostał etat proboszczowski 3) i parę morgów ziemi. Wy- 
korzystując tę oko- 
liczność Ordynarjat 
kielecki, za zgodą Mi- 
nisterstwa, przenosi 
uposażenie kslężnic- 
kie do kościoła św. 
Wojcfecha w Kielcach. 
W ten sposób w r. 
.. ; 1878 paraf ja nasza 
zdobyła uposażenie 
w sumie 300 rb., sta- 
.' jąc się beneficium 
klasy 3-ej. 
Na pierwszego jej 
beneficjata - probosz- 
cza wyznaczono ks. 
kan. Adama Kuliń- 
skiego 4 ), wikarjusza 
katedralnego. Nowy 
rządca, nazajutrz po 
ogłoszeniu dekretu 
t. j. dnia 2 stycznia 
1890 r., objął parafję 
wlobecności Ks. Dzie- 
Ćwiklińs1dego. Zaraz zapro\\ adził księgi Stanu Cy- 
i stały porządek nabożeństw. 


64 


. . 


.. 


" 



- 


. -r
 


,. 


.. 
.., 


Ks. kan. Adam Kuliński. 18£0 r. 


kana J. 
wilnego 


l' 


'. 


1) Np. do pllrafji Zborówek. 
2) Akta kościoła św. Wojciecha z dnia 8/VI. 1878 r. Nr 1042. 
3) Etat proboszcza wynosił 300 rb., nadto było pare morgów ziemi 
w Szczebrzoszu. Ziemię tę otrzymała paraf ja Książnice w czasie kasacji, 
wzamian za swoje grunta plebańskie. Rok 1859. (Patrz: akta par. Szczebrz. 
Nr 1311, Nr 1404). 
4) Dnia 21/XIl. 1889 roku Warszawski Gubernator wyraził zgodę na 
administrację ks. Kulińskiego, bratanka ks. Biskupa. Nominacja nastąpiła 



65 


Porządek ten, przepisany przez Ordynarjat, dokładnie 
i szczegółowo określił co następuj
 1) : 
1. "...Nabożeństwa parafjalne do świąt uroczystych rozpo- 
czynają się od pierwszych nieszporów. Nieszpory w okresie 
letnim (t. j. od lIIV. do l/X.) są o godz. 4 po pol. W okresie 
zimowym o godzinie 3 1 /2 po poło W każdą sobotę księża 
powinni siedzieć w konfesjonale, by słuchać spowiedzi ludu. 
2. Proboszcz i wikarjusz codziennie rozpoczynają swe funkcje 
pasterskie o godz. 6 1 /2 rano. 
W niedziele o godz. 6112 rano rozpoczyna się Jutrznia, 
po której jeden z kapłanów słucha spowiedzi, a drugi, o godzi- 
nie 7-ej, odprawia mszę św., głosi kazanie katechizmowe i od- 
czytuje pacierz. Po prymarji ludzie śpiewają koronkę i róża- 
niec. O ile byłby2) trzeci kapłan to drnga msza św. w niedzielę, 
winna być odprawiona o godz. 9 rano. O tej samej godzinie 
winna się odprawiać msza św. w dni powszednie. 
3. Nabożeństwa niedzielne południowe rozpoczynają się 
o godz. 10 minut 45. Przy rozpoczęciu śpiewa się "Haec est 
dies", "Asperges me", a potem następuje procesja, w której 
biorą udział wszyscy miejscowi księża. Po procesji na- 
stępuje suma, podczas której ksiądz głosi kazanie, należycie 
opracowane i wyuczone na pamięć. Kazanie nie może być 
krótsze od pół godziny, a nie dłuższe nad 45 minut. Po ka- 
zaniu dalszy ciąg sumy. W czasie nabożeństw organista po- 
winien grać na organach, w duchu kościelnym. Po sumie 
śpiewa się Anioł Pański. 
4. Po południu ludzie śpiewają różaniec, 
następują nieszpory, w porze letniej o godz. 4, 
o godz. 3 po południu. Po nieszporach ksiądz z 


poczem 
w zimie 
ambony 


dnia l/J. 1890 r. a dnia 2/1. 1890 r. administrator obejmuje parafję. Z czyn- 
ności tych sporządzono 2 protokóły: jeden dla Kurji, a drugi do akt miejseo- 
wego kościoła. Jednocześnie sporządzono a protokóły o aktach stanu cy- 
wilnego: jeden do Sądu Okręgowego, drugi do ksiąg stanu cywilnego, 
a trzeci do inwentarza kościelnego. 
1) Dekret Biskupa Nr 2456 z dnia 29/XII. 1889 r. i z dnia 29/XU. 
1893 r. (akta kościoła św. Wojciecha). 

 Ks. Biskup Kulioski podkreśla, 
e w niedziele i świ
ta powinna 
być fi św. Wojciecha trzecia Msza św. Pomocą mogą słntyć księta ka- 
tedralni (np. ks. Taylor). Nawet sam Biskup ofiaruje się odprawiać mszę św. 
o godz. 7 rano, o ile o tem będzie powiadomiony. 
Akta kościoła św. Wojciecha. Kielce, konsystorz. 1890 r. 


5 



66 


wykłada przez 3 kwadranse katechizm, a potem śpiewa pieśń 
nabożną. 
5. Co się tyczy dorocznych świąt i obrzędów, to postana- 
wia się, że w niedziele adwentowe, roraty z kazaniem winny 
być odprawiane o godz. 6 rano, w dni powszednie o g. 7 rano. 
6. W okresie postnym Gorzkie Żale z kazaniem będą od- 
prawiane w piątki o godz. 4 po poło Jutrznia w Wielkim 
Tygodniu o godz'. 3 1/r po poło 
7. Nabożeństwa majowe i czerwcowe wyznacza się na 
godz. 6 pp. w dnie powszednie, a w niedziele po nieszporach. 
Nabożeństwo różańcowe o godz. 5 pp. 
8. W Boże Ciało paraf janie św. Wojciecha przychodzą 
procesjonalnie do katedry, aby wziąść udział w ogólnej pro- 
cesji miasta. W czasie oktawy Bożego Ciała suma winna być 
odprawiflna o godz. 9 rano, a nieszpory o godz. 5 1 /2 po pol. 
W ostatni dzień oktawy nieszpory rozpoczynają się o godz. 
5 po pol., poczem wychodzi procesja na ulice miasta. 
9. W wigilję Dnia Zadusznego nieszpory rozpoczynają się 
o godz. 7 1 /2 wieczorem. 
10. I wreszcie, na zakończenie, dekret zwraca uwagę na 
odwieczny zwyczaj śpiewania pieśni Bogurodzica Dz.iewica 
w dzień św. Wojciecha. Pieśń ta musi być śpiewana, w odpust, 
gdy po nieszporach, ludziom daje się do pocałowania relikwje 
św. Męczennika. Gdyby w odpust nie było alumnów, to wi- 
karjusze miejscowi obowiązani są odśpiewać całą tę pieśń 
według melodji kancjonału". 
Przepisując ten porządek, Władza diecezjalna z naciskiem 
podkreśliła, że "proboszcz, jego następcy i wikarjusze winni 
swoje funkcje tak uzgodnić, aby od powyższych przepisów jak 
najmniej odstępować". 
Młody proboszcz, stosując się do powyższych norm, zapro- 
wadza w parafji wzorowe duszpasterstwo. Dla rozszerzenia kultu 
Eucharystji, zdobywa odpowiednie Indulty!), które pozwalają 
na wystawienie Najśw. Sakramentu w uroczystości: Bożego 
Ciała, św. Wojciecha, Serca Pana Jezusa, Poświęcenia ko- 
ścioła, w święto Matki Boskiej Oczyszczenia, Zwiasto- 
wania, Wniebowzięcia, Narodzenia, i Niepokalanego Poczę- 


1) Ks. Kuliński prosi o indulty dnia 17/1. 1890 r. FacuItates otrzy 
muje dnia 22,lX. 1890 r. 



67 



Ia, podczas nabożeństw majowych, czerwcowych ł na nie- 
:szporach w ostatni dzień rokUl). 
A liczba tych dni uprzywilejowanych wzrosła, gdy ks. 
"Biskup Łosiński zezwolił na 40-godzinne nabożeństwo w Zie- 
lone Świątki. Dekret ten brzmi: "Vi institutionis Clementinae 
et constitutionis Benedicti xrv et. decisionis Congr. Indulg. 
1765 ano concedo facultatem in ecclesia parochiali Kielciis 
.8. Adalberti instituendi devotionem 40 horarum festo Pentecostes 
-cum sequenti biduo cumque indulgentia plenaria a Clemente XIII 
Papa concessa horis tantum diurnis... E-ppus t Łosiński...". 
Ale duszpasterstwo św. Wojciecha obok przywilejów obar- 
-czone było i pewnemi ciężarami. Już w 1890 r., na prośbę 
ks. kan. Ćwiklińskiego, ks. Biskup zobowiązuje proboszcza par. 
św. Wojciecha do odprawiania rokrocznie 4 mszy św. za 
dobroczyńców kościoła. 
"...Cum ecclesia parochialis re cen s erecta melicis sub ti- 
tulo S. Adalberti E-ppi Martyris nullae sint obligationes missa- 
les, uti in aliis ecclesiis parochialibus, cum autem Sancta 
Ecclesia Catholica semper commendat et fidelibus suis gratum 
animum referre benefactoribus idcirco Nos statuimus, ut ecclesia 
parochialis S. Adalberti quatuor missae cum cantu circa Quatuor 
Temporum per annum celebrentur in perpetuum pro omnibus 
benefactoribus, qui quolibet modo contulerunl ad hanc eccle- 
siam construendam et ornandam. Decretum hoc in sacristia 
parieti affigendum... E-ppus t Kułiński 2 ). 
Z biegiem czasu przybył jeszcze obowiązek odprawiania 
5 mszy św. za Kondrzyńskiego. 
Przepisano porządek nabożeństw. Na proboszcza nałożono 
pewne ciężary. Rozpoczęła się praca parafjalna. [ teraz wy- 
łoniła się kwest ja należytej obsługi duszpasterskiej, gdyż praca 
w 5 czy 7 tysięcznej parafji 3 ) św. Wojciecha przechodziła 
siły jednego księdza. W tej kwestji poczyniono starania 
u władz rządowych. Wprawdzie sprawę drugiego księdza prze- 
prowadzono, ale niezbyt szczęśliwie. Paraf ja zamiast własnego 
wikarego, otrzymała wikarego, który był na etacie katedralnym. 


1) Indult z dnia I/VI. 1911 r. (Akta kościoła św. Wojciecha). 
2) Iudult z dnia 15/1f. 1890 r. (Akta kościoła św. Wojciecha). 
3) W roku 1892 paraf ja św. Wojciecha liczy 7317 dns7. 


5* 



68 


Mianowicie szósty wikary katedralny miał odtąd pełnić funkcje 
wikarjuszowskie przy kościele św. Wojciecha 1). Pierwszym 
tego rodzaju wikarym-delegowanym był ks. Józef Kozerski 
(1890--1896 r. 2 ). 
W wyniku tej tranzakcji katedra faktycznie straciła jednego 
księdza, choć nominalnie na etacie miała 6 wikarych. Mimo 
to jednak dzielono akcydens i wszelkie ciężary na 5 części. 
Wyjątek stanowiły obligi mszalne za dobroczyńców. Ciężar 
ten, jako wypływający z uposażenia katedralnego, obo- 
wiązywał tych, którzy korzystali z etatu. Ponieważ wikary 
par. św. Wojciecha należał do grona korzystających 3), więc nic dziw- 
nego, że i na niego włożono obowiązek odprawiania w ciągu 
roku 33 mszy św. za dobroczyńców katedry. 
Ks. Kozerski, przyjmując tę decyzję, jednocześnie prosi 
o pewne złagodzenie warunków 4 ) co do miejsca odprawiania 
mszy św. Następuje zmiana. Od 1897 r. "onus" ten pozostaje 
tylko przy księżach wikarjuszach,. pracujących przy katedrze. 
Delegowany wikary był jednak bolączką dla paraf jan św. Woj- 
ciecha. Ruchliwy dozór kościelny nie przestaje czynić za- 
biegów o szczęśliwsze rozwiązanie sprawy drugiego księdza. 
Chodziło tu właściwie o zdobycie własnego etatu wikarjuszo- 
wskiego. Sprawa ta, mając prawne podstRwy, zdawała się być 
łatwa do przeprowadzenia. W myśl bowiem dekretu cesar- 
skieg0 5 ), drugi etat księżowski przysługiwał tej parafji, w której 
ilość paraf jan przekroczyła liczbę 2-ch tysięcy. Ponieważ 
przy św. Wojciechu liczba paraf jan dochodziła wtedy 
do 7 tysięcy, więc z tej racji wysłano do władz 


1) Odtąd wikary ten nosił przydomek: "odkomenderowany do 
św. Wojciecha". 
2) Akta kościoła św. Wojciecha. Dnia 3OfXlI. 1889 r. konsystorz prosi 
gubernatora o przeniesienie księdza z katedry do św. Wojciecha. Gubernator 
godzi się na to i dnia 24fl. 1890 r. zatwierdza ks. Kozerskiego na wikarjat 
do św. Wojciecha. 
3) Rząd, konfiskując majątki k6ścielne, wyznaczył etaty dla księży. 
Zmieniła się forma wynagrodzenia, ale obowiązki z tem związane pozostały. 
4) Reskrypt z dnia 26/XII. 1891 r. Złagodził warunki co do czaSu 
i miejsca w odprawianiu mszy św. za dobroczyńców. 
Reskrypt z dnia 4JIl. 1897 r. zwolnił ks. wikarego od św. Wojciecha 
z obowiązku odprawiania "obligów" katedralnych. Motywem zwolnienia 
była szczupłość uposażenia. 
5) ..Ukaz carski" z dn. 25/IX. 1817 r. i 14JXII. 1865 r. 



69 


()dpowiednie prośby. Jenerał gubernator w odpowiedzi 
donosi, że etat może być zatwierdzony o ile paraf ja złoży 
3950 rb. Procent bowiem od tej sumy będzie pensją dla ks. 
wikarego. 
Potrzeba księdza w parafji była widoczna, ale zebrać po- 
wyższą sumę w biednej parafji nie było rzeczą łatwą. To też 
dozór kościelny, nie widząc innego wyjścia, wysuwa myśl usta- 
nowienia nadetatowego 1) wikarego, z pensją 150 rb. rocznie. 
Pokrycie sumy upatrywano w składkach paraf jan. Poinformo- 
wany o tem rząd domaga się ponownego omówienia sprawy. 
Zebrani po raz drugi paraf janie zobowiązali się płacić ks. wi- 
karemu pensję 150 rb. - Protokół zebrania przesłano władzom. 
Nareszcie, po kilkumiesięcznych targach, ministerstwo dn.30/IV 
1906 r. zezwala na "nadetatowego" wikarego. Stanowisko to 
()bjął ks. St. Raczkowski. 
Dozór kościelny, powiadomiony o nominacji księdza, 
przystąpił do zbiórki pieniężnej. Część zebranych składek prze- 
znaczono na pensję, resztę na kapitał zakładowy2). Stan ten 
trwał 6 lat, bo już w 1912 r. dozór kościelny złożył 4 tys. rb. 
w Radomskiej Kasie Pożyczkowej, dzięki czemu paraf ja św. 
Wojciecha otrzymała etat wikarego 3). Nie była to sprawa 
zasadnicza, raczej formalna, bo takie czy inne utrzymanie 
księdza nie hamowało biegu życia parafialnego. Od początku 
pracowało tu 2-ch księży, proboszcz i wikary. Prace ich 
wzajemnie się uzupełniały, a wysiłki z każdym dniem bogaciły 
życie duchowe parafji. 
Dla odtworzenia pełnego obrazu życia pafafjalnego przy 
św. Wojciechu należy najpierw poznać samych paraf jan, 
ich warunki bytowania, zwyczaje i obyczaje. 
Sądzę więc, że nie od rzeczy będzie, gdy w następnym roz- 
dziale wspomnę o życiu ludzi wiosek podkieleckich, a w szcze- 
gólności paraf jan św. Wojciecha. 


1) Protokół zebrania dozoru kościelnego z dnia 20/VI (Akta kościoła 
św. Wojciecha). 
2) Kapitał zakładowy - kapitał potrzebny do zatwierdzenia etatu. 
Procent od tego kapitału stanowić miał pensję ks. wikarego. 
3) Akta kościoła św. Wojciecha. Dnia l/VII. 1905; 29/VII.I905: lt)/VL 1900; 
mJ/IV. 1906; 15/V. 1906; 2
"IV. 1912 r. 



ROZDZIAŁ v. 
ŻYCIE PARAF JAN ŚW . WOJCIECHA W KIELCACH. 


Charakterystyka ludu "podkieleckiego"u. Organizacje i bractwa religijne... 
Podział parafji... Duszpasterstwo i duszpasterze przy par. św. Wojciecha... Dane 
statystyczne... 


Charakteryzując parafję św. Wojciecha w Kielcach, nie 
można zadowolić się tylko archiwalnemi dokumentami, ale trzeba 
uwzględnić i życie ludu. Najżywszym bowiem pomnikiem prze- 
szłości, przed wszelkim zabytkiem, jest sam lud, zwłaszcza, gdy 
zwolna idzie za rozwojem cywilizacyjnym. Do tej kategorji 
należą nasze wioski podkieleckie. Nie wolno o nich nie- 
wspomnieć, tem więcej, że w omawianej parafji przeważa ele- 
ment wiejski nad miejskim. 
Element, miejski to przeważnie ludzie przedmieścia, ro- 
botnicy, rzemieślnicy, po największei części chałupnicy-szewcy. 
Ludzie wsi, to drobni rolnicy. I tu trzeba zauważyć, że kiedy 
miasto, przez napływ ludności obcoplemiennej, zatraca 
swoisty charakter, to wieś zachowuje go w całej pełni. 
Wystarczy wyjść za rogatki kieleckie, by się przekonać, że- 
pod wiejską strzechą nie zaciera się tak łatwo charakterystyczna 
barwa ludu. Ten sam strój, obyczaj, te same przymioty i wady 
istnieją dziś, jak istniały dawniej. 
Ludu podkieleckiego nie można zaliczyć do typów pię- 
knych. Kobiety tryskające zdrowiem, wzrostu miernego, męż- 
czyźni szczupli. Twarze ich poważne, mało-wesołe, zdradzają 
czyste typy słowiańskie. Powolność w . ruchach, przeciągły 
śpiew, ciemna suknia, muzyka "nieskoczna," świadczy o osmu- 
tnieniu ludu 1). Ogół jest gruby w wyrażeniach, niedowie- 
rzający, w wysokim stopniu konserwatywny. W bliższe m 


1) Prawdopodobnie nędza 
stopniu na osmutnienie ludu. 


okoliczne lasy wpływają w duzym 



71 


obcowaniu z tymi ludźmi, można znaleźć nawet dużo 
zdrowego "chłopskiego rozumu" i trafnych poglądów. 
Zamożność 1 ) wiejskich paraf jan św. Wojciecha jest dość 
rzadka. Ludzie ci czerpią swe dochody ze sprzedaży pro- 
duktów rolnych, a przeważnie masła i mleka, które każdego ranka 
przynoszą do Kielc. Roczny dochód z mleka, od jednej krowy, 
może przynieść około 550 zł. Oprócz tego gospodarze 
czerpią zarobki z przemysłu drzewnego wyrabiając gonty, 
dzwona i t. p. przybory rolnicze. O małej zamożności ludu 
świadczą i ich chaty. Są to małe, przeważnie jednoizbowe, 
domki z .komorą. Bogactwem izby jest kominek, piec chlebowy, 
dwa łóżka, zasłane pod sufit poduszkami, stół pod oknem, 
kilka krzeseł lub ławka, szafa na naczynia kuchenne (polica), 
skrzynia na bieliznę i wreszcie kilka obrazów, dość gęsto za- 
wieszonych na ścianach. 
Skromność umeblowania idzie w parze ze skromnością 
stroju. Ubiór tutejszy był do ostatnich lat bardzo prosty 
i skromny. Sukmana czarnego lub bronzowego koloru, grana- 
towa czapka (maciejówka) i buty stanowiły zwykły, letni strój 
mężczyzny. W zimie nosili 2) wysokie baranie czapki. a pod 
sukmaną ciepłe wełniane swetry, nazywane przez nich "span- 
cerkami" . Dziś dużo się zmieniło. Młode pokolenie męskie 
zarzuca już strój regjonalny, ubierając się po miejsku. Ubiorem 
"dzisiejszego" młodziana jest przeważnie strój marynarkowy, 
w zimie krótki kożuszek, zielone spodnie rajtuzy i "ofi- 
cerskie" buty. 
Niewiasty natomiast przeważnie szanują strój miejscowy, 
strój "z apaskowy " . 
Letnie") ubranie kobiety to kolorowa, perkalikowa (kreto- 
nowa) szeroką spódnica
 wcięty kaftan i dwie wełniane za- 
paski. Dwie zapaski, bo jedna z nich okrywa plecy zamiast 
chustki. Okryciem głowy są chusteczki, w lecie "kretonowe", 
a w zimie wełniane. Kolor chustek czy zapasek w nie- 
których wioskach jest stały. To też często po kolorze chustki 
można poznać miejsce zamieszkania kobiety. 


l) Do wyjątków, ale tylko w pewnym stopniu, nalety wieś Doma- 
6zowice. 
2) ...i noszą. 
3) W zimie kobiety wiejskie noszł\ wełoinne spódnice zwane tu 
.szorcami". 



72 


Wspominając o skromności ubioru naszych ludzi, należy 
jednocześnie podkreślić ich samowystarczalność. 
W dużej bowiem mierze sami sobie fabrykujłj odpowiednie 
tkaniny. W każdym też prawie domu można znaleźć warsztat 
tkacki, na którym wieśniacy wyrabiają lniane płótna, dywa- 
niki 1) (kilimy), wełniane zapaski czy wreszcie sukno na t. zw. 
."kapoty" . 
Ale kiedy mowa o ubiorze wiejskim, nie od rzeczy będzie 
wspomnieć o stroju kieleckich mieszczan. Jeszcze przed 80 
laty kielczanin nosił granatową "kapotę" z metalowemi guzi- 
kami, a pod spód przywdziewał krakowską, sukienną kami- 
zelkę. Na szyję zawiązywał białą chustę z długiemi, rozpusz- 
czonemi końcami. Nakryciem głowy była wysoka czapka, na 
dzień powszedni z czarnych, a na święto z białych baran- 
ków uszyta 2). 
Kobiety nosiły kaftany, sukienne spódnice i kabaty, a na: 
nogach kolorowe, na korkach, trzewiczki. Nosiły także krótkie 
futerka, kryte kamlotem. a lamowane barankiem. Za nakrycie 
głowy służyły im białe, mocno krochmalone chustki, które 
zdejmowano jak czapki, a raz związane nie traciły formy aż 
do zbrudzenia 3). Szyje zdobiły perły, korale i różnokolorowe 
paciorki. 
Skromny ubiór, ale i nie bogate jest pożywienie naszego 
ludu 4). Mimo to jednak nie małą jest siła i czerstwość miesz- 
kańców podkieleckich wiosek. Siła przy czerstwości obdarza ich 
hartem do znoszenia niewygód życia, a przedewszystkiem przy- 


1) Dywanikami wieśniacy okrywają bryczki lub konie. 
2) Gazeta Kielecka r 1871 Nr 45. 
3) Gazeta Kielecka r. 1871 Nr 36. 
ł) Widok kobiety sprzedającej w mleSCle mleko. masło czy jajka 
upewnia nas, że produkty te nie sil dla nich. Zresztll musZł\ je sprzedawać. 
by za pieniądze zdobyte kupić soli czy nafty. Wieśniacy tutejsi nie są zbyt 
wybredni i poprzestają na skromnej strawie, byle tylko zdobyć parę groszy. 
Głównem pożywieniem są ziemniaki. kapnsta, fasola i gruba kasza. 
Mięso rzadko kiedy widzą, chyba tylko w większe święta. Na śniadanie 
jedzą przeważnie żur z kwaszonej żytniej mąki, kartofle, albo żytnie kluski. 
Obiadowemi przysmakami są: kluski na wodzie, kasza lub kartofle 
i żur. Wszystko to jednak skąpo okraszone. Czasami ukazuje się, jako 
drugie danie. polewka z serwatki. duszone grzyby (betki) albo śliw- 
kowa zupa. 
Na wieczór pożywiają się znów żurem z kartoflami lub śliwkową zupą. 



73 


ucz a do poprLestawania na małem w swych domowych potrze- 
bach. To zaś niedobrowolne umartwienie czyni naszego 
chłopka pochopnym do przebierania miarki w napojach 
alkoholowych. 
Dawniej, gdy "lepsze były czasy", mOŻna było obser- 
wować u naszych paraf jan wielką słabość do wódkI. 
Szynk dla nich był jakby magnesem, którego sile nie mogli 
się oprzeć. Dziś wiele się zmieniło. Kryzys, "ciężkie czasy" 
jak i praca religijno-społeczna w dużej mierze leczy ludzi z tej 
()gólnej choroby. 
Obok pijaństwa drugą wadą paraf jan tutejszych jest za- 
bobonność, zwłaszcza u osób starszych. Przesądów, guseł i za- 
bobonów,oddziedziczonych z bałwochwalstwa, nie zdołało wy- 
niszczyć chrześcijaństwo. Jedne przesądy dotychczas się prze- 
chowują, drugie połączone z powstałemi w łonie chrześcijań- 
stwa, tworzą u nich dziwną mieszaninę pogaństwa z chrześci- 
jaństwem. Urodzajnem polem zabobonności był niski stopień 
()światy. Nie miała wieś nauczyciela, ale zato musiał być guślarz 
(wróż), a "godność" ta przechodziła z pokolenia na pokolenie, 
z ojca na syna. 
Guślarze to ludzie, co w swem przekonaniu. pragną 
wszystkim dogodzić, przyjść z radą, a nikomu nie szkodzić. 
Są to nieraz nawet jednostki pobożne, spelniają wszystkie pra- 
ktyki religijne z całą sumiennością, ale pobożność ich jest 
płytka 1), zewnętrzna, powierzchowna. Tradycjonalnie przechowują 
różne sekrety gospodarskie, jak również przestrzegają wszel- 
kich zwyczajów przy uroczystościach chrztu, pogrzebu i ślubu. 
Cała moc guślarza kryje się w t. zw. "zażegnywaniu", w którem 
łączy się pewne formy pogańskie z chrześcijańskie mi. Formy 
tych zażegnywań (uroków albo urzeków) są różne. Np. za- 
żegnanie przed nieszczęściem... 


"...Pisze się księ
a od św. Macieja ceść 
i godzina moja 
zeby ja tobie Panie Boze noski umył 
nie tylo noski, ale i Ciebie samego 
nie racz mię oddalać od królestwa swego. 


1) Dziś guślarzy prawie te niema. Wiara w gusła jeszcze wegetuje. 
Spotyka się w Kielcach t. zw. "modlitwy z nieba", kt(>re "należy 
9 razy przepisać, aby uniknąć nieszczęścia". (zabobon). 



74 


Sed Pon Jezus na rajski dwór 
spotkał się z zydami, 
o wy zydowie cego sukocie 
PaDa Jezusa Nazareńskiego 
co o nim godocie. Zydowie się zlękli 
oz na kolana przed nim klekli. 
Matuchno moja choć po światowemu 
kto te modlitwe bedzie mówił 
w piątek przed zaraniem, 
w sobotę przedmszy słuchaniem, 
w niedziele przed śniadaniem 
tego wszyćko nieszczęście ominie..." 1). 


Inny zabobon: "...Aby się zabezpieczyć przed bólem głowy 
trzeba wyjść o północy na pole, kłaniać się księżycowi i trzy- 
krotnie wymawiać słowa: 
".. O witojze witoj miesiącku nowy, 
aby nas nie bolały brzuchy i głowy 
Tobie ceść i korona 
a nam scęście i fortona...". 


Utrzymywllli guślarze, że przed epidemją cholery, ukazują 
się widma ostrzegawcze. I tak np. w Masłowie (1873 r.) w prze- 
konaniu ludzi, ukazywał się na polach człowiek i wygrywał na 
trąbce posępne melodje. Na polach znów wsi Cedzyna czło- 
wiek-olbrzym, okryty płachtą, rzewnie wyśpiewywał 2 ). 
Przeglądając te i tym podobne wierzenia, przekonywu- 
jemy się naocznie, że włościjanie z okolic Kielc należą do 
tych ludzi, których czas ominął w swym polocie, a pozostawił 
ich takimi, jakimi byli w odległej przeszłości. 
Oprócz zaboboności przechowują się tu stare zwyczaje. 
Tak np. w dzień Nowego Roku mężczyźni, idąc do kościoła, 
wkładają sobie za pas gałązki 3) świerku, a po powrocie do 
domu zieleń tę wkładają za belki sufitu. Zwyczaj ten sięga 
dalekich czasów. Znaczenia i celu trudno dopytać. Niektórzy 
w swej zabobonnej praktyce przypisują temu własność odda- 
lania od domu ludzi złej woli 4). 
Inny znów z wyczaj, to chodzenie po 
"toruniem" albo "kłapaczem". Chłopcy 


koJendzie z t. zw. 
śpiewają kolendy, 


1) Rodzaj tego zabobonu praktykowano w MaSłowie. 
2) Gazeta Kielecka. Rok 1874, Nr 25. 
3) Dziś zwyczaj ten zanika. 
4) Ga7.eta Kielecka. Rok 1874, Nr 33. 



75 


a jeden z nich, okryty wywróconym kożuchem, trzyma drew- 
nianą głowę zwierzęcia. Głowa ta, okryta częściowo płachtą
 
przez poruszanie sznurkiem wydaje odgłos podobny do kle- 
kotu bociana. Toruń tańczy, a jednocześnie płata figle dziewczę- 
tom. Do taktu przygrywa muzyka złożona ze skrzypka i basisty. 
Zwyczaj ten prawdopodobnie sięga czasów pogańskiej 
Słowiańszczyzny. Tur bowiem jest wyrazem obcym, znaczy 
tyle co wół (tur, thor - turuń albo toruń). U pogan tur był 
emblematem słońca i na jego cześć obchodzono święto "tu- 
rzycami" zwane 1). 
Nie inaczej więc trzeba tłumaczyć i naszego torunia. Wszak 
przecież po Bożem Narodzeniu i nowe rodzi się słońce 2 ). 
Ciekawy jest również zwyczaj związany z Dniem 
Zadusznym. Paraf janie, idąc na nabożeństwo do kościoła, zabie- 
rają z sobą kilka kawałków chleba, upieczonego w przeddzień. 
Rozdając chleb ten biednym, wymieniają imiona swych 
krewnych zmarłych 3). Dnia zaś poprzedniego t. j. w wigilję 
idą do księdza z prośbą o "wypominki" ich krewnych zmarłych 
i polecenie modlitwom wiernych. 
Istnieje tu też głęboko zakorzenione przekonanie, że wie- 
czorem w dzień Wszystkich Świętych dusze czyścowe odwie- 
dzają swych krewnych, a potem gromadzą się w kościele pa- 
rafjalnym. Tu biorą udział w nabożeństwie,odprawianem przez 
zmarłych księży 4). 
Skoro już mowa o zmarłych, trzeba wspomnieć 
i o pogrzebach, które tu mają pewne, swoiste zabarwienie. 
Przed pogrzebem zchodzą się sąsiedzi do domu zmarłego i tu 
śpiewają pobożne pieśni. Jeżeli śmierć zabrała młodą osobę, 
śpiewają: "Czemu tak rychło Panie bierzesz mię z tego 
świata..." 5). Gdy umarł stary, śpiewają: ,,0 jak chwałeczne 
wszystko na tym świecie...". Poczem za duszę zmarłego od- 
mawiają kilka razy Ojcze nasz, Zdrowaś Marjo i Wieczny Od- 


1) Zbiór wiadomosci antropoloJ!,icznych. tom IV. str. 103. Kraków 1880. 
2) "Kronika Warszawska" Nr 168-170. Warszawa 1858 r. 
3) Zwyezaj ten przechowuje się tylko w kieleckiem. 
4) Żyje wśród ludzi przekonanie. te niebezpiecznie iest wtedy 
podstrzegać umarlych, bo łatwo można stracić tycie. Wiadomości te czer- 
palem z rozmów z paraf janami św. Wojciecha. 
5) Śpiewniczek kościelny ks. Mioduszewskiego. Gazeta Kielecka. Rok 
lH74. Nr 36._ 



76 


poczynek. Następnie jeden z gospodarzy, przeważnie kapliczny l), 
daje znak wyjścia pogrzebu. Wynosząc umarłego, kilka razy 
podnoszą i opuszczają trumnę nad progiem mieszkania. W cza- 
sie pochodu do kościoła wszyscy śpiewają "Litanję za dusze 
zmarłych", albo "Jezu w Ogrójcu mdlejący". Po mszy św. 
bezpośrednio pochód żałobny rusza na cmentarz. Po pogrze- 
bie 2 ) odbywa się wspólna konsolacja (uczta pogrzebowa) w domu 
zmarłego, albo w miejslrim szynku. 
Więcej jeszcze kolorytu regjonalnego, niż pogrzeb, ma 
wiejskie wesele. W dzień ślubu w domu wesela, przed 
wyjazdem do kościoła, przemawia kapliczny do młodej pary, 
która następnie klęka i prosi rodziców o błogosławieństwo. 
Po błogosławieństwie weselnicy wśród ogólnej, krzykliwej 
radości jadą do kościoła. Wóz i konie udekorowane wstążkami 
z kolorowego papieru lub gałązkami zieleni. Po ślubie orszak 
weselny wraca do domu. Rozpoczyna się obiad. Starzy jedzą, 
młodzież tymczasem tańczy. Wieczorem następuje obrzęd t. zw. 
"oczepin".] Starosta wesela krzyczy "...gdzie to ten marszałek, 
co się nie stara o stołek...". Panna młoda ucieka, drużbowie ją 
łapią, a jedna z kobiet wkłada jej na głowę czepiec. Zkolei 
"oczepiona" tańczy z gośćmi, którzy jej odpowiednio przy- 
śpiewują i składają podarunki. Wszyscy bawią się wesoło. 
Wesele trwa zazwyczaj kilka dni, i dziś choć "ciężkie" 
są czasy nie wiele się zmieniło 3). 


1) Kapliczny, to gospodarz, który opiekuje sil;; wiejską kaplicą. Obecnie 
funkcję tę pełnią: w Oąbrowie - W. Komór i Zagniński, w Zagórzu - 
Fr. Świercz, i w Domaszowicach - D. Tutaj. 
2) Po pogrzebie gospodarz, który wiózł trumnę, wywraca wóz do 
góry kołami. (O przesądzie tym wspomnieli mi pp. Świercz Fr. z Zagórza 
i Dominik Tutaj z Domaszowic). 
3) Opisuj
c wesele należy wspomnieć i o zaręczynach. 
W dzień czwartkowy kandydat do małżeństwa idzie ze "swatem" do 
domu ulubionej, niosąc jednocześnie buteleczkę wódki. Po nawiązaniu z do- 
mownikami rozmowy, starszy gość prosi o kieliszek. Gdy ojciec domu 
każe przynieść, a matka ochoczo podaje, to znak, że oświadczyny przyjęte. 
Przeciwnie, gdy szukanie się przewleka, sprawa nie ma widoku powodze- 
nia. Skoro "swat" otrzyma kubek, nalewa wódki i pije zdrowie rodziców. 
Poczem piją wszyscy, nawet dziewczyna. Ta wypija par'ż kropel, niby 
zmuszona przez swata, który zaraz prosi rodziców ojej rękę dla 
ehłopca. Młodzian tymczasem kłania się nisko i przypija. Gdy sprawa za- 
ręczyn dokonana, narzeczeni zjawiają się w sobotę u księdza na ..katechizm". 



77 


Przechodząc po tych szczegółach do ogólnej chara- 
kterystyki, wypada dodać, że nasz lud kielecki jest pro- 
stoduszny, gościnny, uległy, skory do wszelkich usług. 
Przy tem wszystkiem ma dużo sprytu i wiele praktycz- 
nego rozumu. 
Mimo swej zabobonności jest przywiązany do wiary oj- 
ców, do kościoła, do księdza. Dość wspomnieć o piel- 
grzymkach czy odpustach, na których gromadzą się tłumy i to 
nie dla rozrywki, ale do spowiedzi. Coprawda religijność ta 
jest po większej części powierzchowna, zewnętrzna, uczuciowa. 
To zaś staje się podatnym gruntem do przyjęcia fałszywych 
haseł religijnych. 
Po wojnie europejskiej, kiedy nastąpiło pewne przewar- 
tościowanie pojęć, wiele zmieniło się w poglądach religijno- 
społecznych naszych wieśniaków. Zło stara się wcisnąć do 
ich dusz ze wszystkich stron. Liczny udział na misjach czy 
rekolekcjach dowodzi tylko, że zepsucie nie weszło jeszcze 
do głębi duszy. Serca naszego ludu należy ubezpieczać i uod- 
porniać. Zdając sobie z tego sprawę, księża par. św. Woj- 
ciecha wnet zaczęli organizować stowarzyszenia, których zada- 
niem jest dać ludziom pełne uświadomienie religijne. 
W 1905 r. z inicjatywy ks. St. Raczkowskiego po- 
wstają w parafii Kółka Żywego Hóżańca. Stowarzyszenie 
to oprócz celu uwielbienia Pana Jezusa i Najśw. Marji Panny 
ma za zadanie 1) dostarczyć wiernym środków do prowadzenia 
doskonalszego życia chrześcijańskiego 2). 
Częsta spowiedź i Komunja św. ma budzić żywą wiarę; co- 
dzienne dobrowolne odmówienie różańca ma hartować ducha mo- 
dlitwy; dobrowolne zaś przyjęcie obowiązków członkowskich ma 
wyrabiać cnotę posłuszeństwa, cnotę ważną, obywatelską, 
twórczą. Z chwilą powstania Kółek Różańcowych w pa- 
rafji nastąpiło ożywienie. Częsta spowiedź, częste nauki 
powoli, ale konsekwentnie, otrząsały braci różańcowych z prze- 
sądów guślarskich, z zabobonów i nałogu pijaństwa. Regularność 
wspólnych nabożeństw brackich pociągała ludzi do różańca. 
Liczba członków zwiększała się stale, a zmiany tajemnic od- 


1) Codex iuris caDonici: can. 700, 7(17 
 2, 710. 
2) Can. 685. 



78 


bywały się już nietylko w kościele, ale i po wiejskich kaplicach. 
Dziś bractwo, mimo zmniejszenia parafji, liczy 330 członków 1). 
Drugą organizacją, budzącą ducha religijnego w parafji 
św. Wojciecha, jest Tercjarstwo czyli Trzeci Zakon, w którego 
regule czytamy: ",..tercjarze niech w życiu starają się świecić 
dobrym przykładem, spełniać pobożne uczynki i wszystko po- 
pierać co szlachetne. Miłość usłużną niech rozszerzają między 
sobą i względem innyćfi niech zachowują... 2)". Krótkie za- 
sady mówią nam, że organizacja ta jest szkołą praktykowania 
doskonalszego życia katolickiego 3). Urobiony duchowo tercjarz 
staje się przykładem życia dla innych, a przez to pomocą dla 
duszpasterstwa. To też ks. Marszałek (wikarjusz), doceniając 
znaczenie tercjarstwa wnet je organizuje przy par. św. 
Wojciecha. Następcy nie zaniedbują tego odcinka pracy, ale 
regularnie w każdą ostatnią niedzielę miesiąca gromadzą braci 
na wspólne zebrania. Praca nie ustaje. Rzucane ziarna nauki 
nie giną, a tem samem wżbogacają religijność paraf jan. Dziś 
Trzeci Zakon liczy 214 członków 4 ). 
Obok tercjastwa wnet powstaje tu Apostolstwo Modlitwy. 
Nowe to stowarzyszenie stawia sobie za cel rozszerzać szczegól- 
niejszą cześć do Serca Pana Jezusa. Temu Sercu członkowie 
ofiarują swe modlitwy, bóle i cierpienia, jal:m wynagrodzenie 
za grzechy ludzkie. Intencje, według których należy ofiarować 
swe umartwienia, przepisuje co miesiąc "Posłaniec Najsłodszego 
Serca Jezusowego" 5). Nowa ta organizacja szybko się przyjmuje, 
gromadząc ludzi w pierwsze piątki i pierwsze niedziele mie- 
siąca na wspólne nabożeństwa z wystawieniem Najśw. 
Sakramentu. Liczba Komunij św. pierwszo-piątkowych wzrasta. 
Rozszerza się również czytelnictwo "Posłańca". Liczba abonentów 
w latach 1926-1929 dochodzi do 150. Liczba ta dokładnie wska- 


1) Bractwo posiada własną chorągiew, piękny procesjonalny różaniec, 
oraz świece, których używają członkowie podczas wspólnych nabożeństw 
i pogrzebów. 
2) "Tercjarska reguła życia z odpustami dla braci i sióstr pokutują- 
cych ŚW. O. Franciszka". Kraków 1911J r. 
3) Zapewne, że wśród tercjarzy znajdzie się i "kąkol", ale to nie może 
świadczyć o małej wartości reguły i organizacji. 
4) Patrz: "Spis tercjarzy przy kościele św. Wojciecha-o 
5) Miesięcznik ten jest organem Apostolstwa Modlitwy. Kraków, ul. 
Kopernika 26. 



79 


zuje jak wielkim dobrodziejstwem dla parafji jest Apostolstwo 
Modlitwy 1). 
Ale obok tej czysto religijnej akcji spotykamy w parafji 
św. Wojciecha i działalność charytatywną w formie Konferencji 
św. Wincentego ił Paulo 2). Celem tej organizacji jest uświą- 
tobliwienie członków przez wykonywanie uczynków miło- 
sierdzia. Konferencja nakazuje członkom popierać wszelkiego 
rodzaju instytucje dobroczynne, a w szczególności odwiedzać 
choryC'h, ubogich, wspomagać ich materjalnie i moralnie. 
Dzieło to zainicjował w Kielcach ks. prof. Górski, zakładając 
Konferencję przy szpitalu św. Aleksandra. 
Po kilku latach praca konferencji przycichła. W 1922 r. 
na polecenie ks. Biskupa, reorganizuje to towarzystwo ks. M. 
Bogacki, wikarjusz par. św. Wojciecha. 
Do pracy zgłosiło się kilka parRfjanek 3 ). Jedne, nie mogąc 
występować czynnie, zobowiązały się płacić miesięczne składki 
(członkowie wspierający), drugie przyjęły obowiązek zbiera- 
nia składek i opiekowania się chorymi (członkowie czynni). 
Od tego czasu towarzystwo rozwija swą działalność, pozostając 
pod patronatem XX. wikarjuszów par. św. Wojciecha. 
Konferencja początkowo liczyła 12 członkiń, dziś czynnie 
pracuje tylko 9, z których każda ma w opiece kilka biednych 
rodzin. 
Dla zdobycia funduszów ruchli wa ta organizacja nie po- 
przestaje na składkach, i dobrowolnych ofiarach. Corocznie 
urządza loterję fantową, znaczek uliczny i odczyty z prze- 
źroczami. O aktywności członków konferencji świadczą ze- 
brania, odbywające się regularnie co 2 tygodnie. Na zebraniu 
po odpowiedniem czytaniu-medytacji i po omówieniu spraw 
bieżących, rozdziela się między ubogie rodziny zebrane grosze. 
Pieniądze, względnie zakupioną żywność zanoszą panie do 
wyznaczonych domów. Z okazji świąt Bożego N. i Wielkiejnocy 
Konferencja urządza dla biedaków wspólny opłatek i święcone 4). 


1) Patrz: "Apostolstwo Modlitwy w łączności z Najśw. Sercem Pana 
Jezusa". Kraków 1916 r. 
2) Patrz: 
UstawyTow. Pań Mił. św. Wincentego a Paulo." Pozuaf11917 r. 
3) Kierowniczką Kongregacji była początkowo p. Kaz. Sławoszewska, 
dziś kieruje p. Eleonora Kehlowa. 
4) Akta parafji katedralnej w Kielcach. Patrz: Sprawozdania Kon- 
ferencji św. Wincentego li Paulo. 



80 


Ale to nie wszystko. Praca Konferencji polega jeszcze 
na niesieniu pomocy duchowej powierzonym rodzinom. Datki 
materjalne są tylko ułatwieniem wstępu do domów, często 
bardzo zaniedbanych religijnie. 
Przez kilkanaście lat swego istnienia Konferencja złą- 
czyła kilka dzikich małżeństw. Doprowadziła do chrztu św. 
kilkanaście dzieci, zaniedbanych przez rodziców. Pozyskała 
dla Boga duszę pewnej starej kobiety, która 30 lat nie 
chodziła do spowiedzi, a nadomiar złego utrzymywała w swym 
domu upadłe dziewczęta. Niedosyć tego, Konferencja wydarła 
z ostatecznej nędzy jedną rodzinę, a kilkoro dzieci. pozba- 
wionych odpowiedniej opieki, umieściła w ochronach. Kilka- 
krotnie opłaciła wpisy za niezamożnych uczniów, a jednego 
utrzymywała przez miesiąc na stancji. Zaopiekowała się też 
dwoma nieletnimi chłopcami, uciekinierami z Wilna. Słowem, 
Konferencja, spełniając swe zadanie, rozwija tern samem 
akcję katolicką na terenie parafji św. Wojciecha. 
Inną zaś organizacją, do pewnego stopnia charytatywną
 
jest Bractwo Kupców. Celem jej to opieka nad kościołem 
św. Wojciecha. Kupcy, przed erekcją parafji, wykazali dużą 
ruchliwość i ofiarność, z chwilą jednak, gdy kościół stał się 
przedmiotem opieki paraf jan, działalność ich ograniczyła się 
tylko do dekoracji ołtarza św. Wojciecha. Dziś Bractwo to 
można widzieć tylko w odpust św. Wojciecha na wspólnem 
nabożeństwie. 
Poruszając wszystkie odcinki pracy parafjalnej przy św. 
Wojciechu, musimy wspomnieć i o sprawach społecznych. 
W 1907 r. ks. J. Marszałek organizuje w parafji Kasę Spół- 
dzielczą św. Wojciecha. Zaczynają wpływać pierwsze wkłady. 
Kasa nabiera powagi, niosąc jednocześnie pożytek paraf janom. 
Rozrost kasy zachęca ludzi do dalszej pracy społecznej l). Wnet 
też obok kasy zawiązuje się nowa organizacja pod firmą "Kółko 
Rolnicze św. Wojciecha w Kielcach" 2). Prezesem zostaje ks. 
Marszałek J., a potem wszyscy następni księża wikarjusze. 
Kółko organizuje przy kościele sklep i herbaciarnię, gdzie 


1) Patrz: Protokularze Kasy Spółdzielczej i Kółka Rolniczego św. Woj- 
ciecha w Kielcach. (plebanja św. Wojciecha). 
2) Patrz: Statut Kółka Rolniczego św. Wojciecha w Kielcach. 



81 


zziębnięci paraf janie mogli znaleźć "rozgrzewkę". Przez kilka lat 
instytucja ta prosperuje dobrze. Zachęceni powodzeniem kół- 
kowicze kupują posesję z domem przy ul. Bodzentyńskiej Nr 
hip. 127. Zapłacono 10 tys. rubli, które wypożyczono z Kasy 
Spółdzielczej św. Wojciecha. Mijały lata. Przyszła wielka 
wojna ze swemi konsekwencjami. Pozostał dom, Kółko i Kasa, 
ale wkłady znalazły się pod znakiem zapytania. 
Kółko, licząc się z krzywdą udziałowców, a z drugiej 
strony, biorąc pod uwagę zmienione warunki gospodarcze, po- 
stanowiło za zgodą Kasy Spółdzielczej zwołać sąd polubowny, 
który by zawyrokował w sprawie przeliczenia przedwojennych 
wkładów. Życzeniu stron stało się zadość. Wybrani członkowie 1) 
określili mnożnik przeliczeniowy do regulowania długów. Wie- 
rzyciele tymczasem, przy nerwowem podnieceniu, wyczekiwali 
końca sprawy i coraz głośniej domagali się zwrotu wkładów. 
W tej atmosferze utrzymanie domu rolniczego było rzeczą 
przesądzoną. Kółko Rolnicze robi piękny gest. Obniża 
do połowy wartość posesji i za 20 tys. złotych sprzedaje pa- 
rafji św. Wojciecha. 
Ks. kanonik Sonik, jako proboszcz parafji, przyjmuje wa- 
runki i posesja przy ul. Bodzentyńskiej Nr 20, dnia 31 marca 
1931 r., przez akt kupna-sprzedaż y 2), staje się własnością ko- 
ścioła św. Wojciecha w Kielcach. 
Akt ten ułatwił parafji stworzenie Domu Ludowego, Kółku 
Rolniczemu dał możność spłaty długów, a szemrających wie- 
rzycieli uspokoił. Wszyscy byli zadowoleni. Po sprzedaży 
domu Kółko Rolnicze rozwiązało się 3). 
Tymczasem ks. kan. Sonik, chcąc dać ludziom pożyteczną 
rozrywkę, a jednocześnie uczyć poświęcenia się dla drugich 
organizuje Straż Ogniową w Domaszowicach 4 ). 


1) W skład sądu weszli: p. adw. Grzegorzewski, ks. pr. Sobczyński A., 
p. Feliks Dnkalski, urzędnik Izby Skarbowej i ks. Fr. Mazurek. (Patrz: Pro- 
tokół zebrań Kółka Rolniczego Nr 555). 
2) Do aktu stanęli: ks. kan. Sonik, przedstawiciel parafji, ks. Fr. Ma- 
znrek, prezes Kółka i p. Tutaj Dominik (gospodarz z Domaszowic), skarbnik 
Kółka Rolniczego. 
3) Do likwidacji Kółka Rolniczego przyczynił się kryzys ekonomiczny, 
który zniechęca gospodarzy do wielkich spraw społecznych. 
4) Organizacja ta liczy 25 członków. Prezesem jest ks. kan. Sonik. 


6 



82 


Prowadząc pracę w różnych organizacjach, duszpasterz 
stykał się tylko z częścią paraf jan, podczas, gdy reszta 
była zdala. By oddziaływać na wszystkich trzeba wszystkich 
poznać. Do takiego poznania prowadzi "kolenda" 1), która 
księdzu daje sposobność zapoznania się życiem ludzi, ich 
bolączkami, zwyczajami i obyczajami. Dzięki czemu dusz- 
pasterz może skuteczniej prowadzić kurację dusz jemu powie- 
rzonych. To też wikarj
ze św. Wojciecha, wyręczając pro- 
boszcza, nie lekceważyli tego obowiązku, ale .rokrocznie od- 
wiedzali swych paraf jan 2). 
Wizytacja 3) taka pożyteczną jest dla proboszcza, ale 
i miłą dla paraf jan. Zdarza się niejednokrotnie, że ludzie 
usposobieni nieżyczliwie do kościoła, a przytem podburzani 
przez agitatorów, widzieli w księdzu tylko wroga. Kolenda 
tymczasem otwiera im oczy. Niejeden z takich, dzięki oso- 
bistemu zetknięciu się z księdzem, z wrDga religji staje się 
serdecznym przyjacielem kapłana i dobrym parafjaninem. 
Mówiąc o znaczeniu wizytacji pasterskiej, musimy zauważyć, 
że utrzymanie należytego kontaktu już w małej parafji wy- 
maga wielkich wysiłków. A cóż dopiero mówić o par. św. Woj- 
ciecha, która w'1917 r. liczyła około 10 tysięcy ludzi. Kontakt 
ten sta
ał się coraz trudniejszy do utrzymania. Przytem 
wielka liczba obowiązków parafjalnych, przy rozległości terenu, 
nie zbyt korzystnie wpływała na bieg życia religijnego. 
Powstaje wówczas myśl otwarcia nowej parafji. Dobra, a szczę- 
śliwa ta myśl wnet została zaakceptowana przez władze 
kościelne i rządowe. 
Dnia 17-go kwietnia 1918 powstaje paraf ja Masłów 4 ). 
Do nowej parafji przydzielono wioski: Brzezinki, Kopcową 
Wolę, Dąbrowę, Masłów, oraz wieś Cedzynę. W miejsce 
tej ostatniej przyłączono do par. św. Wojciecha wieś Zagórze, 
która przedtem należała do katedry. 


1) Synody prowincjonalne podciągnęły kolendy pod przepisy prawa, 
8 temsamem uznały jej pożyteczność. Patrz: synod prowincjonalny r. 1607, 
1628 r. Synod Chełmiński 1605 r., 1745 r. 
2) Będąc wikarjuszem przy kościele św. Wojciecha w Kielcach prowa- 
dziłem wizytację i tej zawdzięczam wiele spostrzeteń, które tu umieściłem. 
3) Codex iuris canonici can. 467 
 l. "...debet parochus suas oves 
cognoscere... ". 
4) Dokument erekcyjny parafji Masłów. (Akta kościoła w MaBłowie). 



83 


Podział parafji św. Wojciecha wywołał pewne niezado- 
wolenie wśród mieszkańców niektórych wiosek. Długo nie 
mogli się z tem pogodzić mieszkańcy wsi Dąbrowa. Pisano 
odo Kurji prośby, wysyłano delegacje, aż wreszcie 2/V. 1923 roku 
ks. Biskup pozwala księżom parafji św. Wojciecha spełniać 
w Dąbrowie posługi religijne 1). Niezadowolenie ustało. Zmniej- 
szona paraf ja św. Wojciecha odtąd obejmuje: miejską dzielnicę, 
położoną na wschód od ul. Nowowarszawskiej, na północ 
ulicy Leonarda i Zagórskiej, oraz wioski: Dąbrowę, Doma- 
.szowice, Nowy Folwark, Szydłówek, Sieje, Zagórze i Pocieszkę. 
Kiedy ta ostatnia przeszła do par. św. Wojciecha nie wiemy, 
niema nR to dokumentu. Dekret erekcyjny wyraźnie zaznacza, 
'Że do parafji św . Wojciecha należy wschodnia część ulicy 
Nowowarszawskiej "...limites noviter erectae parochiae Kielciis 
gub titulo S. Adalberti..' statuimus sequentes: in ipsa 
civitate Kielcensi pertinebit ad novam parochiam pars civitatis, 
quae, a via publica Varsaviam ducente, extenditur ad orientem 
.adjacet que vicina ecclesia S. Adalber
i... 2). 
A więc zachodnia część ul. Nowowarszawskiej czyli Po- 
-cieszka winna należeć do katedry. Tymczasem od jakiegoś 
-czasu spełniają tam posługi religijne księża par. św. Wojciecha. 
Zmniejszenie się liczby paraf jan musiało wywołać pewien 
()druch w kierunku zmniejszenia ciężarów. Ordynarjusz, po- 
wodowany prośbą ks. Kulińskiego, redukuje wszystkie 3 ) obligi 
mszalne, pozostawiając tylko obowiązek odprawiania corocznie 
2-ch mszy św. za dobrodziejów kościoła. 
Zdawało się, że przy zmniejszonym terenie, łatwiejsza 
będzie praca parafjalna. Tymczasem powojenny bieg życia 
społecznego obarczył duszpasterzy nowemi obowiązkami. 
W pierwszym rzędzie przybyła praca w szkole. Wikarjusze 
par. św. Wojciecha od 1922 r. muszą być nauczycielami 
religji. 30 godzin lekcyj (tygodniowo) przy pracy parafjalnej 
stanowi poważny ciężar. Prócz tego w maju i czerwcu księża 


1) Zarządzenie ks. Biskupa w sprawie wsi Dąbrowa. (Akta kościoła 
św. Wojciecha z dnia 2/V. 19
3 r.). 
2) Dekret erekcyjny parafji św. Wojciecha z 1889 r. 
3) Ordynarjusz redukuje obligi mszalne Ba mocy facultates z dnia 
27/Vll. 1916 r. 
Obligi zredukowano dnia U/XI. 1919 r. 


6* 



84 


,I 


prowadzą katechizację dzieci wiejskich. Ale i młodzież poza- 
szkolna również domaga się opieki. 
Powstają Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej 1). Celem ich 
jest przygotować młodzież do pracy w Akcji Katolickiej. 
Młodzi księża 2) doceniając znaczenie Stowarzyszeń prowadzą 
w parafji św. Wojciecha trzy oddziały - dwa w Kielcach,. 
a jeden w Dąbrowie. Rozwija się praca. O owocach tej akcji 
świadczą roczne sprawozdania S). 
Jeszcze nie wyczerpaliśmy listy zajęć księży przy par. 
św. Wojciecha. Nie wspomnieliśmy jeszcze o obowiązkach 
duszpasterskłch przy szpitalu św. Aleksandra. Instytucja ta 
wprawdzie miała od początku (t. j. od 1857 r.) specjalnego- 
kapelana 4 ). W 1925 r. nastąpiła zmiana. Odtąd wikary par. 
św. Wojciecha pracuje jednocześnie w szpitalu. W 1931 r. całe- 
duszpasterstwo szpitalne przechodzi pod zarząd parafji św. 
Wojciecha 5). 
Obowiązki duszpasterskie kapelana przy szpitalu nie są 
łatwe. Codzienna msza św., częste udzielanie Sakramentu 
Ostatniego Olejem św. Namaszczenia, częste pogrzeby, wie- 
czorne nabożeństwa w maju, czerwcu i październiku zbyt 
wiele zabierają czasu. . 
Mimo to wszystko musiały się znaleźć jeszcze minuty na 
redagowanie parafjalnej gazetki. Potrzebę pisemka, któreby 
utrzymywało kontakt proboszcza z paraf janami, wyczuwało się- 
aż nadto. Kościół bowiem św. Wojciecha mimo wszystko nie 
posiada zbyt silnej spójni parafjalnej. Przyczyn nie trzeba szukBć 
daleko. W sąsiedniej katedrze podniosły ton nabożeństw, obec- 
ność kleryków, większa liczba mszy św., łatwość wyspowiadania 
się stwarza przynęcającą atmosferę. Z drugiej strony wielki 


1) Patrz "Regulamin Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej" Poznań 1925 r. 
Dziś orgllnizacja ta nosi nazwę "Oddział Katolickiego Stowarzyszenia Mło- 
dzieży". Statut z roku 1934. 
2) Księia wikarjusze: ks. Widłak Wł. i ks. Dzięcioł W. 
3) Sprawozdanie z całorocznej działalności Stowarzyszenia patrz: pro- 
tokół walnego zebrania K. S. M. Ż. przy św. Wojciechu z dn. 27 I. 1935 r. 
4) Akta zejścia spisywano w kancelarji parafji św. Wojciecha. 
5) W związku z tą reorganizacją uregulowano i sprawy pogrzebowe. 
Zarządzenie biskupie przyznaje kapelanowi pogrzeby tych osób, które prze- 
bywały w szpitalu dłużej niż 8 dni i tu zmarły. Kielczanie zaś, którzy byli 
w szpitalu mniej niż 8 dni należą do właściwej parafji. (Patrz: Zarządzenie ks. 
Biskupa ŁosińsJdego z dn. 22, V. 1925 r.). 



85 



hłód i mała liczba nabożeństw w kościele św. Wojciecha 
nie mogą działać przyciągająco. 
Biorąc to wszystko pod uwagę, rozumiemy dlaczego wiele 
ludzi z Domaszowic, Zagórza czy Domaszowskiego-Przedmieścia 
-omija swój kościół, a dąży do katedry. 
Do swego kościoła idą ci ludzie tylko z okazji chrztu, 
ślubu lub pogrzebu. Nic więc dziwnego, że niektórzy z tych 
paraf jan p" raz pierwszy spotykaLi swego wikarego gdy do 
nich wstępował po kolendzie. W takich warunkach postawienie 
życia parafjalnego na odpowiednim poziomie zbyt wielu wy- 
maga wysiłków. By móc dotrzeć 1) do wszystkich paraf jan 
postanowiono za zgodą Ordynarjuszn wydawać pisemko 
pod tytułem "Wiadomości parafji św. Wojciecha". O celu 
i zadaniu gazetki dowiadujemy się już z pierwszego numeru, 
gdzie czytamy: 
"...Szanowni pal'afjanie św. Wojciecha... Z końcem paź- 
dziernika wyrusza do was z wizytą nowy gość. Gość 
ten zamierza odtąd odwiedzać was co miesiąc, by wyjaśniać 
ceremonjc kościelne, rozwiązywać sprawy religijne i informo- 
wać o nowościach życia parafji św. Wojciecha... Pisemko to ma 
nas skupiać, byśmy. wszyscy paraf janie tworzyli jedno serce 
i jednego ducha...". 
Pierwszy numer pisemka ukazał się w p<1ździerniku 1928 r. 
-Odtąd co miesiąc 500 egz. gazetki rozbiegało się po parafji. 
Po dwu latach w Kielcach ukazuje się "Gazeta Tygodniowa". 
PrLed tym diecezjalnym tygodnikiem musiał ustąpić parafjalny 
miesięcznik. Odtąd kolportuje się tylko Gazetę Tygodniową 
w ilości 154 egzemplarzy. 
Kreśląc tę monografję uwzględniałem jako ośrodek ży- 
.cia parafjalnego - kościół. Tu gromadzą się paraf janie 
w chwilach radosnych i smutnych; tu czerpią rady od swego 
duszpasterza. Stały kontakt proboszcza z ludźmi nadaje znowu 
ton życiu parafjalnemu
 Praca kapłana jest dla parafji przy- 
kładem i motorem jej życia. Dla całości obrazu wypada mi 
choć krótko przesunąć sylwetki duszpasterzy par. św. 
Wojciecha. 


1) Codex iuris canonici can. 451, 453, 467, 469, 470. 



86 


W dekrecie erekcyjnym czytamy, że "curam animarum
 
par. św. Wojciecha powierzono ks. kan. Kulińskiemu. 
Adam, Gustaw, Napoleon Kuliński, bratanek Biskupa, uro- 
dził się w Kielcach dniłl 17/XII. 1852 r. Po ukończeniu Semi- 
narjum Duchownego pracuje jako wikarjusz przy katedrze 1)_ 
Już dnia 3/VI. 1889 roku otrzymuje godność kanonika, a w sześc- 
miesięcy potem zostaje 
proboszczem nowo-utwo- 
rzonej parafji św. W oj- 
ciecha w Kielcach. Młody 
proboszcz z całą skrupu- 
latnością zabiera się do 
pracy. Pamięta o tern, że 
duszpasterstwo zaczyna 
się od ołtarza i konfesjo- 
nału. Codziennie można 
go też było widzieć 
w konfesjonale i to nie- 
tylko w młodych latach, 
ale i w starości. Pełen żar- 
liwości dba o regularne 
i punktualne odpra wianie 
nabożeństw. Chcąc wzmo- 
cnić ducha religijnego 
u ludu, zdobywa odpo- 
wiednie indulty i w uro- 
czystości odprawia nabo- 
żeństwa z Wystawieniem 
Najśw. Sakramentu. Za- 
prowadza 40-godzinne na- 
bożeństwo, eryguje Starje Męki Pańskiej, maluje cały kościół,. 
a ze składek parafjalnych buduje piękny stjukowy wielki oł- 
tarz. Słowem obowiązki proboszcza stara się wypełnić nale- 
życie. Nawet w starości, kiedy nogi odmawiały mu posłuszeń- 
stwa, wstępuje na wysoką ambonę. Na propozycję zastępstwa 
odpowiada wikaremu,. że "...officium parochi est baptisare,. 
praedicare etc...". 


.. 


.( 


'. 


.., 


". 
- " 


',. 


.. .: 
" .'; 
" ,',; 


..łł-.. 
" :,.- 


. 


ł 


f 


Ks. infułat AdalIl Kuliński. 


1) Ks. A. Kulifiski otrzymał święcenia kapłańskie w 1876 r. patrz: 
Akta o8obiste ks. A. Kulif1skiego. Kielce, konsystorz. 



87 


Nic dziwnego, że zasłużył u ludzi na wielki szacunek. Sto- 
sunek paraf jan św. Wojciecha do swego proboszcza układał 
się życzliwie. Na dowód wystarczy wspomnieć, że w dniu jego 
imienin paraf janie licznie gromadzili się na mszę św. 
Ks. Kuliński nie miał wrogów w parafji, bo jako kapłanowi 
nie można było nic zarzucić. Władza duchowna w dowód 
uznania obdarza go godnością protonotarjusza apostolskiego 
(20/V. 1924 r-). 
Ale człowiek nie jest wszechzdolny. Liczba jego talentów 
jest ograniczona. I ks. Kuliński, choć był wzorowym kapłanem, 
jednak, jako administrator, był może słabszy. Z natury swej 
ostrożny, a bez śmiałej inicjatywy, lękał się wszelkich nowych 
mozolnych posunięć. Zamiast nowych wolał stare utarte me- 
tody pasterskie. Ten zaś lęk przed wszystkiem co nowe, ry- 
zykowne mogło parafję pozbawić pewnych dobrodziejstw. I tu 
dość wspomnieć o pięknych ogrodach w sąsiedztwie kościoła 
św. Wojciecha. Ogrody te mogły się stać własnością parafji, 
gdyby sprawy tej nie zaniedbano. Zaniedbanie sprowadziło 
pod kościół żydów, jako sąsiadów. I dziś budynki ple- 
bańskie, pozbawione ogródka, muszą się kątem wciskać 
w teren kościelnego cmentarza. Zabrakło również miejsca pod 
dom dla służby i organisty. Nie było do ostatnich lat i domu 
parafjalnego 
Nie wszystko jeszcze. Kościół św. Wojciech ubogi był 
w muzykę. Byli śpiewacy, były dobre organy, wykonanie 
jednak muzyki i śpiewu kościelnego. nie stało na odpo- 
wiednim poziomie. 
Za te jednak niedociągnięcia admini.stra<,yjne trudno potępić 
całą działalność ks. infułata Kulińskiego. Byłoby to dlań 
krzywdą, bo sumienność, pracowitość i wzorowe życie kapłań- 
skie czyniły go wielkim. I za tę wielkość w dniu zrzeczenia 1) 
się probostwa spotkała go pełna ocena ze strony ks. 
Biskupa. W podziękowaniu tem czytamy: ".. za dotych- 
czasową gorliwą, długoletnią i bezinteresowną pract: pa- 
sterską, której ksiądz Infułat stał się i pozostanie na zawsze 
świetlanym wzorem dla kapłanów, składam najserdeczniejsze 
pOdziękowanie i z całej duszy udzielam Mu błogosławieństwa 
pasterskiego. Sercem oddany t Bp Augustyn". 


1) Ks. Infułat Kulitiski A. zrzekł się probostwa dnia 1/11. 1930 r. 



88 


Przez 40 lat (1890-1930 r. 1). ks. Kuliński prowadził pa- 
rafję św. Wojciecha. W pracy pomagał mu zawsze tylko jeden 
ks. wikary. Tych zaś przez 40 lat przesunęło się aż 17. Na- 
zwiska ich są: ks. Józef Kozerski (1890-1896 r.), ks. Jan Smu- 
rzyński (zastępca ks. Kulińskiego w latach 1892-1895 r. 2 ), ks. 
mgr. Apolinary Pogorzelski (1895 -1896 r.), ks. Kacper Kajda 
(1896-1897 r.), ks. mgr. Józef Jędrychowski (1897-1898 r.), 
ks. Czesław Rydzewski (1898-1899 r.), ks. Jan Kudelski (1899- 
1900 r.), ks. Adam Iwiński (1900-1904 r.), ks. St. Raczkowski 
(1904-1908 r.), ks. St. Miętkowski (1908-1911 r.), ks. Józef 
Marszałek (1911-1918 r.), ks. Marjan Bogacki (1918--1922 r.), 
ks. Aleksander Klimaszewski (1922-1925 r.), ks. Stefan Bacia 
(1925-1928 r), ks. Franciszek Mazurek (1928-1929 r.), ks. 
Jan Słoniński (1929-1930 r. 3 ). 
Księża ci, obdarzeni większą lub mniejszą inicjatywą, 
starali się dołożyć do budowy życia religijnego i swoją ce- 
giełkę. Trudno tu scharakteryzować działalność wszystkich. Wy- 
starczy wspomnieć o ważniejszych posunięciach niektórych z nich. 
I tak: ks. J. Kozerski, przy pomocy kolejarzy, buduje ka- 
plicę i ołtarz Matki Boskiej Częstochowskiej; ks. St. Raczkow- 
ski powołuje do życia Kółka Różańcowe; ks. Marszałek orga- 
nizuje na terenie parafji Kasę Spółdzielczą, Kółko Rolnicze 
i Tercjarstwo; ks. M. Bogacki ożywia Konferencję św. Win- 
centf'go ił Paulo i zakłada elektryczne oświetlenie kościoła; 
ks. Klimaszewski rozszerza Apostolstwo Modlitwy i dba o kol- 
portaż "Posłańca Najsłodszego Serca J-"; ks. Stefan Bacia 
przeprowadza remont. murów cmentarnych; ks. Fr. Mazurek 
gruntownie odnawia stjukowy wielki ołtarz 4), redaguje pisemko 
"Wiadomości p arafj i św. Wojciecha", nadto przyczynia się do 


1) Akta osobiste (personalia) ks. Ku1ińskiego. Konsystorskie archi- 
wum. Kielce. 
2) Ks. A. Kulifiski w 1892-1895 r. wyjeżdża na studja do Petersburga. 
Jako student Akademji nie traci praw proboszczowskicb. W czasie jego nie- 
obecności obowiązki proboszcza pełni ks. Smurzyński, wikarjusz katedralny. 
3) Patrz: Personalia księży. Kielce, konsystorz. 
Ił) Zebrano dobrowolnych ofiar 5357 zł. 85 gr. Na odnowienie ołtarza 
wielkiego wydano 5247 zł.- 40 gr. Resztę t. j. 110 zł. 45 gt'. przeznaczono na 
odnowienie ambony. Sumę te przekazano ks. J. Słonińskiemu dn. 7/VlI. 1929 r. 



89 


nabycia posesji przy ul. Rodzentyńskiej Nr 20; ks. Jan Słoniń- 
ski odnawia ambonę i marmurowy ołtarz św. Wojciecha. 
Robiąc ten filmowy przegląd wysiłków duszpasterzy 
przy par. św. Wojciecha zauważamy, że każdy z nich wnosił 
coś nowego do pracy parafjalnej. Z drobiazgów składa się 
całość. Poszczególne wysiłki nie przepadały, ale przez na- 
stępców uzupełniane, wzmacniały życie religijne. I dziś, choć 
atmosfera życia doM 
silnie podkopuje pojęcia 
religijno - społeczne, na 
paraf jan św. Wojciecha 
nie można jeszcze na- 
rzekać. .Na potwierdze- 
nie tego przytoczę pewne 
cyfry. 
Na ogólną liczbę 7800 
paraf jan tylko około 250 
osób nie wylegitymowa- 
ło zaniedbania spowie- 
dzi wielkanocnej 1). Ale 
z drugiej strony trzeba 
podkreślić praktykowa- 
nie częstej spowiedzi, 
zwłaszcza 
ród braci 
różańcowych i tercja- 
rzy
 
..Liczba wydanych Ko- 
m'mij św. w ciągu roku 
wynosi 20.000. 
Paraf janie tutejsi są naogół bardzo ofiarni. Wszelkie po- 
czynania i remonty w. kościele dokonywa się jedynie tylko 
z dobrowolnych ofiar. Z ofiar paraf jan przebudowano kościół, 
wybudowano dom plebański, zebrano 4 tys. rubli na pensję 
dla księdza wikarego kupiono obraz styki, odzłocono w 1929 r. 
wielki ołtarz i ambonę Obok ofiarności wielka jest i życz- 


... 


- 


/ 


. 
. 


Ks. kan. Franciszek Sonik. 


1) Obliczenia niezbyt ścisłe. oparte jedynie Da ilości zwróconych kar- 
tek do spowiedzi. Względna to rzecz. bo mógł ktoś być u spowiedzi a kartki 
nie oddał. (Cyfry z 1926 r.) 



90 


liwość paraf jan dla swych duszpasterzy. Może tylko wśród 
młodzieży daje się zauważyć pewną obojętność. Ludzie naogół 
spokojni. Niema wśród nich zbrodniczych występków jak gdzie 
indziej. Jedynie tylko liczba dzieci nieślubnych jest procen- 
towo za duża. Stan ten należy przypisać bliskości szpitala, 
który przyjmuje z okolicy chore matki. 
Nie od rzeczy będzie spojrzeć jeszcze na parafję i od 
strony metrykalnej. W-Famach statystyki l) paraf ja św. Woj- 
ciecha przedstawia się następująco: 
li 1890 1190:'1914 
 19;:
]:119341 
II Ilość ludzi 700') I 7998 9394 I 7501 7800 I 8153 I 
Ilość ślubów . 67 97 82 67 82 93 
II Ilość chrztów . II 277 359 408 237 252 229 
Ilość pogrzebów 317 317 I 399 5081 392 302 
Trudno przeprowadzić ścisłą statystykę przyrostu ludności, 
bo w grę wchodzą akta ludzi urodzonych i zmarłych w szpi- 
talu. Tu rodzą się i umierają mieszkańcy różnych parafij. 
Dochodzimy do końca monografji. Pracę, poza ma- 
łemi wyjątkami, doprowadzam do 1930 roku t. j. do ustąpienia 
księdza Infułata A. Kulińskiego. 
Mianowanie nowego proboszcza tym razem przypadło 
Stolicy Apostolskiej2). Z przedstawiony.'h przez Ordynarjat 
kandydatów beneficjum otrzymał ks. kan. Fr. Sonik, prof. 
Seminarjum Duchownego w Kielcach. Nowy, a drugi z rzędu, 
proboszcz dostaje do pomocy 2-ch księży wikarych. Wszyscy 
pracują z pełne m poswięceniem 3 ). Historja parafjalna tworzy 
się dalej. Owoce pracy oceni pnysz.łość. 


1) Dane do statystyki czerpałem z ksiąg Stanu Cywilnego parafji św. W oj- 
ciecha oraz z prowizorycznej kartoteki miejscowego proboszcza. Dane te 
(jeżeli chodzi o liczbę Indności) konfrontowałem z dokumentami "Spisu 
ludności" z 1931 r. (Patrz: Akta ludności gm. Dąbrowa i Dyminy, oraz akta 
miasta Kielc, wydział gospodarczy. Rok 1931. Nr 23.) 
2) Ks. KuliIiski Adam, jako infułat, był obdarzony godnością papieską. Ta 
okoliczność w myśl kanonu 1435 daje Stolicy Apostolskiej bezpośrednią inge- 
rencję w sprawie mianowania następnego heneficjata, przez t. zw. rezerwację. 
3) Obecnie pomocnikami ks. kan. Sonika są: ks. ks. Nawrot i Soczawa. 
Przedtem pracowali ks. Słonif1ski, ks. Hołdyk Fr., ks. Widłak Wł. i ks. Dzięcioł W. 



5ł 


DODATEK I. 


UPOSAŻENIE PIERWOTNEJ PARAFJI 
ŚW. WOJCIECHA W KIELCACH. 


Długosz J., opisując w "Liber Beneficiorum" 1) uposażenie 
kolegjaty kieleckiej, nie omieszkał podkreślić dawnej przy- 
należności niektórych majątków do parafji św. Wojciecha. Na 
podstawie tych fragmentarycznych notatek starałem się od- 
tworzyć w ogólnych zarysach granice beneficium pierwotnego 
kościoła św. Wojciecha 2). 
- Przytaczam tu w całości dokumenty Długosza. 
"...Tertia ecclesiae Kelcziensis dignitas sive personatus 
schOlastria, quae pro aliqua sui parte ex bonis et introitibus 
ecclesiae parochialis quondam Sancti Adalberti in Kelcze, cujus 
adhuc extant ligneae videlicet ecclesiae extra Kelcziense oppi- 
dum reliquiae, fundata atque dotata est... Sunt autem scho- 
lastriae Kelcziensis proventus annui infrascripti et decimae... 
Zagorze, villa sub parochia ecclesiae Kelcziensis sita, et 
oppido Kelcziensi proxima fundus scholastriae Kelcziensis, quae 
olim plebaniae Kelcziensi dos erat prim aria, in qua scholasticus 
Kelcziensis babet bona m curiam, pulchris aedificis structam, 
item pomerium, item praedium bonum, in tres campos divisum, 
de cuius agris mIl li solvit decimam, sed eam solus percipit et 
in suum horreum inducit. IŁem habet mellificia propria ad 
curiam pertinentia, item prata, item duas piscinas proprias 
liberas, item viUa ipsa in iure Theutonico locata est. ltem 
sunt in eadem villa sex cum medio lanei cmethonales, quorum 
quilibet solvit pro censu annuO scolastriae Kelcziensi mediam 
marcam, item quatuor gallos, item decem ovas. duos caseos 
item duas mensuras avenae confertas; item praedium ScłlO- 
lastriae in omnibus tribus campis pro vere et hyeme arant, 


1) J. Długosz, "Lib. Benef." tom I, str. 436 - 476. 
2) Patrz: rozdział II. 



92 


colunt, grano scholastici serunt, metunt et in hOITeum scho- 
lastici propriis curribus conducunt, prata falcastrant et dispo- 
nunt atque conducunt; item duo ex cmethonibus habent melli- 
fi cia, quorum unus... solvit scholastriae Kelcziensi unam 
qual.tam mellis, alius media m quartam mellis. Iłem in eadem 
villa est scoltetus, qui ultra laneos cmethonales habet duos 
proprios laneos liberos, item molendinum in piscina scholastici 
maiori, de quo solus scołłetus percipit emolumenta, item septi- 
mnm denarium de censu, item obligatur scholastico ad servitia 
et ad deferendas litteras item solvit scholastico ratione obyedne 
unum fertonem; item cmethones non solvunt obyedne et mo- 
lere tenentur in molendino scolteti, item est ibi unus hortula- 
nus scholastici, qui nullum censum solvens, diem pedester in 
septimana laborat. IŁem non sunt ibi tabernae. item omnes 
agri cmethonum et scoltetiae solvunt decimam manipularem 
scholastriae Kelcziensi, et tenentur eam incolae inducere in 
horreum scholastici; canapales solvunt per quatuor ierugas, 
valor ejus ad sex marcas... ViIla praefata habet granities cum 
oppido Kelcze, et vlllis Moycza, Domaszovicze et Suków. 
...Quarta ecclesiae Kelciensis dignitas sive personatus custoaia, 
ipsa quoque in sui nota bili parte ex decimis et proventibus 
plebaniae oHm Kelcziensis Sancto Adalberto dicatae, fundata 
atque dotata es t, et vicecustos, sive vic8rius custodis Kelczensis, 
ex ecclesia Sancti Adalberti extra oppidum Kelcziense sita, 
solus percipit omnem ex ea, in sig num huius dotatioais, obla- 
tionem; custos etiam Kelcziensis pro tempore ecclesiam Kel- 
cziensem collegiatam in cera et vino, quemadmodum tempore 
plebanatus facere consueverat, administrat, res ecclesiae et 
quaelibet cimelia in sua tenet cura et custodia, et sanctuarium 
ecclesiae Kelcziensis unicum instituit et destituit pro suo li- 
bito. et bene placito... cuius quidem custodiae hi sunt pro- 
ventus 1)... Iłem in eidem oppido Kyelcziensi est domus ben e 
aedificata cum area pro custodia, item habet hortum proprium 
et liberum deprope ecclesiam ligneam Sancti Adalberti extra 
oppidum 2 )... 
Tertia ecclesiae Kyelcziensis praebenda, quae vocatur 
Schydlowyeczska... quae quidem praebenda ex decimis et 


1) J. Długosz: "Lib. Ben." tom I, str. 452. 
2) J. Długosz: "Ub. Ben." tom I, str. 453. 


J 



93 


introitibus ecclesiae tunc parochialis Kyelcziensis, ad iIJam 
iure parocbiali pertinentibus, quarum aliquae in dioecesi Gne- 
znensi et in vicinatu oppidi Chaczini, in quo minera lasuri 
optimi abunde effoditur, consistunt, fundata atque dotata est, 
et in quarum possesione pacifica et longaeva praebenda prae- 
fata Schydlowwyeczska fuit et est a tempore vetu sto, quod 
nulla hominum memoria comprehendit non obstando: quod 
decimae praefatae non in propria Cracoviensi dioecesi, sed iIi 
Gnezn
nsi aliena sint situatae, quas malignitas nonnulorum 
plebanorum de Chaczini ad se rapere per invidiam... cuius 
quidem praebendae infrascripti sunt proventus... 1 ). ...Chaczini, 
oppidum... cuius agri in quatuor campos divisi sunt... et pri- 
mus quidem campus, qui communi et vulgari appelIatione vo- 
catur Yrzmanyecz 2 ), solvit decimam manipularem praebendae 
Kyelcziensi praesenti Schydlowyeczska, et non tenentur eam 
eius agricolae ducere propriis curribus in horreum a canonico 
locandum, sed canonicus propriis vel conventis curribus eam 
conducit, et valor aestimatur eius ad tres marcas, item non 
tenentur ad solvendam decimam canapałem; et valor decimae 
praefato campo Yrzmanyecz aestimatur ad duas marcas... 3). 
...Szewcze,... in dioecesi Gneznensi sita... in qua quatuor 
lanei cmethonales, de quibus praebendae Kyelcziensi Schidlo- 
wyeczska solvitur decima manipularis et per duas ierugas 
canapalis, et ducunt eam cmethones propriis curribus in ho- 
rreum a canonico locandum, et aestimatur valor eius ad tres 
marcas. IŁem duae sunt ibi hortulaniae, quae agros habent, 
et solvunt decimam canonico in gonitbwam; item praedium 
non est aliquod ibi, item non sunt ibi tabernae... 
...Bolyechowycze, villa sub parochia Chaczini et in dioe- 
cesi Gneznensi sita... in qua sunt quatuor cum medio lanei 
cmethonales, de quibus praebendae Kyelcziensi Schydlowyeczska 
solvitur decima manipulnris et per dU8s ierugas canapalis, et te- 
nentur illam cmethones ducere propriis curribus in horreum a ca- 
nonico locandum, et eius valor aestimatnr ad sex marcas...